Reklama

Reklama

"Politico": Iluzoryczna jedność Wyszehradu

Czy jedność państw Grupy Wyszehradzkiej to tylko iluzja? Benjamin Cunningham, autor tekstu opublikowanego w europejskim wydaniu portalu "Politico", przekonuje, że tak, a państwa Grupy Wyszehradzkiej - choć łączą je wspólne obawy - rozdarte są wewnętrznymi napięciami.

Dziś w Bratysławie odbywa się nieformalny szczyt 27 państw członkowskich Unii Europejskiej. Podczas tego spotkania przywódcy mają się zastanowić nad tym, jak odpowiedzieć na wyzwania stojące przed UE. Szef Rady Europejskiej Donald Tusk zaznaczył, że dyskusja nie będzie koncentrowała się na Brexicie, choć to czerwcowa decyzja mieszkańców Zjednoczonego Królestwa o wyjściu z UE była bezpośrednią przyczyną zwołania spotkania w słowackiej stolicy.

Reklama

Przekaz państw Grupy Wyszehradzkiej - Polski, Węgier, Czech i Słowacji, jest jasno określony: działać tak, by wzmacniać suwerenność poszczególnych krajów UE.

V4 obawia się dominacji wielkich państw Zachodu Europy, takich jak Niemcy, boi się przyjmowania migrantów, w szczególności muzułmanów - wylicza autor. Jednak - jak zaznacza we wstępie - poszczególne kraje dzielą także istotne różnice.

Cunningham wymienia między innymi fakt, że Słowacja - jako jedyna z tej czwórki - należy do strefy euro. Bardziej więc odczuje pobrexitowe unijne wrzenie.

Także relacje z Rosją dzielą kraje V4. "Polska jest podejrzliwa i jest głównym motorem wprowadzenia 'mniej lub bardziej stałej' obecności sił NATO w Europie Centralnej. Orban natomiast wzywał do zdjęcia sankcji z Rosji. Z kolei Rosja finansuje projekt elektrowni jądrowej na Węgrzech. Słowacja i Czechy są gdzieś pośrodku" - pisze Cunningham.

Pod względem polityki migracyjnej państwa Grupy Wyszehradzkiej wydają się prowadzić spójną politykę. "Słowacki premier Robert Fico był otwarty w kwestii przyjmowania uchodźców, ale zmienił swoje populistyczne stanowisko po marcowych wyborach i od kiedy jego kraj przejął rotacyjną prezydencję w UE" - pisze autor w "Politico". Warto zaznaczyć, że Polska nie przyjęła nikogo z ponad 6 tysięcy alokowanych na jej terytorium osób. Podobnie Węgry i Austria, przez które jednak biegł szlak migracyjny do Niemiec. Czechy natomiast przyjęły 12 osób, a Słowacja - która przecież zaskarżyła system relokacji do Trybunału - 3 osoby.

Trzeba jednak pamiętać, że kwestia migrantów w Polsce to problem jak do tej pory abstrakcyjny. Faktycznej fali migrantów doświadczyli Węgrzy.

Cunningham wylicza także różnice światopoglądowe - podejście do związków homoseksualnych, do religii, czy choćby do medycznej marihuany.

Całość artykułu w jęz. angielskim

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje