Reklama

Reklama

Śmierć studentki. Uczelnia zapłaci 420 tysięcy zł

Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy (UT-P) w Bydgoszczy musi zapłacić 420 tys. zł odszkodowania rodzinie studentki, która w 2015 r. zginęła podczas imprezy otrzęsinowej na uczelni - orzekł w piątek Sąd Apelacyjny w Gdańsku. Wyrok jest prawomocny.

Sąd Apelacyjny oddalił tym samym apelację UT-P od wyroku sądu niższej instancji. W marcu 2019 r. Sąd Okręgowy w Bydgoszczy orzekł, że pozwany Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy ma zapłacić rodzicom i dwóm siostrom 24-letniej Pauliny łącznie 420 tysięcy złotych.

Reklama

Tragedia wydarzyła się w nocy z 14 na 15 października 2015 r. Otrzęsiny odbywały się w dwóch budynkach uniwersytetu, a przejście z jednego do drugiego było możliwe łącznikiem. Otwarte były tylko drzwi w jednym budynku. Po kilku godzinach imprezy, gdy zrobiło się gorąco i duszno, część uczestników zdecydowała się opuścić uczelnię. Na schodach, w łączniku i w pierwszej sali z wyjściem na zewnątrz powstał tłok. Jednocześnie część obecnych starała się przecisnąć pod prąd. Na schodach i łączniku z obu stron pod naporem tłumu bardzo wiele osób zaczęło się przewracać, jedni leżeli na drugich.

Dwie studentki w wieku 24 i 20 lat oraz 19-letni student ponieśli śmierć. Sekcje zwłok wykazały, że przyczyną zgonów było niedotlenienie wskutek ucisku na klatkę piersiową. 

"Zaniechania rektora"

"Nie ulega wątpliwości, że wbrew twierdzeniom apelującego, ustawowym obowiązkiem rektora uczelni jest dbanie o bezpieczeństwo oraz przestrzeganie prawa na jej terenie. Zakres tego obowiązku wzmacnia okoliczność, że z przepisów prawa wynika też autonomiczność uczelni. Oznacza to, że służby państwowe odpowiedzialne za utrzymanie porządku publicznego i bezpieczeństwa mogą wkroczyć na teren uczelni tylko na wezwanie rektora. Z własnej inicjatywy służby te mogą wkroczyć na teren uczelni jedynie w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia ludzkiego lub klęski żywiołowej zawiadamiając o tym bezzwłocznie rektora" - powiedziała w uzasadnieniu wyroku sędzia Barbara Rączka-Sekścińska.

Sędzia przyznała, że bezspornie organizatorem otrzęsin był samorząd studencki. "Jednakże okoliczność ta nie zwalniała rektora od obowiązku dbałości o bezpieczeństwo tej imprezy" - podkreśliła.

"Sąd I instancji słusznie przyjął, że na rektorze ciążył obowiązek dokonania oceny, czy impreza będzie miała charakter imprezy masowej. Winien on uzależnić zgodę na przeprowadzenie otrzęsin od spełnienia wymogów wynikających z ustawy o imprezie masowej. Ocenie podlegałyby wówczas np. prawidłowość komunikacji między budynkami, liczba wejść i wyjść, położenie, i liczba miejsc ewakuacyjnych, liczba miejsc porządkowych. Z pewnością taka kontrola pozwoliłaby na wyeliminowanie nieprawidłowości, które finalnie doprowadziły do tragedii" - dodała Rączka-Sekścińska.

Sąd ocenił, że "zaniedbanie rektora było tym większe", że wiadomym było, że otrzęsiny na UT-P cieszą się dużą frekwencją wśród studentów, co było widoczne w piętnastu poprzednich edycjach tej imprezy. Zdaniem sądu, łatwo było przewidzieć, że w otrzęsinach weźmie udział ponad 500 osób, tym bardziej, że w 2015 r. na bydgoskim uniwersytecie studentów na I roku było ok. tysiąca.

"Skutkiem zaniechań rektora było przeprowadzenie imprezy masowej bez spełnienia wymogów wynikających z ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych" - uznał sąd.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację
Wasze komentarze
No hate

Dodawanie komentarzy pod tym artykułem zostało wyłączone

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym, nasyconym nienawiścią komentarzom, niezależnie od wyrażanych poglądów. Jeśli widzisz komentarz w innych serwisach, który jest hejtem – wyślij nam zgłoszenie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje