Prof. Staniszkis dla "Wprost": Społeczeństwo wymiecie PiS-owców z Dudą na czele

"Sama wspierałam Andrzeja Dudę w wyborach, wciskałam ludziom, że będzie dobrym prezydentem, a teraz się czuję odpowiedzialna za to, co się dzieje" - przyznaje w rozmowie z tygodnikiem "Wprost" socjolog prof. Jadwiga Staniszkis.

Prof. Staniszkis, w rozmowie z Elizą Olczyk, krytycznie ocenia Andrzeja Dudę. "Jako prezydent, strażnik konstytucji, powinien być osobą bardziej poważną. Tymczasem jego zachowanie pokazuje, że przestrzeganie zasad jest u niego powierzchowne, nie odpowiada szczytnym wartościom, o których mówi" - ocenia socjolog. I dodaje, że "denerwuje" ją "jego skłonność do przybierania póz, deklamowania swoich wystąpień". 

"Władzę Kaczyńskiego się przecenia"

Reklama

Według prof. Staniszkis, PiS nie zrezygnowało z niszczenia instytucji, będących fundamentem demokracji. Przyznaje, że nie wie, "jakie są cele PiS poza dążeniem do wygrania następnych wyborów". "Nie wykluczam, że władzę Kaczyńskiego się przecenia. Być może większość rzeczy dzieje się poza nim" - mówi w rozmowie z "Wprost". 

Po dwóch latach rządów, prof. Staniszkis pozytywnie ocenia działania socjalne PiS. "Nie rozumiem tylko, dlaczego towarzyszy temu niszczenie państwa, demoralizowanie ludzi, wykorzystywanie kompleksów społecznych i niechęci elit w celu napuszczania na siebie różnych grup społecznych. Oczywiście my to przeżyjemy jako naród. Społeczeństwo się odbuduje i wymiecie tych PiS-owców z Dudą na czele" - uważa socjolog.

Na uwagę dziennikarki, że "Andrzej Duda szczególnie ją uwiera", prof. Staniszkis odpowiada: "Bo sama go wspierałam w wyborach, wciskałam ludziom, że będzie dobrym prezydentem, a teraz się czuję odpowiedzialna za to, co się dzieje" - przyznaje. 

"Poczułam się współwinna tragedii"

Prof. Staniszkis została też zapytana o to, czy tragiczne samospalenie Piotra S. przed Pałacem Kultury i Nauki wiąże z działaniami rządu. "O to jestem skłonna raczej obwiniać siebie" - przyznała. 

"W liście, który pozostawił ten mężczyzna, pojawiły się argumenty używane przeze mnie w dyskusjach. Pomyślałam, że ja mówię, co mówię, idę do domu, a są ludzie, którzy traktują to, co się dzieje w Polsce, jak koniec świata. Poczułam się współwinna tej tragedii" - powiedziała socjolog w rozmowie z "Wprost".

Cała rozmowa w najnowszym wydaniu tygodnika "Wprost".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje