Reklama

Reklama

Andrzej Drzycimski dla "Wprost": Rewolucji nie robią aniołowie

"Wałęsa jest bohaterem polskiej rewolucji. Żadne papiery wydarte z trumny Kiszczaka tego nie zmienią" - zaznacza w rozmowie z tygodnikiem "Wprost" doktor Andrzej Drzycimski, historyk, biograf i były rzecznik Lecha Wałęsy. W ocenie Drzycimskiego, dramat byłego prezydenta polega na tym, że dziś pozostał kompletnie sam. "Na horyzoncie nie widzę nikogo, kto by mógł mu pomóc" - dodaje.

Andrzej Drzycimski pytany o dokumenty odnalezione w domu generała Czesława Kiszczaka zaznacza, że nie chce komentować ich treści, bo ich nie widział, a ich autentyczność powinni zbadać historycy. "Całą sytuację mogę skomentować jednym zdaniem: archiwa nie płoną, czasem tylko zmieniają właściciela" - dodaje w rozmowie z Marcinem Dzierżanowskim, dziennikarzem tygodnika "Wprost".

Reklama

Historyk podkreśla, że Lech Wałęsa nadal jest dla niego "niekwestionowanym bohaterem naszej polskiej rewolucji". "Żadne wydarte z trumny Kiszczaka papiery tego nie zmienią" - dodaje.

Dopytywany, czy formułując w ten sposób odpowiedzi nie występuje nadal w roli rzecznika byłego prezydenta, wyjaśnia, że "mówi jako historyk, który wie, że rewolucji nie robią aniołowie. Józef Piłsudski też nie był święty. Miał na koncie Berezę Kartuską, krwawy zamach majowy, oskarżano go też o współpracę z zaborcami. A mimo to dziś pamiętamy go jako twórcę naszej niepodległości.

W ocenie Drzycimskiego, po 1989 roku trzeba było "wszystko bardziej wyraźnie przeciąć", pokazać wszystkie dokumenty i rozliczyć przeszłość tak, jak to miało miejsce w Czechosłowacji czy w NRD. "Ludzie by zrozumieli, że rzeczywistość nie była czarno-biała, że składała się głównie z różnych szarości. Jestem pewien, że mit Lecha Wałęsy by ocalał. I może dziś nikt by go nie niszczył" - argumentuje.

Drzycimski dopytywany, czy jako autor pierwszej autobiografii Lecha Wałęsy, napisanej jeszcze w latach 80., nie czuje się dziś przez niego oszukany, wyraźnie zaprzecza tak stawianej tezie. " W żadnym wypadku. Zresztą w "Drodze nadziei" Wałęsa opowiedział o tym, że coś podpisał i że z całego starcia nie wyszedł całkiem czysty" - argumentuje. "Ja go rozumiem. Należę do pokolenia, które rzeczywistość PRL zna nie z podręczników, ale z własnego doświadczenia. Sam dostałem od komuny w skórę, przeżywałem dylematy, których dzisiaj młodzież nie rozumie - zaznacza.

Całość rozmowy w najnowszym wydaniu tygodnika "Wprost".






Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje