Próby do "Stalkera" - pierwszej w Polsce adaptacji teatralnej powieści Strugackich

W Teatrze Wybrzeże w Gdańsku trwają próby do spektaklu "Stalker" według powieści "Piknik na skraju drogi" braci Arkadija i Borysa Strugackich. Będzie to pierwsza w Polsce adaptacja teatralna utworu tych rosyjskich pisarzy. Premierę zaplanowano na 18 maja.

- Przedstawienie "Stalker" będzie jednocześnie debiutem reżyserskim Jakuba Roszkowskiego - poinformował we wtorek rzecznik prasowy gdańskiej sceny, Grzegorz Kwiatkowski.

Reklama

Sztuka opowiada o współczesnym mieście, w którym najważniejszą wartością są pieniądze i gubią się najprostsze ludzkie wartości.

- W tej rzeczywistości nagle pojawia się Zona: miejsce dziwne, niebezpieczne, zakazane. Ale równocześnie fascynujące, które każe się na chwilę zatrzymać i zmusza do zauważenia rzeczy najprostszych i przez to najważniejszych. Stalker to osoba żyjąca w ciągłym rozdarciu pomiędzy miastem a Zoną, pomiędzy profesją złodzieja, przemytnika, a rolą męża i ojca, między uzależnieniem, a marzeniem o zwykłości - dodał rzecznik Teatru Wybrzeże.

Reżyser Jakub Roszkowski podkreślił, że nie zamierza tworzyć spektaklu w konwencji science-fiction.

- W "Pikniku na skraju drogi", klasycznej powieści tego gatunku z 1971 roku nie zainteresowali mnie ani kosmici, ani magiczne przedmioty, ale fakt, że powieść ta w sposób wyostrzony, graniczny i bardzo efektowny, opisuje problemy, bolączki współczesnego świata; portretuje ludzi, których codziennie mijamy na ulicy - zaznaczył twórca spektaklu.

Zdaniem reżysera, Strugaccy stworzyli obraz miasta po katastrofie. - Ale zamiast apokaliptycznych wizji olbrzymich zniszczeń, stworzyli Zonę, o której mówi się, że może być darem Boga, albo terytorium Szatana. Miejsce zawierające ogromne bogactwa, ale też skrajnie niebezpieczne. Wymykające się wszelkim definicjom. To ono zainspirowało Andrieja Tarkowskiego do nakręcenia wspaniałego filmu Stalker - ocenił.

- Zona oraz ludzie, którzy w pobliżu niej żyją i muszą się do niej w jakiś sposób ustosunkować, wydają mi się polem niezwykle interesującym do spenetrowania w teatrze. Nie jednak jako wizja przyszłości, ale miejsce z naszego świata. To Czarnobyl, Ground Zero, zniszczona przez tsunami elektrownia w Fukushimie, czy opustoszałe tereny Stoczni Gdańskiej, na których nagle wyrosły nieznane dotąd, przepiękne kwiaty - uważa Roszkowski.

28-letni Jakub Roszkowski jest absolwentem Wydziału Reżyserii Dramatu PWST w Krakowie. Od 2007 roku Roszkowski jest dramaturgiem Teatru Wybrzeże, gdzie współrealizował m.in.: "Słodkiego ptaka młodości" Tennessee Williamsa i "Zmierzch bogów" Luchino Viscontiego w reżyserii Grzegorza Wiśniewskiego; "Blaszanego bębenka" według Guentera Grassa, "Kamień" Mariusa von Mayenburga oraz "Nie-Boską komedię" Zygmunta Krasińskiego w reżyserii Adama Nalepy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje