"Rzeczpospolita": Sejm z rekordem "burz"

Obecna, VIII kadencja Sejmu, jest rekordowa. Nie chodzi o godziny spędzone w sejmowych ławach, a o niezmiernie burzliwy charakter obrad. "W żadnej kadencji nie było tyle okrzyków, a także wybuchów śmiechu" - informuje "Rzeczpospolita".

Dziennik powołuje się na dane zebrane przez swojego czytelnika, Macieja Ozdowskiego. Z przeprowadzonych przez niego analiz stenogramów wynika, że w obecnej kadencji posłowie 54 tys. razy komentowali coś lub wykrzykiwali z ław poselskich. Jak obliczono, na dzień obrad daje to średnią 308,57.

Reklama

"To swoisty rekord, bo w VII kadencji takich komentarzy było średnio na dzień obrad 99,96, w VI kadencji - 87,80, a w V kadencji - 80,20" - czytamy.

Polscy posłowie mają najczęściej używać słów "brawo" (2660 razy), "kłamstwo" lub "kłamiesz". Często padają też słowa "skandal" i "cicho".

"Jednak danych świadczących o burzliwości dzisiejszego Sejmu jest o wiele więcej" - zauważa "Rz". "W tej kadencji zauważalnie wzrosła bowiem też liczba oklasków, oznak poruszenia na sali, używania dzwonka przez marszałka, uderzania w pulpity i oznak wesołości" - informuje dziennik.

W obecnej kadencji wybuchów śmiechu było na dzień obrad 10,78 (w poprzedniej - 5,47). Mikrofony wyłączano z kolei pięć razy w ciągu dnia obrad, co stanowi największy przyrost w statystykach (średnia poprzednich kadencji pod tym względem oscylowała w granicach 0,25). Najczęściej sprzęt wyłączali Ryszard Terlecki i Marek Kuchciński.

Z komentujących głos najczęściej zabierali Krystyna Pawłowicz (PiS), Sławomir Nitras (PO), Piotr Kaleta (PiS) i Krystyna Skowrońska (PO).

Więcej w "Rzeczpospolitej"

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje