Czarny Krzysztof - najsłynniejszy śląski rycerz... rabuś

Przykład legendy o śmierci Czarnego Krzysztofa

Reklama

Już dwunasty rok grasował na śląskich drogach groźny rycerz - rabuś Czarnym Krzysztofem zwany. Szczególnie upodobał sobie las należący do miasta Złotoryi, do którego było blisko z jego dworu z Olszanicy. Nie szczędził kupców, księży i chłopów, okradał ich, okaleczał i niekiedy zabijał. Dużym szacunkiem jednak darzył ludzi uczonych. Tych oszczędzał prawie zawsze, ale musieli udowodnić, że pobierali nauki ostrząc umiejętnie pióro lub pisząc wiersz.

Czarny Krzysztof był praktycznie bezkarny, gdyż chronił go ówczesny pan tej ziemi -książę Fryderyk II. Wiele wycierpieli prze niego mieszczanie z Legnicy i Wrocławia, szczególnie jednak dał się we znaki mieszkańcom Złotoryi. Pewnego razu spalił dom miejskiego rajcy Jerzego Kuntha, który wielokrotnie przestrzegał podróżnych przed groźnym rozbójnikiem. Uprowadził jego córkę do Olszanicy, a jej narzeczonego przybił do wrót dworu i pozostawił na pewną śmierć. Tego już było za wiele - miarka się przebrała. Pewnego wieczora, w czasie święta, mieszczanie ze Złotoryi skrzyknęli się i zabrawszy co kto miał z uzbrojenia pomaszerowali cichaczem do Olszanicy. W tym czasie Czarny Krzysztof ucztował wraz z kamratami. Upojeni rozbójnicy zorientowali się dopiero wtedy, gdy mieszczanie wtargnęli do zbójeckiego dworu. W trakcie zaciętej walki większość raubritterów zginęła. Ocalał jedynie Czarny Krzysztof i jego giermek, którzy zaciekle się bronili i wprawdzie mocno poturbowani, ale w końcu zostali pojmani . W tej sytuacji książę musiał w końcu skazać swojego protegowanego. Czarnego Krzysztofa i jego pachołka powieszono w Legnicy na szubienicy. Skazańcy byli ubrani w białe koszule z czarnymi wstążkami, a szlachetnie urodzony Krzysztof, w odróżnieniu od sługi, miał jeszcze ostrogi. Raubritter idąc na miejsce kaźni cytował fragmenty Biblii mówiące o tym, aby nigdy nie ufać możnym tego świata.

Siedziba rozbójnika zapadła się pod ziemię i dopiero niedawno, w trakcie budowy stawu odnaleziono jej ślady. Uważano, że na miejscu dworu Czarnego Krzysztofa panuje niesamowita atmosfera i można tam spotkać jego pokutującą duszę. Podobno na jednym ze wzgórz w pobliżu Bolesławca znajdował się kamienny pomnik Czarnego Krzysztofa, w pobliżu którego nigdy nie przeleciał żaden ptak.

Dowiedz się więcej na temat: kupcy | nie żyje | książę | WSI | napady | Legnica | Złotoryja | rabuś | czarny

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje