Reklama

Reklama

Brytyjczycy przeciwko brexitowi. Ponad milion podpisów

Ponad milion Brytyjczyków podpisało się do czwartkowego popołudnia pod petycją do Izby Gmin o wycofanie się z planowanego wyjścia kraju z Unii Europejskiej. Zainteresowanie jest tak duże, że strona parlamentu wielokrotnie przestawała działać.

Inicjatorka kampanii Margaret Anne Georgiadou przypomniała, że "rząd ciągle twierdzi, że wyjście z Unii Europejskiej jest realizacją woli ludu", więc "należy powstrzymać dalsze powtarzanie tego stwierdzenia przez udowodnienie siły poparcia opinii publicznej dla pozostania w UE".

Reklama

W ciągu pierwszych trzech dni od utworzenia petycja przekroczyła formalne progi, które zobowiązują rząd do odpowiedzi na przedstawioną propozycję (10 tys. podpisów), a parlament do rozważenia organizacji debaty w tej sprawie (100 tys. podpisów).

Pomimo tego, że liczba osób popierających wniosek rośnie lawinowo - służby prasowe Izby Gmin określiły tempo jako "najwyższe w historii" dla tego typu petycji - rząd jednoznacznie wykluczył podjęcie takiej decyzji.

"Powiedzieliśmy sobie to w tym pokoju prawdopodobnie z dwanaście tysięcy razy - a i ona sama mówiła to tysiące razy - że to nie jest coś, na co premier jest przygotowana" - oświadczyła rzeczniczka premier Theresy May w trakcie briefingu dla dziennikarzy.

"To absolutnie słuszne"

Z kolei liderka klubu parlamentarnego Partii Konserwatywnej Andrea Leadsom wskazywała, że "gdyby doszło do 17,4 miliona respondentów (liczba osób, które zagłosowały za brexitem w referendum z 2016 roku - PAP), to na pewno byśmy mieli bardzo jasne argumenty za podjęciem takiego działania".

Dodała jednak, że "jest absolutnie słuszne, że ludzie mają okazję przedstawić swoje poglądy, a także to, że może to doprowadzić do jeszcze jednej dyskusji w sprawie brexitu".

W grudniu ub.r. Trybunał Sprawiedliwości UE zdecydował o tym, że Zjednoczone Królestwo może w każdej chwili jednostronnie wycofać się z procesu wyjścia z Unii Europejskiej, bez konieczności uprzedniej zgody 27 pozostałych państw członkowskich.

Nastąpi odroczenie brexitu?

W środę May zwróciła się do przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska z formalnym wnioskiem o wydłużenie procesu wyjścia Zjednoczonego Królestwa z UE z dotychczasowego terminu 29 marca br. do 30 czerwca br. Jak tłumaczyła, krótkoterminowe opóźnienie jest niezbędne w związku z planami doprowadzenia do trzeciego głosowania w parlamencie nad projektem umowy regulującej brexit.

Jakiekolwiek przedłużenie procesu opuszczenia UE wymaga jednomyślnej zgody 27 pozostałych państw członkowskich. Wniosek Londynu będzie omawiany podczas rozpoczętego w czwartek posiedzenia Rady Europejskiej w Brukseli.

W razie braku jakichkolwiek ustaleń - przyjęcia porozumienia z UE lub przedłużenia procesu wyjścia z Unii - niezależnie od przyjętej w ubiegłym tygodniu opinii politycznej Izby Gmin przeciwko wyjściu z UE bez umowy Wielka Brytania automatycznie opuści Wspólnotę o północy z 29 na 30 marca.

Z Londynu Jakub Krupa 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje