Reklama

Reklama

Prezes UODO sprzyja rządzącym? "DGP" o "urzędzie z rozdwojeniem jaźni"

Nie milkną zarzuty, że prezes UODO podejmuje decyzje zgodne z linią władzy i nie reaguje, gdy o interwencję proszą obywatele. Cierpi reputacja instytucji, która od lat uczyła Polaków, jak ważna jest prywatność - pisze "Dziennik Gazeta Prawna".

"W dyskusji z prezesem Urzędu Ochrony Danych Osobowych nie ma już miejsca na merytorykę. Dane mu narzędzia są bowiem wykorzystywane w celach politycznych" - mówi dziennikowi dr Maciej Kawecki, wcześniej koordynator prac nad reformą ochrony danych osobowych w Ministerstwie Cyfryzacji, a dziś dziekan Wyższej Szkoły Bankowej w Warszawie, specjalista (of counsel) w Kancelarii Maruta Wachta. 

Reklama

"Z wielką przykrością podzielam opinię, że prezes UODO podejmuje obecnie decyzje odpowiadające w określonych sprawach stanowiskom partii rządzącej" - ocenia dr Ewa Kulesza, pierwszy generalny inspektor ochrony danych osobowych.

"Polski organ w jednym rzędzie z rumuńskim"

Według "DGP", skargi na brak niezależności na prezesa UODO Jana Nowaka od dłuższego czasu wpływają do EROD - Europejskiej Rady Ochrony Danych. 

"Europejscy urzędnicy przyznają poza protokołem, że polski organ nadzorczy jest dziś stawiany w jednym rzędzie z rumuńskim, który wprost zezwala na represjonowanie dziennikarzy. I że opinia o Polsce jako miejscu, w którym od prawie ćwierćwiecza poważnie podchodzi się do kwestii ochrony prywatności, została zaprzepaszczona przez prezesa Nowaka w ciągu zaledwie 10 miesięcy" - czytamy w dzienniku.

Kandydatura od początku kontrowersyjna

"DGP" podkreśla też, że kandydatura Jana Nowaka na szefa UODO była od początku kontrowersyjna, ze względu na to, że był on wcześniej radnym PiS na warszawskiej Woli. Przypomina też sprawy, za które krytykowany był Nowak: doprowadzenie do wstrzymania ujawnienia list poparcia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa, przeprowadzenie kontroli i nałożenie kar finansowych na wspólnotę mieszkaniową, firmę ochroniarską oraz firmę zarządzającą nieruchomością w związku z ujawnieniem przez media materiału wideo, na którym prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński odwiedza apartamentowiec zamieszkiwany przez Julię Przyłębską, prezes Trybunału Konstytucyjnego.

"Czarę goryczy przelał jednak fakt, że prezes UODO nie miał zastrzeżeń do przepisów zezwalających na przeprowadzenie korespondencyjnych wyborów prezydenckich i nie zainterweniował, gdy Poczta Polska zażądała od samorządów przesłania danych ze spisu wyborców wraz z numerami PESEL w formie niezabezpieczonego pliku tekstowego" - czytamy w "DGP".

Komentarz prezesa UODO

Jan Nowak zapewnia na łamach "Dziennika Gazety Prawnej", że organ ochrony danych jest niezależny i apolityczny. 

"Zawsze kieruję się zapisami prawa, a RODO przede wszystkim. Niektórzy zapominają, że pewne sprawy są regulowane przepisami krajowymi i nimi też muszę się kierować w swojej działalności" - mówi. 

Twierdzi też, że wielokrotnie uprzykrzał życie władzy, wszczynając postępowania np. wobec Ministerstwa Sprawiedliwości, KRS, Kancelarii Sejmu czy Głównego Geodety Kraju, a także krytykując aplikację ProteGO Safe autorstwa Ministerstwa Cyfryzacji.

Więcej w "Dzienniku Gazecie Prawnej".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy