Reklama

Reklama

E-książka, e-papier, e-czytelnik

Czy to możliwe, że nadejdą czasy, gdy zawód księgarza i bibliotekarza okaże się niepotrzebny? Czy nowe pokolenie nie będzie znało zapachu zadrukowanych kartek i nie zazna magii przewracanych stron książki? Ta rewolucja już nadchodzi.

Gubernator Kalifornii zapowiedział już, że pracuje nad nowym projektem: w szkołach państwowych chce zastąpić tradycyjne drukowane podręczniki ich wersjami cyfrowymi.

Reklama

Jego wypowiedź jest znakiem nadchodzących czasów: "Dzieci, jak wszyscy wiecie, są dziś przyzwyczajone do słuchania muzyki na sprzęcie cyfrowym i w internecie, do oglądania telewizji i filmów w sieci. Moim zdaniem podręczniki szkolne są przestarzałe. Nie ma powodu, by nasze szkoły uczyły uczniów z tych staroświeckich, ciężkich i drogich książek".

Zmiana nośnika jest tylko skutkiem zmiany kulturowej, której jesteśmy świadkami. Jeśli rzeczywiście stanie się tak, że tradycyjną książkę zastąpi e-book, to znikną z krajobrazu miasta księgarnie i biblioteki.

"Śmierć książki | No Future Book" - to tytuł książki wydanej rok temu autorstwa Łukasza Gołębiewskiego, analityka rynku książki, w której autor zastanawia się nad perspektywą digitalizacji książki. Czy rzeczywiście nadchodzi era "człowieka cyfry", a stary "człowiek litery" jest skazany na odejście ze świata? No i czy wyniknie z tego coś dobrego? Autor wierzy, że mimo wszystko tak, choć trudno się z tym pogodzić.

"Cyfra" zmienia świat

Jednego możemy być pewni: jesteśmy świadkami rewolucji kulturowej. Nowe nadeszło niemal niezauważalnie: cyfra opanowała świat. Nie są to wiadomości dobre dla wszystkich związanych z rynkiem książki.

Nasze pokolenie jeszcze nie wyobraża sobie nowej formy czytelnictwa. Lubimy usiąść w fotelu, wziąć do ręki książkę, poczuć jej ciężar i zapach, słuchać szelestu przewracanych kartek. To równie ważne, jak samo czytanie. Wytwarza się pewien klimat, atmosfera magiczna, która wydaje nam się jeszcze niezbędna, by zagłębić się w treść.

Jednak wielu z nas świetnie już radzi sobie bez codziennych gazet: do porannej kawy zasiadamy przed ekranem komputera. Jak słusznie zauważył Arnold Schwrzenegger, nasze dzieci czują się w sieci internetowej jak ryba w wodzie, to jest ich naturalne środowisko. Klawiaturą posługują się lepiej niż piórem, myślą w skrótowy sposób, używając emotikonek, wiadomości o świecie szukają w Googlach a nie w Encyklopedii PWN, muzyki nie słuchają z płyt, a z komputera, rysują nie kredkami, a myszką, używając Corela.

Ale dlaczego się dziwimy, skoro przestaliśmy już nawet oglądać mapy, zdając się całkowicie na GPS? Może jeszcze korzystamy z tradycyjnej biblioteki, ale zdarzało nam się już kupować książki w internetowych księgarniach. Jeśli tylko zdamy sobie sprawę, że zaledwie kilkanaście lat temu telefon komórkowy był ekskluzywnym gadżetem, to na poważnie potraktujemy słowa o dziejącej się rewolucji. Czy to możliwe, że format elektroniczny całkowicie wyprze papier? Obawiam się, że tak, a tradycyjne książki będą czytać tylko romantycy.

Z domową biblioteczką w kieszeni

E-książka ma dwa znaczenia: jest to sformatowany tekst w formie plików, a także specjalne urządzenie służące do odczytywania tych plików. Do odczytania e-książki nie jest niezbędny e-czytnik, wystarczy najzwyklejszy komputer czy laptop.

E-czytniki są obecnie drogimi przedmiotami, jednak rozwój technologii sprawia, że niebawem staną się coraz bardziej popularne. Kusząca jest przecież możliwość schowania zasobu całej swojej biblioteki do podręcznej torby i korzystania z niej w czasie wakacji.

Pod koniec lat 90. pojawił się na rynku amerykańskim pierwszy e-czytnik. Wyglądem przypominał książkę w skórzanej okładce o wymiarach zbliżonych do formatu A5 i ważył trochę ponad kilogram. Jego pamięć mogła pomieścić 1500 stron tekstu, wyświetlacz reagował na dotyk, dołączonym e-piórem można było robić na marginesach własne notatki.

Najnowszy e-czytnik waży zaledwie 300 gram i mieści w swej pamięci około 200 książek. Bezprzewodowo łączy się z księgarnią internetową, z której za opłatą może ściągać e-książki. Takie urządzenie kosztuje około 400 dolarów, natomiast legalne ściągnięcie jednej książki to koszt od 2 do 10 dolarów.

E-czytelnicy angielskojęzyczni są w lepszej sytuacji, bowiem w Polsce wybór e-książek jest znikomy i ogranicza się głównie do klasyki. E-księgarnie mają w swojej ofercie 200 tysięcy e-książek, w tym połowę w języku angielskim. W sieci istnieje jeszcze szara strefa e-booków - książki zeskanowane przez użytkowników i udostępniane z naruszeniem praw autorskich. Jest ich około 100 tysięcy.

Książka zdehumanizowana?

Cyfrowa książka jest dla "człowieka litery" odhumanizowana i nieprzyjazna, ale nie sposób odmówić jej pewnych zalet. Główną wadą jest oczywiście jej wirtualność, ale dzięki wirtualności pasjonat czytania czy naukowiec nie musi wozić ze sobą ciężkich tomów. Wystarczy mu lekki e-czytnik, który dodatkowo może w sekundę ściągnąć potrzebną akurat książkę.

E-czytelnik może sobie dowolnie powiększyć czcionkę, zaznaczyć interesujący go fragment i przekopiować go do swoich dokumentów oraz tworzyć własne elektroniczne notatki. Cena e-książki jest o ponad połowę niższa od tradycyjnego, drukowanego na papierze tomu, a to z pewnością może być dodatkowym argumentem na korzyść elektronicznych wydawnictw. Zwolennicy e-booków podkreślają przede wszystkim inną ich zaletę: możliwość wewnątrztekstowego wyszukiwania dowolnych słów i fraz.

Posłuchać książki

E-booki należą na razie do przyszłości, tymczasem daje się zauważyć wzrost sprzedaży innej alternatywy wobec książki drukowanej - audiobooków. W ciągu ostatnich dwóch lat ich sprzedaż wzrosła dziesięciokrotnie, a miłośnikami tego rodzaju "czytania" są nie tylko osoby niewidome.

Przełomem stało się pojawienie się technologii mp3, dzięki której zmniejszyły się koszty wydania książki do słuchania. Popularność audiobooków została zauważona przez wydawców: w ubiegłym roku klienci mogli wybierać spośród 1100 tytułów. W księgarniach zaczynają pojawiać się książki w różnych wersjach, np. Media Rodzina oferuje właśnie książkę amerykańskiej pisarki jednocześnie w wersji tradycyjnej oraz audio na płycie i w plikach mp3, jakiś czas temu również Wydawnictwo Święty Wojciech przygotowało płytę CD towarzyszącą "Białej książce".

W najnowszej książce pt. "e-książka | book. Szerokopasmowa kultura" Łukasz Gołębiewski zastanawia się nad tym, jak będzie wyglądała kultura czasów, gdy e-czytniki będą sprzedawane za złotówkę, niczym telefony komórkowe. "Nadchodzą złote czasy dla kultury" - pisze. Jeszcze zatęsknimy za zapachem papieru i farby drukarskiej.

Natalia Budzyńska

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację
Dowiedz się więcej na temat: pokolenie | Biblioteki | Nie | czytnik | e-książka | książki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy