Śpiewak: Kandydat do SN brał udział w "dzikiej reprywatyzacji"

Jeden z kandydatów do Sądu Najwyższego, Jerzy Szaniawski jest osobą, która brała udział w "dzikiej reprywatyzacji" - powiedział w poniedziałek kandydat komitetu Wygra Warszawa na urząd prezydenta Jan Śpiewak. Jak dodał, Szaniawski miał przejąć m.in. kamienicę na warszawskim Mokotowie.

Podczas konferencji prasowej na warszawskim Mokotowie Śpiewak podkreślił, że prawnik Jerzy Szaniawski, który jest kandydatem do Sądu Najwyższego, jest blisko związany ze środowiskiem Prawa i Sprawiedliwości.

Reklama

"Jerzy Szaniawski jest osobą, która brała udział w dzikiej warszawskiej reprywatyzacji. Reprezentowała w kilkunastu postępowaniach reprywatyzacyjnych osoby, który chciały odzyskiwać nieruchomości w Warszawie" - podkreślił Śpiewak.

Kandydat na prezydenta stolicy poinformował, że Szaniawski miał przejąć kamienicę przy Stępińskiej 17 na warszawskim Mokotowie. "Ta nieruchomość została oddana Jerzemu Szaniawskiemu w 2009 r. przez Jakuba R. (b. wiceszefa Biura Gospodarki Nieruchomościami - PAP), świetnie nam znaną postać, głównego bohatera afery reprywatyzacyjnej" - powiedział Śpiewak.

Kandydat złożył też wniosek do komisji weryfikacyjnej, aby zbadała reprywatyzację budynku przy Stępińskiej 17, który - jego zdaniem - został przejęty z naruszeniem prawa. "Komisja weryfikacyjna nie może być parawanem do tego, żeby ukrywać działalność osób związanych z Prawem i Sprawiedliwością, jeśli chodzi o aferę reprywatyzacyjną. To jest test na wiarygodność Patryka Jakiego, ale też przede wszystkim test na jego niezależność" - mówił.

Układ towarzysko-biznesowy

Kandydat przywołał słowa Jakuba R., który miał mówić o swojej znajomości z Maciejem Wąsikiem i Mariuszem Kamińskim. "Mamy więc układ towarzysko-biznesowy, który jest w jądrze tego układu reprywatyzacyjnego" - ocenił Śpiewak.

Jego zdaniem szef komisji weryfikacyjnej i kandydat na prezydenta Warszawy z ramienia Zjednoczonej Prawicy Patryk Jaki powinien wezwać przed komisję Wąsika i Kamińskiego, ale także inne osoby związane z PiS, bo - jak mówił - mają oni wiedzę na temat reprywatyzacji.

"Nie przesądzam, czy Maciej Wąsik jest w układzie reprywatyzacyjnym, ale wiele na to wskazuje. Wiele na to wskazuje, że Maciej Wąsik celowo odwracał wzrok od krzywdy warszawiaków. Celowo odwracał wzrok od tego, że kradziono gigantyczną ilość majątku publicznego w Warszawie" - mówił. "Dopóki Maciej Wąsik nie stanie przed komisją weryfikacyjną, będziemy poruszać się w sferze domniemań" - ocenił Śpiewak.

Do sprawy odniósł się wiceprzewodniczący komisji weryfikacyjnej Sebastian Kaleta. "Jan Śpiewak realizuje absurdalną narrację, którą w listach z aresztu nakreślił główny podejrzany w aferze Jakub R., polegająca na tym, że winny afery jest PiS. Poza tym komisja weryfikacyjna nie opiniuje kandydatur do SN, czynić to będzie KRS" - powiedział PAP.

Kancelaria odpowie na zarzuty

Kaleta podkreślił, że Śpiewak nie zgłosił wcześniej do komisji weryfikacyjnej spraw, o których mówił na poniedziałkowej konferencji prasowej. "Więc nie sposób byśmy ukrywali coś, co nawet nie zostało zgłoszone jako potencjalna wątpliwość. To pokazuje obłudę Jana Śpiewaka, który niegdyś nagłaśniał artykuły prasowe o aferze widowiskowymi konferencjami, a dzisiaj, kiedy komisja i Patryk Jaki rozliczają aferę, próbuje uderzyć w tego, który w końcu po latach wziął się za zlikwidowanie patologii" - ocenił Kaleta.

Jak zaznaczył, "to nie Patryk Jaki, ani Sebastian Kaleta pracowali w sztabie Hanny Gronkiewicz-Waltz, ale gdyby zastosować logikę kreśloną przez Śpiewaka, to on sam powinien być wezwany przed komisję na okoliczność wiedzy o aferze w związku z pracą dla Hanny Gronkiewicz-Waltz".

Z kolei przedstawiciele kancelarii Jerzego Szaniawskiego w rozmowie z PAP zapowiedzieli, że w odpowiednim czasie ustosunkują się do zarzutów, które pod kątem mecenasa wystosował w poniedziałek Śpiewak.

Jakub R. był w latach 2006-13 wiceszefem Biura Gospodarki Nieruchomościami stołecznego ratusza, które zajmowało się sprawami reprywatyzacji warszawskich nieruchomości. W końcu stycznia 2017 r. został zatrzymany przez CBA w śledztwie dotyczącym reprywatyzacji nieruchomości w Warszawie. Od lutego 2017 r. Jakub R. przebywa w areszcie. Były stołeczny urzędnik usłyszał zarzuty m.in. przyjęcia ponad 30 milionów złotych m.in. w związku z nieuczciwą reprywatyzacją działki na Placu Defilad, tuż przy Pałacu Kultury i Nauki. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy