Reklama

Reklama

Pomorskie: Lokum "wampira z Bytowa" nie pójdzie pod młotek. Brak chętnych

Słynny seryjny morderca i gwałciciel "Wampir z Bytowa", zanim został skazany, mieszkał w Osiekach w gminie Borzytuchom. Do marca 2020 roku nadal był tam zameldowany. Obecnie gmina usiłuje sprzedać kłopotliwy lokal. 18 czerwca miał się odbyć przetarg, jednak nie znalazł się nikt zainteresowany zakupem.

Gmina Borzytuchom (Pomorskie) wystawiła na sprzedaż w przetargu nieograniczonym lokal mieszkalny o pow. 56,50 mkw. położony w budynku w miejscowości Osieki 7 wraz z przynależnym udziałem w gruncie i częściach wspólnych nieruchomości.

Reklama

Mieszkał w nim wraz z wujkiem skazany za morderstwo i gwałty Leszek P., nazywany "wampirem z Bytowa", który po zakończeniu kary 25 lat pozbawienia wolności został umieszczony w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie. Gmina kilka lat temu krewnego Leszka P. przeprowadziła do lokum w Borzytuchomiu, natomiast jego samego wymeldowała - jak podał wójt, dr Witold Cyba - w marcu 2020 r.

Cena wywoławcza mieszkania określona została na kwotę 39 tys. zł. Zainteresowani do piątku mieli czas na wpłacenie 4 tys. zł wadium.

"Nikt nie wpłacił wadium, więc przetargu nie będzie" - powiedział w poniedziałek wójt Cyba.

Skończyło się na zapytaniach

Wójt zaznaczył, że było kilka zapytań od potencjalnych zainteresowanych, ale na nich się skończyło. Nie wykluczył, że może wpływ na to miało wymeldowanie Leszka P. Cyba poinformował, że kiedy we wrześniu ubiegłego roku chciał zbyć to mieszkanie z lokatorem, to zainteresowanie było "bardzo duże". Wówczas gmina wycofała się z postępowania za radą notariusza, który uznał, że taka transakcja mogłaby być ryzykowna.

"Ogłosimy kolejny przetarg, za miesiąc, bo my chcemy się tego pustostanu pozbyć. Będziemy szukali nabywcy do skutku" - zaznaczył Cyba.

Nieruchomość w Osiekach to poniemiecki trzyrodzinny budynek. Po upadku pegeerów przejęła go Agencja Nieruchomości Rolnych. Obecnie mieszkają w nim dwie rodziny, które wykupiły mieszkania na własność i jak powiedział Cyba, dbają o swoje części. Natomiast lokum, w którym jako ostatni faktycznie mieszkał krewny Leszka P., jest w gestii gminy. Pustostan popadł w ruinę, wymaga generalnego remontu.

"Wampir" nie interesował się sprawą przetargu

Decyzja administracyjna o wymeldowaniu z mieszkania gminnego Leszka P. nie została zaskarżona. Cyba poinformował, że Leszek P. kontaktował się z urzędem, rozmawiał z pracownicą, pytał o wujka, o to, co ludzie o nim mówią. Nie interesował się sprawą przetargu.

Wójt zaznaczył, że starsi mieszkańcy gminy mają różne zdanie na temat sprawy P., młodsi "żyją swoim życiem". Jednocześnie przyznaje, że przez przydomek "wampir z Bytowa" Leszek P. nie jest kojarzony z Borzytuchomiem. "Cieszymy się z tego, bo Osieki to piękna miejscowość na skraju lasu, położona przy jeziorze, na którym można wędkować. Tak ją chcemy promować" - podkreślił Cyba.

Leszka P. uważano za największego seryjnego mordercę w Polsce. Po raz pierwszy skazany został w 1992 r. za zgwałcenie 40-letniej kobiety: dostał wyrok dwóch lat więzienia w zawieszeniu. Później prokuratura oskarżyła go o 20 przestępstw, w tym 17 zabójstw. Według śledczych "wampir z Bytowa" (jak go nazwała prasa) od 1984 r. do 1992 r. mordował kobiety w całej Polsce, bijąc je i dusząc, a następnie gwałcąc. W śledztwie P. przyznał się do ponad 60 morderstw. Podczas procesu zmienił jednak wyjaśnienia i nie przyznał się do żadnego zarzutu. Twierdził, że do obciążenia samego siebie namówili go policjanci, obiecując lepsze traktowanie oraz dając paczki z żywnością i alkohol.

Udowodniono mu tylko jedno zabójstwo

W grudniu 1996 r. Sąd Wojewódzki w Słupsku uznał P. za winnego tylko jednego zabójstwa i zgwałcenia - 17-letniej Sylwii D. spod Słupska i orzekł karę 25 lat więzienia. Od pozostałych zarzutów uniewinniono go. Sąd podkreślił słabość aktu oskarżenia i uznał, że P. podpowiadano wiele szczegółów dotyczących zbrodni. "Dochodzenie prowadzono tendencyjnie, dopasowując dowody do treści wyjaśnień oskarżonego. Zapewne wielu spraw objętych aktem oskarżenia już nigdy nie uda się wyjaśnić" - konkludował sąd.

Od wyroku odwołał się zarówno prokurator, który żądał dla P. dożywocia, jak i obrona - która wnosiła o uniewinnienie. W marcu 1998 r. gdański Sąd Apelacyjny utrzymał wyrok w mocy. Obie strony procesu wniosły kasację do Sądu Najwyższego. Ostatecznie prokuratura kasację wycofała, a tą wniesioną przez obronę SN odrzucił jako "oczywiście bezzasadną" i utrzymał karę 25 lat więzienia za zabójstwo 17-latki.

Kara zakończyła się 11 grudnia 2017 r. P. jednak nie wyszedł na wolność. Został umieszczony w placówce w Gostyninie, gdzie trafiają sprawcy najpoważniejszych przestępstw, którzy odbyli karę więzienia, ale w opinii dyrektorów placówek powinni nadal być izolowani, bo z powodu preferencji seksualnych lub zaburzeń osobowości mogą nadal popełniać kolejne przestępstwa.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne