Reklama

Reklama

​"Przegląd": Papuga już nie egzotyczna

Tych kolorowych ptaków jest wokół nas coraz więcej, a to niekoniecznie dla nich dobre - pisze Mateusz Mazzini.

W kulturze popularnej ich wizerunek sprowadza się do kolorowego ptaka o zakrzywionym dziobie i zdolności powtarzania po ludziach krótkich fraz. Do tego nieco rozmierzwione na czubku głowy pióra oraz trochę nerwowe i nadpobudliwe usposobienie. Stereotypowo papugi są przywiązane do właścicieli, często dość ekscentrycznych - ze szczególnym uwzględnieniem piratów.

Reklama

Przez dekady papuga była więc synonimem egzotyki, tropikalnych klimatów i bujności fauny Karaibów, Ameryki Południowej, Afryki czy Australii. Dziś, za sprawą globalizacji, ale też niestety coraz powszechniejszego przemytu zwierząt z krajów dawnego Trzeciego Świata, ptaki te stały się praktycznie ogólnoświatowymi zwierzętami domowymi. Pod względem dostępności, kultury stworzonej przez ich posiadaczy i całej komercyjnej infrastruktury - klinik weterynaryjnych, sklepów czy produktów do pielęgnacji - niewiele się różnią od psów, kotów czy chomików. Niestety, nie zawsze idzie to w parze z dobrem zwierzęcia. Zwłaszcza że papugi to niezwykła różnorodność gatunków, odmiennych nie tylko pod względem upierzenia, ale również zachowania i potrzeb. Nie każda w takim samym stopniu nadaje się do trzymania w domu, nie każda tak samo dobrze znosi zamknięcie. I, co chyba najważniejsze, nie każdą w ogóle wolno trzymać w domu. 

Papuga czyli co?

Oficjalnie udokumentowano istnienie już ponad 350 gatunków papug. Aby ptak wszedł do tego grona, musi mieć kilka ważnych, aczkolwiek dość luźno zdefiniowanych cech. Należą do nich wspomniany zakrzywiony dziób i nogi o czterech palcach - dwóch skierowanych do przodu, dwóch do tyłu. Poszczególne gatunki papug więcej jednak dzieli, niż łączy, przynajmniej dla laika. Różnią się prawie wszystkim, od rozmiaru po wygląd, kształt i kolor piór. Najmniejsze niemal mieszczą się w dłoni, bo nie przekraczają siedmiu-ośmiu cm wysokości. Największe osobniki osiągają nawet 100 cm i ważą dwa do trzech kg. Światowym rekordzistą jest pod tym względem kakapo - endemiczny gatunek papugi z Nowej Zelandii, o zielonym upierzeniu i bardzo dużej jak na tego ptaka głowie. Waga dorosłych samców dochodzi do czterech kg.

Papugi kojarzone są głównie z ciepłymi klimatami i niskimi szerokościami geograficznymi. Jednak, jak się okazuje, i to jest sporym uproszczeniem. Istnieją papugi, jak wspomniane kakapo, ale też meksykanka kasztanowoczelna, które bardzo dobrze czują się w znacznie niższych temperaturach. Ta pierwsza bez większego problemu funkcjonuje, gdy na dworze jest tylko pięciu-sześciu stopni Celsjusza, druga zaś potrafi migrować wysoko w góry i żyć nawet na terenach pokrytych śniegiem.

Żeby jednak zobaczyć papugi na wolności, nie trzeba jechać do Ameryki Południowej, Afryki Subsaharyjskiej czy Nowej Zelandii. Wystarczy wycieczka do Berlina, Brukseli, Londynu, a coraz częściej do Warszawy, Poznania czy Krakowa. Wszystko za sprawą aleksandretty obrożnej, papugi, która żyje i doskonale sobie radzi w dużych europejskich miastach. Jak informowała trzy lata temu "Polityka", w Polsce już wtedy odnotowano ok. 70 ptaków żyjących na wolności. To i tak nikła liczba w porównaniu z Niemcami czy Holandią, gdzie żyje ich ok. sześciu tys., Belgią z 10 tys. sztuk czy Wielką Brytanią, gdzie ich liczebność szacuje się nawet na 20 tys. osobników. Ta ostatnia liczba nie powinna zresztą szokować nikogo, kto chociaż raz przechadzał się po którymkolwiek z londyńskich parków. Aleksandrett jest tam tyle, że stały się elementem krajobrazu co bardziej zielonych osiedli i dzielnic stolicy Wielkiej Brytanii, z Chelsea, Hampstead czy South Kensington na czele. 

Umieją się przystosować

Stary Kontynent nie jest oczywiście ich naturalnym siedliskiem. Pochodzą z subkontynentu indyjskiego, występują też w niektórych krajach Afryki Subsaharyjskiej. Do Europy trafiały najpierw jako podarunki dla władz kolonialnych imperiów, potem jako pamiątki z zagranicznych wojaży turystycznych. Bardzo długo bowiem, w wielu miejscach nawet do lat 90., nie istniały żadne regulacje prawne dotyczące pozwoleń na ich zakup w krajach pochodzenia i przewożenia za granicę. Z czasem aleksandretty zaczęły żyć w nowych krajach własnym życiem, zwłaszcza kolejne pokolenia, urodzone już poza tropikami. A to dlatego, że jak wiele innych gatunków papug mają one dużą zdolność przystosowywania się do warunków, w których przyszło im funkcjonować. Krótko mówiąc, jedyny klimat, który ma dla papugi jakiekolwiek znaczenie, to ten, w którym aktualnie musi żyć, a nie ten, z którego się wywodzi. Uciekające od właścicieli lub celowo przez nich uwalniane, zgubione w transporcie czy wypuszczone w ramach eksperymentów, tworzą więc coraz liczniejsze kolonie w miastach, ucząc się - i ucząc ludzi - współistnienia na ich obszarach.

Nie wszystkie papugi przechodzą jednak tak gładko przez proces oderwania od ich pierwotnego środowiska. Gatunki rzadsze, mniej udomowione od aleksandretty, chociażby bardzo do nich podobne amazonki modrobrewe, niewolę i przede wszystkim inny klimat znoszą znacznie gorzej. Niestety, są też częstym łupem przemytników. Przyczynia się do tego ich popularność na całym świecie, zwłaszcza w południowych stanach USA i w krajach Europy Zachodniej, ale także coraz gorsza sytuacja ekonomiczna w krajach, w których występują naturalnie. Sporo egzotycznych, rzadszych gatunków papug żyje w Wenezueli, Kolumbii, Gujanie i na archipelagach karaibskich. Państwa te nie mają odpowiednich zasobów ludzkich ani finansowych, by skutecznie walczyć z przemytem zwierząt tropikalnych. Poza tym ich służby celne nastawione są w dużo większym stopniu na wykrywanie narkotyków, w ten obszar inwestuje się najwięcej i wykorzystuje najbardziej zaawansowane technologie. Reszta - egzotyczne zwierzęta, rośliny, dobra luksusowe - bardzo często zwyczajnie przecieka celnikom przez palce. 

Papuga w walizce?

W Ameryce Południowej czy Indiach szczególnie popularny jest zwłaszcza jeden sposób przemytu zwierząt - przy użyciu niestandardowego bagażu. Prawie na każdym lotnisku znajduje się punkt, w którym podróżni nadają walizki o dziwnych gabarytach czy szczególnym przeznaczeniu: sprzęt muzyczny i sportowy, małe meble, a nawet trumny. Tego typu bagaże nieraz przechodzą mniej rygorystyczne kontrole, również z braku odpowiedniego sprzętu, zwłaszcza na prowincjonalnych lotniskach w mniej zamożnych krajach, takich jak Indie, Pakistan czy Kolumbia. Dzięki temu stanowią doskonały sposób transportu egzotycznych zwierząt. Ogłuszone, nafaszerowane lekami uspokajającymi, nieprzytomne, pokonują w lukach bagażowych dziesiątki tysięcy kilometrów, żeby zaspokoić ambicje prywatnych kolekcjonerów. Jak pokazują dane USAID, amerykańskiej federalnej agencji do spraw rozwoju, aż 43 proc. wszystkich nielegalnie przemycanych zwierząt na świecie, w tym zdecydowana większość szmuglowanych egzotycznych papug, odbywa podróż właśnie w luku bagażowym samolotu.

Jeśli ptaki mają więcej szczęścia, przerzucane są do innych krajów w klatkach na łodziach czy kutrach rybackich. W takich przypadkach często jednak dochodzi do tragedii, jeśli przemytnicy trafią na patrol straży przybrzeżnej. Jak donosi portal InSight Crime, szczególnie często zdarza się to na Karaibach. Wtedy szmuglerzy najzwyczajniej w świecie pozbywają się ptaków, wyrzucając je za burtę i skazując na śmierć. Tak się stało na początku lipca tego roku, kiedy utonęło 47 ptaków - w tym amazonki modrobrewe - nielegalnie przerzucanych z Wenezueli na Trynidad i Tobago.

Do coraz powszechniejszej obecności papug wokół nas musimy się przyzwyczajać, nie tylko z powodu przemytników i globalizacji. Wpływ na to ma również ocieplenie klimatu, pozwalające im osiedlać się w miejscach dawniej niedostępnych z powodu złych warunków. Może w takim razie dobrze, że - przynajmniej do pewnego stopnia - nauczyliśmy papugi mówić ludzkim głosem. Nie pozostaje nam bowiem nic innego, niż zacząć się z nimi dogadywać, jak przystało na dobrych sąsiadów.

Mateusz Mazzini

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje