Reklama

Reklama

Założyciel Art-B chce wrócić do Polski

Andrzej Gąsiorowski, poszukiwany międzynarodowym listem gończym były szef Art-B, walczy o prawo powrotu do ojczyzny - donosi "Newsweek".

W połowie lutego mec. Wojciech Koncewicz skierował do warszawskiej prokuratury okręgowej wniosek o umorzenie postępowania karnego wobec przebywającego w Izraelu Gąsiorowskiego, bohatera jednej z najgłośniejszych afer III RP. Zdaniem adwokata czyny jego klienta przedawniły się już pięć lat temu, zatem powinien bez przeszkód wrócić do kraju jako wolny człowiek.

Reklama

Innego zdania jest jednak prokuratura, która twierdzi, że jeśli Gąsiorowski przekroczy polską granicę, zostanie aresztowany.

"Dotychczas przedawnił się tylko jeden jego czyn. Większość pozostałych przedawni się dopiero w 2016 roku" - mówi Newsweekowi prok. Sławomir Modliński z Departamentu Współpracy Międzynarodowej w Prokuraturze Generalnej. Prokuratura okręgowa zapowiada więc, że wniosek Gąsiorowskiego o umorzenie zostanie odrzucony. Powołuje się przy tym na nowelizację kodeksu karnego sprzed kilku lat, która wydłużyła okres przedawnienia.

"Podstawowa zasada prawa karnego mówi, że jeżeli w czasie orzekania zmienia się prawo, należy stosować przepisy łagodniejsze dla oskarżonego. Zwłaszcza że w przypadku Andrzeja Gąsiorowskiego terminy przedawnienia liczone wedle zasad obowiązujących poprzednio minęły przed wejściem w życie tej nowelizacji" - kontruje mec. Koncewicz. I dodaje, że jest gotów na batalię sądową, nawet w Strasburgu.

Pewne jest, że przedawnienie wobec Gąsiorowskiego biegnie od 1991 roku, kiedy tuż przed planowanym zatrzymaniem uciekł z kraju razem ze wspólnikiem Bogusławem Bagsikiem. Wcześniej ich spółka wykonywała skomplikowane operacje finansowe, w efekcie których uzyskiwała podwójne oprocentowanie tych samych pieniędzy przerzucanych z jednego konta na inne. Przy pomocy tzw. oscylatora obaj biznesmeni wyprowadzili z polskich banków 424 mln zł.

Dziś Gąsiorowski spokojnie żyje w Izraelu (ma paszport tego kraju). Bagsik, który został złapany i osądzony (spędził w więzieniu sześć lat), nie chce komentować jego zmagań o prawo do legalnego powrotu. "Na stałe przebywam poza krajem i to jest chyba najpiękniejszy prezent, jaki mogłem sprawić swojej ojczyźnie" - ucina.

Dowiedz się więcej na temat: minimal | Newsweek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje