Reklama

Reklama

​Jarosław Gowin dla "Rz": Wyniki wyborów nie uprawniają nas do triumfalizmu

"Nie miałbym nic przeciwko współpracy z PSL i Konfederacją. Ich wejście przechylałoby nas bliżej centrum i podejścia wolnorynkowego, a także poszerzyłoby zaplecze społeczne naszych działań" - mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą" lider Porozumienia Jarosław Gowin.

Gowin, pytany przez gazetę, w jakim kierunku powinna pójść prawica, zaznacza, że według niego rząd powinien skoncentrować się na sprawach gospodarczych, na skutecznych negocjacjach dotyczących nowego zielonego ładu i unijnego funduszu odbudowy i na racjonalnej restrukturyzacji polskiej energetyki.

"Wyniki nie uprawniają nas do triumfalizmu"

Reklama

"Powinniśmy też wyciągnąć wnioski z wyborów" - ocenił. Jego zdaniem "ujawniły one potężną energię obywatelską", a zarazem po raz kolejny pokazały czołowe zderzenie dwóch potencjałów. "Nowy kurs po stronie obozu rządzącego musi obejmować otwarcie na drugą połowę społeczeństwa, zwłaszcza młodych, którzy nie myślą już w kategoriach duopolu politycznego i nie poparli naszego kandydata" - mówi gazecie.

"Wyniki wyborów nie uprawniają nas do triumfalizmu. To jest oczywiście wielki sukces, ale wygraliśmy nieznacznie, a struktura elektoratów pokazuje, że czas sprzyja opozycji" - przyznaje Gowin w rozmowie z "Rz".

Gowin dodał również, że "nie miałby nic przeciwko współpracy z PSL i Konfederacją". "Ich wejście przechylałoby nas bliżej centrum i podejścia wolnorynkowego, a także poszerzyłoby zaplecze społeczne naszych działań" - argumentował.

Różnice na linii Gowin-Ziobro

W rozmowie z gazetą, były wicepremier był także pytany o zdanie na temat pomysłów, jakie płyną ze strony Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry.

Solidarna Polska chce ograniczenia autonomii samorządów czy "repolonizacji" mediów - przypomniał dziennikarz.

"Politycy Solidarnej Polski przedstawiają inną agendę, my inną. Nie ukrywam mojego sceptycyzmu wobec hasła repolonizacji mediów. Można mówić o dekoncentracji, bo repolonizacja przeprowadzana ustawowo byłaby sprzeczna z prawem unijnym, które zabrania różnicowania kapitałów w zależności od narodowości. Czekamy na to, jakie priorytety programowe wskaże główna partia naszego obozu, czyli Prawo i Sprawiedliwość. Mamy kilka tygodni - do końca wakacji - na spokojną dyskusję programową" - powiedział Gowin.

"Jesteśmy przeciwni jakiemukolwiek ograniczaniu kompetencji samorządów. Reforma samorządowa nie jest udana w stu procentach, ale zmiany powinny służyć umocnieniu samorządów i zwiększeniu skuteczności ich działania. Inwestycje samorządowe są kluczową dźwignią powrotu do wzrostu gospodarczego" - dodał.

Pytany, czy chciałby wrócić do rządu odpowiada: "najpierw rozstrzygnięcia programowe, a później dopasowane do nich ruchy personalne". Dziś, jak mówi gazecie, spekulacje dotyczące przyszłego rządu są przedwczesne.

"Kluczowe wyzwania polskiego państwa to negocjacje w debacie o przyszłości Europy. W tych negocjacjach nie widzę polityka o większym potencjale skutecznej perswazji niż Mateusz Morawiecki" - zaznacza Gowin pytany przez "Rz" czy Mateusz Morawiecki powinien być dalej premierem.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama