Reklama

Reklama

Staną przed komisją. "Po kilka kamienic każdy z nich uzyskał"

Komisja weryfikacyjna wezwała na wtorkową rozprawę b. prezesa spółki Plater Mirosława Bieńka oraz beneficjentów wielu decyzji reprywatyzacyjnych Mariana i Danutę Robełków. Komisja chciała już w lipcu przesłuchać Bieńka oraz małżeństwo Robełków, ale wszyscy nie stawili się na rozprawie.

Wiceprzewodniczący komisji Sebastian Kaleta pytany przez PAP, dlaczego dla komisji tak ważne jest przesłuchanie tych osób powiedział, że blisko współpracowały one przy reprywatyzacji wielu warszawskich nieruchomości.

Reklama

"Pan Bieniek współpracował z Robertem N. (adwokat, podejrzany w śledztwie dot. warszawskich reprywatyzacji) w kluczowych sprawach m.in. Mokotowskiej 63 i są beneficjentami szeregu decyzji zwrotowych. Można powiedzieć, że po kilka kamienic każdy z nich uzyskał. Komisja bada te reprywatyzacje i zasadne jest ich wezwanie, ponieważ handlowali roszczeniami i przejmowali kamienice, a w niektórych ze spraw urzędnicy już usłyszeli bardzo poważne zarzuty, w tym zarzuty korupcyjne" - powiedział Kaleta. 

Podkreślił, że wtorkowa rozprawa odbędzie się na tzw. zasadach ogólnych i członkowie komisji będą mogli pytać o "ogół działalności związanej z reprywatyzacją", a nie tylko o jedną, daną nieruchomość.

Kaleta był także pytany, jaki może być scenariusz zdarzeń, jeżeli wezwani świadkowie ponownie nie stawią się przed komisją. "Jeśli nie stawiliby się i komisja uzna, że po raz kolejny jest to niestawiennictwo nieusprawiedliwione, wtedy komisja będzie miała prawo zawnioskować do prokuratora okręgowego w Warszawie o przymusowe doprowadzenie na kolejne przesłuchanie" - powiedział Kaleta.

Na początku sierpnia komisja weryfikacyjna stwierdziła ws. nieruchomości położonej przy ulicy Mokotowskiej 40 w Warszawie nieważność decyzji prezydent m.st. Warszawy z 2012 r. w zakresie udziału, którego użytkownikami wieczystymi byli beneficjenci reprywatyzacji, czyli Danuta i Marian Robełek oraz spółka Plater.

Przewodniczący komisji weryfikacyjnej Patryk Jaki poinformował wówczas, że komisja postanowiła nałożyć na spółkę Plater obowiązek zwrotu nienależnego świadczenia w kwocie ponad 6 mln zł na rzecz miasta. Jednocześnie komisja nakazała również Danucie i Marianowi Robełkowi zwrot na rzecz miasta ponad 6 mln zł. Robełek wpłacił pieniądze na konto ratusza, o czym poinformował przewodniczący komisji dwa tygodnie temu.

Na rozprawie ogólnej poświęconej m.in. sprawie Mokotowskiej 40 nie zjawiła się większość świadków, więc komisja nałożyła na nich kary na łączną kwotę 85 tys. zł, w tym sama prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz otrzymała karę 30 tys. zł.

Najpierw grzywny w wysokości po 10 tys. zł komisja nałożyła na prezesa spółki Plater Mirosława Bieńka oraz na Mariana Robełka. Komisja uznała za usprawiedliwioną nieobecność Danuty Robełek. Na wniosek wiceprzewodniczącego komisji Sebastiana Kalety, komisja nałożyła także grzywny za niestawiennictwo na rozprawie ws. samej Mokotowskiej 40. Ponownie ukarani grzywnami po 10 tys. zł zostali Mirosław Bieniek oraz Marian Robełek. Kara w takiej samej wysokości została nałożona na beneficjentkę decyzji zwrotowej ws. Mokotowskiej - Brygidę Kingę Goworek. Druga beneficjentka Małgorzata Rogozińska-Dzik, z uwagi na przesłanie komisji częściowego usprawiedliwienia - została ukarana grzywną w wysokości 5 tys. zł. 

Nazwisko Robełka pojawiało się w publikacjach prasowych dotyczących kilku reprywatyzacji w Warszawie. M.in. w styczniu 2017 r. "Gazeta Wyborcza" pisała o nim w związku ze sprawą zakupu prawa do gruntu przy ul. Noakowskiego 20. "GW" napisała wówczas, że ponad 70-letni Marian Robełek "jest generałem", "był zastępcą szefa Sztabu Generalnego ds. planowania strategicznego", "działał i działa zarówno w spółkach związanych z nieruchomościami, jak i z rosyjskim gazem" i polską zbrojeniówką.

Zdaniem działacza ruchów miejskich, prezesa stowarzyszenia Wolne Miasto Warszawa Jana Śpiewaka, Robełek pojawia się ws. reprywatyzacji Mokotowskiej 40, Puławskiej 1a, Emilii Plater 12, Noakowskiego 20 i Zgody 4. Działacz został pozwany przez Robełka za ujawnienie jego rzekomej roli w przejmowaniu kamienic, ale pod koniec lipca sąd umorzył sprawę. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje