Reklama

Reklama

Lider ludowców: Przez trzy lata byliśmy gnębieni

- Wiele dział wymierzono w stronnictwo, ale te działa nas nie zniszczyły – mówił w Krynicy Władysław Kosiniak-Kamysz, odnosząc się do najnowszego sondażu poparcia w wyborach samorządowych, przeprowadzanego przez IBRIS. – Mam moment satysfakcji – przyznał lider ludowców.

W środę podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy IBRIS zaprezentował sondaż poparcia do sejmików. Wynika z niego, że PiS w wyborach samorządowych może liczyć na 36 proc. poparcia. Tuż za nim plasuje się koalicja PO i Nowoczesnej -  23 proc. Kolejne miejsca zajmują: PSL - 14 proc., SLD - 7 proc., Kukiz'15 ,  - 7 proc., komitety regionalne i bezpartyjne - 5 proc., Partia Razem - 3 proc., Wolność - 2,4 proc.

Reklama

W czwartek w Krynicy lider ludowców odniósł się do zaprezentowanych wyników. - Wybory samorządowe to będzie gigantycznie ważne rozstrzygnięcie, co dalej z Polską i jakie będą punkty startowe do wyborów parlamentarnych - mówił Władysław Kosiniak-Kamysz.

Jak przypomniał, ten wynik jest lepszy od tego, który PSL uzyskał w 2006 roku - również będąc w opozycji (12 proc.) i zbliżony do wyniku z wyborów z 2010 roku, gdzie ludowcy zdobyli poparcie na poziomie 16 proc.

- Dawno nie pamiętam sondażu, który daje mojemu ugrupowaniu 14 proc. poparcia. Ten wynik potwierdza słuszność decyzji o samodzielnym starcie PSL w tegorocznych wyborach samorządowych - podkreślał.

Jak wynika z sondażu, w wielu przypadkach to zdolność do utworzenia koalicji zdecyduje o tym, kto faktycznie zyska przewagę w danym regionie.

- To jest szansa dla PSL. Te nasze głosy w różnych regionach, nie tylko na ścianie wschodniej, która tradycyjnie jest naszym silnym okręgiem, będą decydować o tym, kto będzie rządził - mówił Kosiniak-Kamysz.

-  Trudno powiedzieć, jaki będzie ostateczny wynik, ale taki sondaż na pewno dodaje optymizmu naszym kandydatom. Byliśmy gnębieni przez ostatnie trzy lata eliminacją z przestrzeni publicznej, szczególnie w mediach rządowych, byliśmy gnębieni marginalizacją w parlamencie - wyliczał.

Jak przekonywał, dotąd "wiele dział wymierzono w stronnictwo". - Ale wciąż te działa nas nie zniszczyły - dodał.

- Mam moment satysfakcji, ale ten dobry sondaż, nie może uśpić naszej czujności - podkreślał.

Lider ludowców odniósł się też do kolejnych wyborów - do Parlamentu Europejskiego i parlamentarnych. Jak podkreślał, wyniki, jakie osiągną partie, będą wyznaczać pozycję negocjacyjną, jeśli chodzi o ewentualne koalicje.

- Nie wykluczałbym wspólnej listy opozycji na eurowybory, jak również samodzielnego startu. Wszystko przed nami - mówił.

Z Krynicy Jolanta Kamińska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy