Reklama

Reklama

PAN nie dla pań

W niemieckich instytutach Maksa Plancka działa sieć Minerva-FemmeNet, w ramach której starsze badaczki opiekują się młodszymi. W Szwajcarii podobny projekt realizuje grupa uczelni z doskonałą politechniką ETH w Zurychu. W Trinity College w Dublinie utworzono specjalny ośrodek Centre for Women in Science, podejmujący dziesiątki inicjatyw skierowanych do kobiet. Wiele znanych uczelni i instytutów na świecie wprowadza ułatwienia dla kobiet po doktoracie, które zostały matkami. Zdejmuje się z nich część obowiązków dydaktycznych, wspomaga finansowo, pozwala na indywidualne godziny pracy, organizuje przedszkola lub choćby miejsca, gdzie można na 2?3 godziny zostawić dziecko.

Reklama

A w Polsce? Od raportu Grupy Helsińskiej mija 7 lat i nadal nikt nie zaprząta sobie głowy zjawiskiem leaky pipeline. - Nie znam żadnego programu wspierania kobiet w nauce przez instytucje publiczne. Także żadna z analizowanych przez nas placówek naukowych nie wprowadziła dotąd planu działań na rzecz równości płci - mówi prof. Oleksy. Zresztą nasze badaczki też są mało aktywne, nie zakładają stowarzyszeń, nie tworzą grup nacisku. Ostatnio padł jednak jeden z męskich szańców w polskiej nauce ? pierwszy raz od niepamiętnych czasów rządzi nią kobieta. Ba, czteroosobowe kierownictwo resortu składa się obecnie z trzech pań i tylko jednego mężczyzny. Czas pokaże, czy ta zmiana ułatwi kobietom drogę na szczyty.

- Zależy mi bardzo na obecności kobiet w nauce - deklaruje prof. Barbara Kudrycka, minister nauki i szkolnictwa wyższego. Jest ona przekonana, że jej przykład wzmocni pozycję kobiet. Oczywiście, nie chodzi o to, aby wprowadzać parytety płci wśród dziekanów, rektorów czy dyrektorów instytutów albo wydzielać jakąś pulę nagród dla kobiet - tłumaczy. - Jeśli jednak kobieta zostaje rektorem czy dyrektorem, dla mnie jest to sygnał, że w tej placówce dba się o kadry w nowoczesny sposób. Kobiety powinny śmielej ubiegać się o stanowiska kierownicze. Czasami wydaje mi się jednak, że są nadmiernie krytyczne wobec siebie i za mało przebojowe. To się chyba musi zmienić, bo kobiet w polskiej nauce szybko przybywa. Jednak z resortu nie wyszły jak dotąd żadne inicjatywy dotyczące wsparcia kobiet w nauce. Nie powstają też analizy na temat ich karier. Na razie badaczki mogą więc liczyć na ogólną przychylność ministerstwa i na... niewiele więcej. Tymczasem istnieje niebezpieczeństwo, że zjawisko leaky pipeline doprowadzi do jeszcze szybszej ucieczki mózgów - młode, ambitne i mobilne kobiety, skuszone warunkami pracy za granicą, będą coraz chętniej wyjeżdżały.

Dowiedz się więcej na temat: autorka | kadry | Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne