Reklama

Reklama

Kryzys migracyjny w Europie: Niemcy patrzą w historię

Niemcy szukają wzorców zachowania i sposobów rozwiązania współczesnych problemów w swojej trudnej historii – pisze felietonistka Alison Smale z "The New York Times".

We wstępie autorka opisuje zbudowany przez komunistów Mur Berliński, który "miał powstrzymać falę uchodźców uciekających na Zachód" i "w okrutny sposób przeciął Niemcy". Według Smale, dziś te doświadczenia ukształtowały niemiecką reakcję na falę uchodźców z Bliskiego Wschodu. Także inni komentatorzy zauważają, że otwarcie się Niemiec na migrantów jest konsekwencją nie tylko lat komunizmu i podziału Niemiec, ale też reakcją na czasy nazizmu i próbą zmazania win z przeszłości.

Reklama

Felietonistka “The New York Times" przywołuje następnie osobę Angeli Merkel, głównej orędowniczki polityki szeroko otwartych drzwi dla uchodźców. Autorka przypomina, że kanclerz wychowywała się w komunistycznej Niemieckiej Republice Demokratycznej i doskonale poznała rzeczywistość życia w gorszych i odgrodzonych od Zachodu murem Wschodnich Niemczech. 

Nic zatem dziwnego, że Merkel, która przeprowadziła Niemcy przez czasy kryzysu gospodarczego i rozbrojenia nuklearnego, często odwołuje się do upadku Muru Berlińskiego jako symbolicznego wyznacznika własnej polityki. Upadku Muru, które dokonało się w pokojowy sposób. Z tego właśnie powodu Merkel nigdy nie przewidywała militarnej interwencji na Ukrainie, która zmaga się z rosyjska agresją.

"Tego konfliktu nie wygramy akcją militarną. Również nie rozwiąże go dozbrojenie Ukrainy. Wychowałam się w Niemczech Wschodnich. Miała siedem lat, kiedy zbudowano mur. Czy ktoś zastanawiał się na użyciem siły, by powstrzymać jego budowę? Nie" - w ten sposób argumentowała potrzebę niekonfrontacyjnego rozwiązania sporu z Moskwą.

Tymczasem jej polityka otwartych drzwi dla uchodźców nie tylko skierowała na nią fale krytyki w Niemczech i Europie, ale też zaowocowała - jak to ujmuje Smale - "dziwnym układem" z Turcją, kiedy to Ankara za ustępstwa Berlina zobowiązała się do nieprzepuszczania uchodźców do Europy. "Jeśli teraz zaczniemy przepraszać za przyjazne gesty w trudnej sytuacji, to nie jest to polityka mojego kraju" - odpowiedziała na wszystkie zarzuty.

Autorka felietonu przypomina, że Merkel została wychowana nie tylko w Niemczech Wschodnich, ale też w kulturze chrześcijańskiej - jej ojciec był bowiem luterańskim pastorem. Dziś stara się postępować zgodnie w chrześcijańskim duchem. "Wiele, wiele osób nie jest w tak komfortowej sytuacji, jak my w Niemczech" - mówiła podczas spotkania ze studentami, tłumacząc konieczność wyciągnięcia pomocnej ręki do uchodźców.

Na koniec Smale ponownie przypomina historię Niemiec i symboliczny fakt, że komuniści przetrwali tylko dzięki zbudowaniu Muru Berlińskiego. A ten upadł nie w wyniku działania natury, a ludzi - czytamy.

Dowiedz się więcej na temat: Angela Merkel | migranci

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy