Puck 1920-2009. Fakty i legendy

W potocznej świadomości funkcjonują różne mity. Z jednej strony ubarwiają mniej ciekawe fragmenty historii, z drugiej jednak, zakłócają właściwy obraz wydarzeń. I w tym sensie szkodzą rozumieniu przeszłości. Jednym z przykładów są liczne opracowania dotyczące zaślubin Polski z morzem 10.II.1920 r.

Istnieją co najmniej trzy powody, dla których wyjaśnienia powstał niniejszy tekst. Nie chodzi bynajmniej o odbrązowienie dziejów... Kto chce, niechaj wierzy w miłe legendy. Ale historyk, numizmatyk, kolekcjoner, marynista i każdy, kto cierpliwie układa mozaikę z wielu brakujących fragmentów nie tak odległej rzeczywistości, powinien znać prawdę.

Reklama

W roku okrągłej daty wybuchu II wojny światowej warto przypomnieć, że Traktat Wersalski podpisany 28.VI.1919 przyznał nam kawałek polskiego wybrzeża. Ten pierwszy fragment granicy liczący wraz z Półwyspem Helskim 147 km pozostał niezmienny do 1.IX.1939 r. Pozostałe granice powstawały długo, a nasi poprzednicy musieli o nie walczyć z bronią i kartką w ręku.

10.II.1920 r. gen. Józef Haller wraz z adiutantem Henrykiem Bagińskim wyjechali pociągiem z Torunia o godzinie 00.05. W podróży towarzyszyli im m.in. artyści-malarze: Julian Fałat, Wanda Chełmońska, Henryk Uziembło, Kamil Mackiewicz, Stanisław Bagieński; publicyści: Andrzej Niemojewski i Władysław Rabski; poeci: Edward Słoński i Artur Oppmann; dwudziestoosobowa delegacja Sejmu z Maciejem Ratajem, Minister Spraw Wewnętrznych Stanisław Wojciechowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie b. Dzielnicy Pruskiej dr Leon Janta-Połczyński, wojewoda pomorski dr Stefan Łaszewski, grupa wyższych wojskowych z gen. por. Jakubem Gąsieckim-Włostowiczem oraz wiceadmirałem Kazimierzem Porębskim. Pociąg specjalny przybył do Gdańska o 09.30. Gości powitał na peronie w imieniu gdańskiej Rady Ludowej Tomasz Pokorniewski. Józef Wybicki podarował gen. Hallerowi dwie platynowe obrączki, zakupione przez gdańską Polonię do ceremonii zaślubin z morzem. W tym momencie mamy pierwsze rozbieżności. Pierścień - brzmi jakoś bardziej dumnie, znacząco. Stąd wielu od razu nazwało je pierścieniami i... tak bodajże jest do dzisiaj. Zresztą mało kto je widział...

Do pociągu wsiedli komisarz generalny w Gdańsku Maciej Biesiadecki, J. Wybicki, kapitan Abele - attaché wojenny USA, kapitan Harvey - szef wojskowej misji brytyjskiej, (Francuz, płk. Allegrini wsiadł do pociągu wcześniej), wysoki komisarz Ligi Narodów Reginald Tower. Pociąg jechał bardzo wolno, nieustannie zatrzymywany i witany z niezwykłą wręcz polską gościnnością. Do Pucka dotarł prawdopodobnie ok. 14.30. Tego dnia lał deszcz. Trzeba było wprowadzić pewne zmiany do uzgodnionego programu ceremonii. Oficjalny program przewidywał: "1. Dowódca Frontu Pomorskiego przybędzie do Pucka pociągiem specjalnym w dniu 10 lutego 1920 o godz. 12-tej. Przedtem przybędą dwa pociągi Batalionu Morskiego, jeden pociąg cywilny i bateria marszowa. Na dworcu - kompania honorowa Batalionu Morskiego z orkiestrą i delegacja pułków podległych Dowództwu Frontu Pomorskiego. (...) powitanie przez władze miejskie. 2. Batalion Morski i bateria 5. dak oczekuje przed dworcem. Dowódca Frontu (...) wraz z towarzyszącymi oficerami i na czele wojsk wjeżdża do miasta i udaje się nad morze, gdzie odbędzie się poświęcenie i podniesienie bandery, zasalutowanie sztandarami nurzając je w wodzie. Przemówienie generała do wojsk i ludności. Msza polowa i >Te Deum<. Kazanie księdza kapelana wojskowego Wryczy.

Wasze komentarze
No hate

Dodawanie komentarzy pod tym artykułem zostało wyłączone

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym, nasyconym nienawiścią komentarzom, niezależnie od wyrażanych poglądów. Jeśli widzisz komentarz w innych serwisach, który jest hejtem – wyślij nam zgłoszenie.
Dowiedz się więcej na temat: "Fakt" | wojsko | pociąg | złota | uroczystości | Puck | obrączki | gen | muzeum | dowódca | morze | legendy | generał

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje