Reklama

Reklama

​Szymański dla "SE": Bilans członkostwa Polski w UE korzystny

"Bilans 15 lat członkostwa Polski w Unii Europejskiej jest korzystny i widać to w szczególności w gospodarce" - powiedział wiceminister spraw zagranicznych Konrad Szymański we wtorkowym "Super Expressie". Wskazał m.in. na transfery bezpośrednie i wspólny rynek, które przyspieszyły reformy.

"SE" przypomina, że 1 maja mija 15 lat od przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. "Bilans jest korzystny" - powiedział Szymański. Dodał, że "widać to w szczególności w gospodarce".

Reklama

"Nie tylko transfery bezpośrednie, które są najbardziej widoczne, ale przede wszystkim wspólny rynek spowodował przyspieszenie reform polskiej gospodarki. Polski dobrobyt - liczony nie tylko w skali makro, ale też skali mikro - rósł także z pomocą integracji europejskiej. Choć, oczywiście, musimy pamiętać, że sami pracowaliśmy na ten sukces" - podkreślił.

W odpowiedzi na pytanie o polityczny bilans naszego członkostwa w UE, wiceminister stwierdził, że "w tym wymiarze jest jeszcze wiele przed nami". "Jak się okazuje, 15 lat to za mało, by wszyscy przy stole przyzwyczaili się, że wszystkie państwa członkowskie są równe, jeśli chodzi o status, a logika akcesji, czyli podsuwania zachodnich pomysłów 'do wykonania', jest już nieaktualna wobec krajów Europy Środkowej" - zaznaczył.

Pytany, co będzie z UE za następne 15 lat oraz czy Wspólnota "przetrwa tak długo za względu na kryzys tożsamości, który przeżywa, a który wzmacniany jest przez siły polityczne kontestujące sens jej istnienia", wiceszef MSZ powiedział: "Myślę, że nasze poczucie, iż Unię trzeba zmieniać, a nie odrzucać, jest większościowe wśród państw członkowskich". Według niego, "na tym można budować pewien optymizm, co do przyszłości Wspólnoty".

"Natomiast problemem jest pewna sztywność myślenia wielu polityków na Zachodzie, którzy, uznając się za właścicieli tego projektu, nie są zdolni do kreatywnego myślenia i reformy. Po prostu okopują się na stanowisku defensywnej obrony status quo, zamiast myśleć, co można zrobić lepiej. Proces reformy potrwa pewnie dłużej, niż byśmy chcieli, ale w końcu nastąpi i konsensus, co do niego wykuje się w trójkącie Europa Północna z Berlinem na czele, Europa Południowa z Paryżem i Rzymem oraz Europa Środkowa, gdzie kluczem jest stanowisko Warszawy. Bez podmiotowego porozumienia tych stolic reforma UE nie jest możliwa" - powiedział dyplomata. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje