Dzieci w życiowej pętli

Każdego tygodnia kilku młodych Polaków wiesza się, truje, podcina sobie żyły. O samobójstwie myśli w jakiejś fazie życia co trzecie dziecko - ustalono w Łodzi. Od 1991 r. liczba zamachów samobójczych zaczęła niebezpiecznie rosnąć, zwiastując nadejście tragicznej fali. I to się stało.

Minęło zaledwie kilka tygodni od śmierci dręczonej przez kolegów z gimnazjum Ani z Gdańska i media - nie z przewrażliwienia przecież - donoszą o kolejnych podobnych tragediach. Ostatnio 15-latek Adrian K., również udręczony przez kolegów z gimnazjum, podjął dwie próby samobójcze. Druga okazała się skuteczna, choć po pierwszej próbowano mu jakoś pomóc, a przynajmniej tak dzisiaj utrzymuje rodzina i szkoła.

Reklama

Wcześniej, tydzień po Ani, powiesił się 15-letni gimnazjalista z Dębia, Paweł. Był pełnym życia i pasji chłopcem - wspomina dyrektorka szkoły. Uwielbiał sport, zwłaszcza piłkę nożną. Wyszedł w piątek ze szkoły jak zwykle. W sobotę poszedł do opuszczonego warsztatu samochodowego. 13-letni Mateusz z Piekoszowa wrócił jak co dzień ze szkoły. Wyniósł śmieci, zrobił sobie kakao. Zajrzę do kolegi, powiedział mamie. Długo nie wracał. Wisiał w szopie koło domu.

17-letnia Magda kupiła sobie buty na zimę. Cieszyła się z nich jak dziecko - mówią koleżanki. W dwie godziny później matka znalazła ją wiszącą w garażu.

Jakby śmierć była czymś do zrobienia mimochodem. Łatwa, niczym zamknięcie drzwi w tej szopie, garażu, łazience. Więc tak łatwo jest wszystko za sobą zostawić? - dziwią się postronni, płaczą bliscy.

Wasze komentarze
No hate

Dodawanie komentarzy pod tym artykułem zostało wyłączone

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym, nasyconym nienawiścią komentarzom, niezależnie od wyrażanych poglądów. Jeśli widzisz komentarz w innych serwisach, który jest hejtem – wyślij nam zgłoszenie.
Dowiedz się więcej na temat: dziecko | szkoły

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy