"Fakt" ujawnia, gdzie Jan Bury chował złoto

Pojawiły się nowe doniesienia w sprawie głośnego przeszukania u posła PSL Jana Burego i wiceministra Zbigniewa Rynasiewicza. Jak podaje dziennik "Fakt", nie było ono przypadkowe. Śledczy znaleźli dowody korupcji, ale nie w rezydencji szefa klubu ludowców tylko na plebanii.

Śledztwo w sprawie tak zwanej afery podkarpackiej cały czas trwa. Jego kulisy odsłania w czwartkowym wydaniu "Fakt". Z informacji, do jakich dotarli dziennikarze, wynika, że Jana Burego i Zbigniewa Rynasiewicza pogrążyły podsłuchane rozmowy oraz zeznania zatrzymanych biznesmenów z firmy paliwowej "Maante" z Leżajska.

Reklama

Według ich relacji, Jan Bury załatwiał sędziowską nominację dla córek jednego z biznesmenów. Właśnie za to miał dostać sławną już sztabkę złota, która  - jak wynikało z zeznań biznesmenów - została ukryta na plebanii księdza Roberta Mokrzyckiego, proboszcza Katedry Wojska Polskiego. 

Dwa sejfy na plebanii

Trop okazał się prawdziwy. Prokuratorzy oraz agenci, którzy przeszukali plebanię, znaleźli dwa sejfy. Jeden - służbowy, a drugi - prywatny. - Właśnie w nim odnaleziono wskazaną przez biznesmenów sztabkę.  "Zgadzały się oznaczenia" - potwierdza w rozmowie z "Faktem" osoba znająca kulisy śledztwa. Podczas przeszukania agenci odkryli też kilkadziesiąt tysięcy złotych. Według śledczych mógł to być "depozyt" zaprzyjaźnionej z księdzem osoby.

Informatorzy dziennika twierdzą, że utrata immunitetu to tylko kwestia czasu i już wkrótce Jan Bury może usłyszeć zarzuty.

"W moim domu nie ma złota, diamentów, szafirów"

Przypomnijmy, że podczas debaty w Sejmie poseł zapewniał o swojej niewinności. "W moim domu nie ma złota, diamentów, szafirów. Gotówka nie leży w moim domu, nie mam żadnego sejfu" - mówił.

 "Jestem posłem zawodowym, więc nie mam prawa zarządzać spółkami i prowadzić działalności gospodarczej. Posiadam akcje i udziały - o czym wszyscy wiedzą" - deklarował z sejmowej mównicy.

Również Rynasiewicz zapewniał w rozmowie z dziennikarzami, że "chce jak najszybszego wyjaśnienia sprawy". Nie chciał jednak mówić o postępowaniu prokuratorskim, bo - jak dodał - "nie jest od tego, żeby ujawniać postępowania prokuratorskie". "Rozumiem, że toczy się jakieś postępowanie, nie chcę tego oceniać, bo to nie moja rola. Chciałbym jak najszybciej wyjaśnić (to), ogóle rozumiem, że zostanę o to poproszony" - dodał.

Prokuratorzy: Były przeszukania

Prokuratorzy informowali, że przeszukań  - m.in. w biurze poselskim oraz w pokoju poselskim Burego, jak i u Zbigniewa Rynasiewicza -  dokonano w ramach śledztwa dotyczącego korumpowania urzędników przez biznesmenów z Leżajska oraz powoływania się na wpływy m.in. w resorcie infrastruktury i rozwoju.



Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje