Reklama

Reklama

Czarnecki dla "Rz": Brexit byłby prezentem dla Putina

Zdaniem eurodeputowanego Prawa i Sprawiedliwości Ryszarda Czarneckiego w sytuacji, gdy dojdzie do Brexitu, Unia Europejska będzie bardziej skłonna do romansów i ocieplenia relacji z Kremlem. - To byłby prezent dla Putina - zaznacza w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej".

Ryszard Czarnecki dopytywany przez Jacka Nizinkiewicza o "zły klimat panujący wokół Polski" zaznacza, że o takim zjawisku mówić nie można.  "To jest kaszka z mleczkiem, gdyby porównać klimat wokół Polski z tym, który panował wokół Wielkiej Brytanii, kiedy Londyn nie chciał podpisać Traktatu z Maastricht i przez wiele miesięcy Margaret Thatcher i Zjednoczone Królestwo było tarczą strzelniczą dla elit politycznych całej Europy. Porównajmy też naszą sytuację z tym, co się działo wokół Węgier, kiedy doszło do czterech debat w Parlamencie Europejskim zakończonych trzema rezolucjami" - argumentuje eurodeputowany w rozmowie z dziennikiem.

Reklama

Zdaniem Czarneckiego, krytyczne opinie o Polsce wynikają z tego, że nowe władze naruszyły interesy ekonomiczne - między innymi zachodnich banków, korporacji czy sieci supermarketów. "Uderz w finansowy stół, a nożyce się polityczne i medialne się odezwą. To jest prawdziwe podłoże, a reszta to szukanie pretekstów" - zaznacza w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej". Jednocześnie dodaje, że "o Polsce mówią źle głównie politycy liberałów i lewicy". Jako przykład podaje Fransa Timmermansa, który "ocenia Polskę przez swoje partyjne okulary".

Dopytywany, czy odnośnie sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego możliwe są sankcje wobec Polski, stwierdza, że to "mission impossible i surrealizm". "Proszę w te bajki nie wierzyć, choćby ze względów matematycznych. Unia potrzebuje Polski" - punktuje.

W kontekście Brexitu eurodeputowany stwierdza, że najbardziej na nim skorzystałaby Rosja. "Jeśli w następny czwartek okaże się, że Londyn wychodzi z UE, to na Kremlu strzelą korki od szampanów. Wyjście Wielkiej Brytanii oznacza nie tylko osłabienie Unii w relacjach z Rosją, ale także to, że wypada z UE najbardziej rosyjskosceptyczne państwo z czwórki największych" - argumentujew w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej".

Według eurodeputowanego PiS, Brexit będzie oznaczał, że UE będzie bardziej skłonna do romansów z Moskwą i do ocieplenie relacji z Kremlem.

W kontekście pytań o przyszłość Donalda Tuska i ewentualne poparcie udzielone mu z ramienia PiS zaznacza, że "nie może śpiewać razem w chórze z tymi, którzy chcą kar dla Polski".

Więcej we wtorkowej "Rzeczpospolitej".







Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy