Reklama

Reklama

Najgorsza susza od 50 lat? Ekspert wyjaśnia

Minister Marek Gróbarczyk alarmuje, że "biorąc pod uwagę to, co się w ostatnim roku działo w Polsce, jeśli chodzi o poziomy wód i katastrofalnie niski stan wody na Wiśle (...), czyli 33 cm", może nas czekać najgorsza susza od 50 lat. Ekspert wyjaśnia, czy jest się czym martwić.

Szef resortu rolnictwa podkreślił na antenie Radia Plus, że "Polska tylko w 6,5 proc. retencjonuje wodę, która przepływa".

Reklama

"Biorąc pod uwagę to, co się w ostatnim roku działo w Polsce, jeśli chodzi o poziomy wód i katastrofalnie niski stan wody na Wiśle (...), czyli 33 cm, (...) musimy naprawdę przygotować się pod kątem suszy" - ostrzegł Marek Gróbarczyk.

Według niego, "ostatecznie" ilość opadów powinna się "zrównoważyć". "Natomiast będzie bardzo trudna wiosna, bo tych opadów mamy teraz mało. Jeśli taka sytuacja się utrzyma, to możemy mieć suszę chyba najbardziej w swojej mocy najsilniejszą w porównaniu z ostatnim 50-leciem" - podkreślił.

Ekspert wyjaśnia

Prof. Andrzej Doroszewski, kierownik Zakładu Agrometeorologii i Zastosowań Informatyki w Instytucie Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa - Państwowego Instytutu Badawczego w Puławach wyjaśnia, że suszę rolniczą, z większym bądź mniejszym natężeniem, obserwujemy praktycznie co roku od 1981 r., podkreślając że występują różne rodzaje suszu - między innymi atmosferyczna i rolnicza.

"Susza atmosferyczna zaczyna się wtedy, kiedy jest wysoka temperatura przez kilkanaście dni i mały opad deszczu. Susza rolnicza charakteryzuje się tym, że rośliny z powodu braku wody w glebie reagują obniżeniem plonu - niedobór wody, tej deszczowej powoduje, że plony są niższe od średnich wieloletnich. Dochodzi do tego ubytek wody z powierzchni gleby spowodowany parowaniem, oddychaniem roślin" - wskazał.

Ekspert dodał, że instytut raportuje o stanie ewentualnej suszy rolniczej od 21 marca każdego roku, kiedy wegetacja roślin "jest w pełni", a kończy 30 września.

"Zimą praktycznie susza rolnicza nie występuje, bądź tylko w minimalnym stopniu. Rośliny są małe i dopiero zaczynają rosnąć. Wegetacja roślin rozpoczyna się, kiedy temperatura średniodobowa przekracza 5 stopni Celsjusza, co w ostatnich dniach obserwujemy" - wyjaśnił.

Profesor podkreślił, że obecnie nie da się z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, czy susza rolnicza wystąpi, jak pogoda wpłynie na plony.

"Mamy dwa scenariusze"

"Mamy teraz dwa scenariusze. Jeżeli będzie tak jak to jest w ostatnich dniach, czyli stosunkowo wysoka temperatura i duże opady, to nie będzie problemu. Największym zagrożeniem dla roślin będzie silny mróz powyżej 10 stopni i brak pokrywy śnieżnej. Wtedy rośliny, które rozpoczęły wegetację, nie będą 'zahartowane' i pojawi się problem. Przy 10-cm warstwie śniegu nawet bardzo silne mrozy nie są dla roślin niebezpieczne" - wyjaśnił.

Doroszewski dodał, że kluczowa dla wegetacji będzie wiosna, kiedy jest wyższa temperatura, a rośliny potrzebują zdecydowanie więcej wody. Zwrócił uwagę, że w ostatnich latach to złe warunki atmosferyczne wiosną powodowały duże straty rolnicze.

"Opierając się na danych Instytutu w Puławach można powiedzieć, że od 1981 roku, czyli od 39 lat, susza rolnicza w Polsce występuje praktycznie co roku. Ma ona jednak różną intensywność, występuje w różnych częściach kraju bądź dotyczy różnych upraw" - poinformował profesor.

Zwrócił ponadto uwagę, że w ostatnich latach temperatura rośnie. "Było to szczególnie widoczne w 2019 roku, kiedy temperatura w prawie każdym miesiącu była zbliżona do średniej bądź przekraczała tę średnią. Nie było zimnych miesięcy. Wysoka temperatura powodowała duże parowanie wody z gleby i roślin. Dziś jest trudno wyrokować, jak będzie. Najważniejsze będą kwiecień i maj, kiedy zboża ozime i rzepak szybko rosną. Teraz tak nie jest, rośliny nie potrzebują tak dużo wody" - podsumował.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje