Premier Theresa May określa warunki Brexitu

Brytyjska premier Theresa May przedstawiła plan negocjacyjny swojego rządu przed formalnym rozpoczęciem negocjacji w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii ze struktur Unii Europejskiej. Procedura ta ma się rozpocząć w marcu tego roku.

Brytyjska premier zaznaczyła, że obywatele krajów Unii Europejskiej będą "nadal mile widziani" w Wielkiej Brytanii po wystąpieniu tego państwa ze Wspólnoty oraz że chce jak najszybciej zagwarantować ich prawa.

Reklama

Jednocześnie podkreśliła, że jej kraj nie chce dążyć do "połowicznej obecności" w UE.

Zapowiedziała też, że w brytyjskim parlamencie odbędzie się głosowanie w sprawie Brexitu oraz że Wielka Brytania wyjdzie spod jurysdykcji Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Theresa May zadeklarowała, że chce "maksymalnie wolnego handlu" z Unią Europejską, ale wykluczyła członkostwo Wielkiej Brytanii we Wspólnym Rynku.

Przemawiając w londyńskim Lancaster House zaznaczyła, że chce zawrzeć ze Wspólnotą nowy, "ambitny" układ handlowy. - Zasada jest jasna: czasy, gdy Wielka Brytania wpłacała wielkie sumy do europejskiego budżetu się skończą - wyjaśniła.

Szefowa brytyjskiego rządu oświadczyła też, że jej kraj chce prowadzić handel z partnerami na całym świecie oraz że zaczęła już kontaktować się z innymi krajami w tej kwestii.

Dodała, że "jest otwarta" na propozycje porozumienia w sprawie nowej umowy celnej z UE.

May ostrzega UE przed chęcią "ukarania" Wielkiej Brytanii

Z początkiem wyczekiwanego wystąpienia szefowej brytyjskiego rządu w sprawie Brexitu zbiegł się największy wzrost notowań funta szterlinga od czerwca 2016 roku, gdy w referendum zapadła decyzja o wystąpieniu Wielkiej Brytanii z UE - zauważa Reuters.

Theresa May ujawniła, że chce, by negocjacje z UE w sprawie Brexitu zakończyły się w ciągu dwóch lat, zaznaczyła jednak, że porozumienie powinno być realizowane stopniowo, by uniknąć zbyt radykalnej zmiany.

May ostrzegła UE przed chęcią "ukarania" Wielkiej Brytanii za wystąpienie ze Wspólnoty. - Nie byłoby to postępowanie przyjaciela - oceniła.

- Droga przed nami będzie niekiedy niepewna, ale Wielka Brytania wyłoni się na jej końcu jako silniejszy kraj - zapewniła.

"Nie chcę, by Brexit stał się początkiem końca UE"

Premier Theresa May oświadczyła, że Brexit musi oznaczać kontrolę nad tym, ilu obywateli krajów europejskich przybywa do Wielkiej Brytanii, i to właśnie Londyn zamierza uzyskać. Zapewniła, że nie chce, by Brexit stał się początkiem końca Unii Europejskiej.

- Nasza decyzja (o wystąpieniu z UE - red.) nie zawsze spotyka się ze zrozumieniem u naszych przyjaciół i sojuszników w Europie; wiele osób obawia się, że będzie to początek wielkiego upadku UE. Chcę jednak jasno powiedzieć, że nie chcę, by do tego doszło. Nie leżałoby to w jak najlepiej pojmowanym interesie Wielkiej Brytanii - podkreśliła May.

Dodała, że wraz z wystąpieniem Wielkiej Brytanii z unijnego rynku jej kraj przestanie wpłacać "ogromne sumy" do unijnego budżetu. - Być może będą konkretne programy unijne, w których będziemy chcieli uczestniczyć, ale skończą się czasy wpłacania wielkich składek przez Wielką Brytanię - podkreśliła brytyjska premier. 

Negocjacje w sprawie Brexitu

Na początku stycznia premier May zapowiedziała, że w marcu br. rozpocznie procedurę wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. "Wyborcy zagłosowali za opuszczeniem wspólnoty i za zmianą - w 2017 roku zaczniemy to wprowadzać w życie" - stwierdziła.

Brytyjska prasa jeszcze przed przemówieniem Theresy May o wyjściu kraju z UE spekulowała, że premier jest skłonna rozważyć tzw. twardy Brexit i poświęcić brytyjskie członkostwo we wspólnym rynku na rzecz kontrolowania imigracji.

W poniedziałek minister finansów Philip Hammond w wywiadzie dla niemieckiej gazety "Welt am Sonntag" ostrzegł w niedzielę Unię Europejską, że jeśli W. Brytania straci dostęp do jednolitego rynku UE, może być zmuszona do zmiany modelu gospodarczego, by odzyskać konkurencyjność. Rzeczniczka brytyjskiego rządu zapewniła, że premier May podziela ten pogląd.

Unia bez Wielkiej Brytanii

To pierwszy przypadek w historii, gdy państwo członkowskie opuszcza Unię Europejską. Negocjacje ws. Brexitu rozpocznie uruchomienie Artykułu 50. Traktatu o UE, który mówi o wystąpieniu z Unii. (Zobacz też: W cieniu art. 50).

23 czerwca w ogólnokrajowym referendum Brytyjczycy opowiedzieli się za wyjściem ich kraju z Unii Europejskiej popularnie nazywanym Brexitem (od słów: "exit" - wyjście i "british" - brytyjski). Głosowało ponad 72 proc. uprawnionych. 51,89 proc. zakreśliło opcję "leave", oznaczającą opuszczenie przez ten wyspiarski kraj struktur Wspólnoty.

Po wynikach referendum ze stanowiska ustąpił ówczesny premier David Cameron. Jego miejsce zajęła Theresa May, a głównym zadaniem jej gabinetu stało się wprowadzenie Brexitu w życie.

Eksperci i europejscy politycy nie mają wątpliwości - skutki decyzji Brytyjczyków o opuszczeniu szeregów Unii Europejskiej odczują nie tylko mieszkańcy Wysp, ale i 27 pozostałych państw członkowskich UE.

Zdania Brytyjczyków na temat sposobu przeprowadzenia procedury Brexitu są podzielone:

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy