Reklama

Reklama

Szymański o decyzji Izby Gmin: To zły sygnał

- To zły sygnał płynący z brytyjskiego parlamentu. Może oznaczać perspektywę twardego brexitu 12 kwietnia lub wniosek o radykalne przedłużenie negocjacji - powiedział PAP wiceszef MSZ ds. europejskich Konrad Szymański, komentując piątkową decyzję Izby Gmin o odrzuceniu projektu umowy wyjścia z UE.

Zgodnie z konkluzjami ubiegłotygodniowej Rady Europejskiej brytyjski rząd będzie miał czas do 12 kwietnia by zdecydować się albo na brexit bez umowy, albo na przedłużenie swego członkostwa w UE i udział w wyborach europejskich. Podczas piątkowego głosowania za przyjęciem umowy opowiedziało się 286 posłów, a przeciwko - 344 (różnica 58 głosów).

Reklama

"To zły sygnał płynący z brytyjskiego parlamentu. Może to oznaczać perspektywę twardego brexitu 12 kwietnia lub wniosek o radykalne przedłużenie negocjacji" - skomentował decyzję brytyjskich parlamentarzystów Szymański. Jak zaznaczył polityk, Polska jest przygotowana na każdy scenariusz.

"Musimy teraz poczekać na oficjalne stanowisko brytyjskie w tej sprawie" - podkreślił wiceminister. Uściśleniu tego stanowiska - jak zauważył - służyć będą głosowania na początku następnego tygodnia.

"Stawka jest bardzo poważna"

Zdaniem Szymańskiego w świetle aktualnych dramatycznych wydarzeń w Izbie Gmin "widać wyraźnie, że ukształtowana pod wpływem Polski decyzja Rady Europejskiej o przeniesieniu daty brexitu na przynajmniej 12 kwietnia była trafna". 

Wiceszef MSZ podtrzymał jednocześnie stanowisko, że należy wykorzystać "wszelkie środki, by ułatwić ratyfikację umowy w Londynie". "To wymaga cierpliwości, ponieważ stawka jest bardzo poważna - tak dla Wielkiej Brytanii, jak i dla UE. Bezumowny brexit będzie szkodliwy dla obu stron" - dodał.

Impas trwa

Brytyjscy deputowani wcześniej już dwukrotnie odrzucali pakiet umowy wyjścia z UE i deklaracji politycznej w sprawie przyszłych relacji ze Wspólnotą ze znaczną różnicą głosów - aż 230 w styczniu i 149 w połowie marca.

Tym razem parlamentarzyści głosowali wyłącznie nad technicznym porozumieniem w sprawie warunków opuszczenia Wspólnoty, które reguluje m.in. rozliczenia dotyczące budżetu UE, kwestie związane z zachowaniem procesu pokojowego w Irlandii Północnej i praw obywateli UE.

Samo jego przyjęcie zgodnie z brytyjskim prawem byłoby niewystarczające do pełnej ratyfikacji i wymagałoby dodatkowego głosowania nad deklaracją polityczną, ale spełniłoby warunek postawionego w ubiegłotygodniowym ultimatum ze strony Rady Europejskiej, która zażądała przyjęcia głównego tekstu do końca dnia w piątek jako warunku dla przedłużenia procesu opuszczenia Wspólnoty do 22 maja.

Brytyjska premier Theresa May stwierdziła po piątkowym głosowaniu, że odrzucenie projektu umowy wyjścia z UE będzie miało "bardzo poważne" konsekwencje dla Wielkiej Brytanii. Ostrzegła, że w obliczu impasu politycy "docierają do granic procesu" w sprawie brexitu.

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk poinformował, że w związku z odrzuceniem porozumienia przez brytyjską Izbę Gmin zwołuje na 10 kwietnia nadzwyczajny szczyt UE o brexicie.

Z kolei rzecznik KE ocenił, że scenariusz brexitu bez umowy 12 kwietnia jest obecnie prawdopodobny. Wyraził jednocześnie ubolewanie w związku z wynikiem głosowania w Izbie Gmin.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy