Reklama

Reklama

"Rzeczpospolita": Nie ma kto posprzątać zaśmieconych lasów

Do usuwania rzeczy porzuconych na dzikich wysypiskach nie palą się ani gminy, ani właściciele nieruchomości. Brakuje też skutecznych narzędzi w prawie - pisze środowa "Rzeczpospolita".

Gazeta podkreśla, że dzikie wysypiska to "zmora wielu gmin". "Z zeszłorocznego raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika, że w 13 na 22 kontrolowane gminy istnieją (lub istniały) dzikie, nieuprzątnięte wysypiska" - czytamy.

"Przepisy są jednoznaczne, lecz - jak się okazuje - trudne do wykonania. Gminy mają obowiązek odbierać do swoich mieszkańców odpady wielkogabarytowe" - podkreśla "Rzeczpospolita".

Reklama

Jak wskazuje gazeta, mogą to robić na dwa sposoby: poprzez utworzenie selektywnych punktów odbioru odpadów albo odbierając je bezpośrednio od mieszkańców z terenu nieruchomości lub w formie tzw. mobilnych PSZOK (punktów selektywnej zbiórki odpadów).

W wielu wypadkach te zasady dobrze działają, ale w innych okazują się niewystarczające. W efekcie niejedną starą kanapę czy fotel można jeszcze znaleźć porzucone poza miastem, np. w lesie czy przydrożnym rowie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne