Reklama

Reklama

Straszne skutki montowania telewizora

Zderzenie cywilizacji, jakie lokalnie dokonuje się w Mławie, pokazuje, jak azjatyckie wartości konfrontują się z polską godnością. Akcja jest dynamiczna, sytuacja napięta, a wynik niepewny.

Koreańczycy przyjechali do Mławy w 1999 r. Wcześniej byli tu niejako symbolicznie, bo w zakładach Curtis Zbigniewa Niemczyckiego montowano koreańskie telewizory. Ale gdy globalna firma LG Electronics, notowana gdzieś w połowie pierwszej setki światowych koncernów, postanowiła zainstalować się w Mławie na dłużej, rozpoczęła się nowa epoka.

Reklama

Mława była postrzegana jako stolica polskiej ksenofobii, kojarzona z pogromami Cyganów w początkach lat 90., a może jeszcze bardziej z obszarem czarnej rozpaczy, strukturalnego bezrobocia, które w porywach przekraczało 30 proc. i było najwyższe na północnym Mazowszu.

- Koreańczyków przyjęto z dużą otwartością i nadzieją, że wielki świat zawita do Mławy - wspomina Edward Judziak, szef międzyzakładowej Solidarności w LG Electronics. Menedżerów z Seulu było najpierw kilku, dziś jest już ponad setka, w LG Electronics i czterech innych koreańskich firmach, które wianuszkiem otoczyły LG, zwłaszcza po podpisaniu w 2005 r. umowy z rządem, gwarantującej koncernowi dobre warunki biznesowe do 2015 r. Dla LG rozszerzono Warmińsko-Mazurską Specjalną Strefę Ekonomiczną; to pozwala korzystać z ulg podatkowych i tańszej pracy, w zamian za obietnicę zatrudnienia ponad 2 tys. osób w firmie i blisko 5 tys. u kooperantów.

Czytaj więcej w Polityce.

Dowiedz się więcej na temat: mława | skutki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje