Reklama

Reklama

Karczewski: Polska nie zgodzi się na Europę, która zmniejsza swoje bezpieczeństwo

Bezpieczeństwo, konkurencyjność i dalsza integracja, to niektóre z wyzwań stojących przed UE, na jakie wskazywali politycy podczas jednego z paneli Forum Ekonomicznego w Krynicy. "Polska nie zgodzi się na Europę, która zmniejsza swoje bezpieczeństwo" - mówił marszałek Senatu Stanisław Karczewski.

W panelu dyskusyjnym "Europa - wczoraj, dziś, jutro", moderowanym przez byłego premiera, obecnie przewodniczącego Rady Partnerów EY Polska Jana Krzysztofa Bieleckiego, wzięli udział - poza Karczewskim - także minister gospodarki Litwy Virginijus Sinkevicius, komisarz UE ds. edukacji, kultury, młodzieży i sportu Tibor Navracsics, minister spraw zagranicznych Łotwy Edgars Rinkevics i marszałek Senatu Rumunii Calin Popescu Tariceanu.

Reklama

Karczewski powiedział, że Europa w przeszłości m.in. przez podzielenie "żelazną kurtyną" była Europą niesprawiedliwości. Ocenił, że Europa stoi dziś przed poważnymi wyzwaniami i należy zastanowić się jakie błędy popełniono w przeszłości.

Marszałek Senatu podkreślił, że Polska wchodziła do UE z założeniem funkcjonowania wśród solidarnych, równych państw i takiej UE - jak dodał - Polska oczekuje. "Nie zgadzamy się na Europę dwóch prędkości i taką Europę, która zmniejsza swoje bezpieczeństwo" - powiedział Karczewski. Wśród kolejnych wyzwań wymienił także problem zmian demograficznych.

Komisarz Navracsics stwierdził, że integracja w przeszłości była kwestią marzenia dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Obecnie - podkreślił - wyzwaniem dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej będzie zdefiniowanie form współpracy z UE.

Navracsics ocenił, że wyzwaniem będzie również ustalenie ram interpretacji europejskiego rozwoju gospodarczego oraz sposób działania i kompetencje instytucji unijnych. "Od tego zależeć będzie, czy powiedzie się projekt europejski" - zaznaczył.

Podkreślił przy tym, że istnieje jednak konsensus, co do tego, że integracja europejska przyczyniła się do pokoju na kontynencie.

Rinkevics z kolei wśród największych wyzwań dla Europy wymienił Brexit, unię energetyczną oraz relacje z USA. "Ważne jest byśmy nadal kierowali się wspólnym rozumieniem, wspólnymi wartościami zachodnio i wschodnioeuropejskimi, są to wspólne wartości europejskie" - powiedział minister spraw zagranicznych Łotwy.

"Mimo wszystko Europa jest Europą zjednoczona, kierujemy się wspólnymi celami i wizją" - dodał Rinkevics.

Krytykował przy tym instytucje europejskie za to, że stały się bardziej biurokratyczne. Według szefa łotewskiego MSZ, należy położyć większy nacisk na współpracę w ramach NATO. Jak zaznaczył, obecnie państwa członkowskie UE dzieli kwestia migracji oraz funkcjonowanie Europy dwóch prędkości.

Zdaniem Rinkevicsa, funkcjonowanie Europy dwóch prędkości wynika z suwerennych decyzji państw, które - jak mówił - same decydują o swojej roli gospodarczej m.in. poprzez rezygnację z przyjęcia wspólnej waluty. "Bycie częścią strefy euro nie jest narzucane" -  podkreślił łotewski minister.

Sinkevicius stwierdził, że martwi go przyszłość UE pod względem konkurencji m.in. z USA czy Chinami. "Europa stała się miejscem, w którym bardziej zaczęliśmy się skupiać na procesie niż na wynikach tego procesu" - mówił szef resortu gospodarki Litwy. Jak dodał, "to doprowadziło do tego, że niektóre kraje pozostały nieco z tyłu".

Według Sinkeviciusa, kluczowa w przyszłości pozostanie kwestia konkurencji, szczególnie w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw oraz start-upów. Jak dodał UE, jako wspólnota, powinna skoncentrować się na możliwości konkurencji z największymi państwami świata.

Tariceanu ocenił, że kraje Europy Środkowo-Wschodniej pozytywnie przeprowadziły proces integracji europejskiej. Stwierdził natomiast, że istnieje wyraźna różnica między krajami Zachodu i Europy Południowo-Wschodniej w ocenie najważniejszych zagrożeń dla UE.

"Kraje zachodnie nie do końca zdają sobie sprawę z potencjalnego zagrożenia, jakim może być dla nas, dla naszych krajów, Rosja" - podkreślił. "Chciałbym widzieć bardziej spójną politykę unijną, jeśli chodzi o podejście do Rosji, a również do USA" - dodał.

Podobnie jak Karczewski Tariceanu zaznaczył, że Rumunia nie zgodzi się na Europę dwóch prędkości i ocenił, że podziały wśród państw członkowskich mogą się w przyszłości pogłębić. Przestrzegał przed wzrastającymi nastrojami eurosceptycznymi, które - jego zdaniem - mogą zakończyć się próbą opuszczenia Wspólnoty przez kolejne kraje.

Bielecki akcentował natomiast ogromną rolę Brexitu. Według b. premiera zwolennicy tzw. twardego Brexitu "zachowują się jak małe dzieci". Zdaniem Bieleckiego kraje Europy Środkowo-Wschodniej powinny zaprosić Brytyjczyków do negocjacji ws. przedłużenia wychodzenia z UE o następne 10-15 lat. "To katastrofa i nonsens, żeby zrujnować te wszystkie powiązania gospodarcze" - stwierdził.

Według Rinkevicsa, nie należy kwestionować Brexitu, ponieważ jest on wynikiem suwerennej decyzji Brytyjczyków. Szef MSZ Łotwy zaznaczył, że jeżeli do października bieżącego roku nie dojdzie do porozumienia z Wielką Brytanią, trzeba będzie przedłużyć czas na negocjacje i wyjście tego kraju z UE o kilka kolejnych lat.

"Powinniśmy przedłużyć negocjacje z Wielką Brytanią, bo inaczej na następnym Forum Ekonomicznym w Krynicy będzie mieli do czynienia z pogrzebem relacji Wielkiej Brytanii z UE" - ocenił szef łotewskiego MSZ.

Karczewski natomiast stwierdził, że "Brytyjczycy się pomylili i dokonali złego wyboru". "Natomiast musimy to przyjąć, nie mamy innego wyjścia" - dodał marszałek Senatu. Podobnie jak Bielecki i Rinkevics wyraził przekonanie o potrzebie przedłużenia negocjacji z Wielką Brytanią.

Sinkevicius stwierdził, że mniejsze kraje europejskie i kraje skandynawskie w wyniku Brexitu stracą bardzo ważnego partnera. Według niego negocjacje ws. Brexitu będą trwały kilka lat i zakończą się fiaskiem. 

Mateusz Roszak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje