Reklama

Reklama

Złoty - twarda podstawa wartości i niepodległości

Mija właśnie 95 lat od krwawych zamieszek robotniczych w Krakowie jakie wybuchły (6 listopada 1923 r.) w proteście przeciwko rządowi, który nie potrafił sobie poradzić z rozkręcającą się hiperinflacją i kryzysem gospodarczym. Rozruchy doprowadziły do przesilenia politycznego i utorowały drogę do objęcia sterów rządu przez premiera Władysława Grabskiego, orędownika uzdrowienia finansów państwa. Kilka miesięcy później przeprowadził on reformę pieniężną i skarbu, która okazała się jednym z największych osiągnięć Polski międzywojennej.

W chwili odzyskania niepodległości w listopadzie 1918 r. Polska nie miała ostatecznie określonego terytorium, o którego granice, zwłaszcza wschodnie, wciąż toczyły się walki zbrojne. Na gospodarce swoje piętno odcisnęły granice dawnych zaborów i była ona zniszczona przez wojnę. Odrodzony kraj nie posiadał też wspólnego pieniądza, podstawy funkcjonowania nie tylko gospodarki i życia codziennego, ale całego organizmu państwowego.

Reklama

Ze względów pragmatycznych w obiegu pozostawała marka polska, tymczasowy pieniądz papierowy, emitowany przez założoną w grudniu 1916 r. przez niemieckie władze okupacyjne Polską Krajową Kasę Pożyczkową, namiastkę przyszłego polskiego banku centralnego. W obiegu pieniężnym z chwilą odzyskania niepodległości były jednak nie tylko marki polskie, ale także marki niemieckie, stare carskie ruble, porewolucyjne ruble radzieckie oraz austriackie korony. Planowano wprowadzenie prawdziwego polskiego pieniądza, ale dopiero po okrzepnięciu państwa i gospodarki. Wybrana już była nawet jego nazwa Złoty (wśród kontrpropozycji był m.in. Lech), a PKKP zajęła się przygotowaniem nowych banknotów.

Na emisję złotego było zbyt wcześnie. Potrzeby finansowe państwa związane z dalszym prowadzeniem walk zbrojnych, a także z odbudową i scaleniem kraju były silniejsze niż konieczność stabilizacji pieniądza. Konsekwencją była rozkręcająca się inflacja i spadek wartości pieniądza. Jak podają w "Historii monetarnej" (Twigger, Warszawa 2003 r.) Grzegorz Wójtowicz, były prezes NBP oraz Anna Wójtowicz w ciągu sześciu lat, od 1918 r. do marca 1924 r. dług polskiego skarbu wzrósł z 0,1 mld do 291 700 mld marek polskich.

W następstwie wzrostu długu obieg pieniężny, łącznie z walutami byłych państw zaborczych powiększył się z 9 mld do 596 244 mld marek polskich. W efekcie braku finansowej równowagi ceny detaliczne, biorąc za punkt wyjścia poziom z 1914 r., wzrosły do 1924 r. blisko 3,5 miliona razy. W tej sytuacji utrzymanie wartości dawało jedynie posiadanie złota i twardych walut obcych, zwłaszcza dolarów USA. Miarą upadku marki polskiej był spadek jej wartości w stosunku do dolara. Kurs dolara wzrósł z 9 marek polskich w 1918 r. do 9,25 mln marek polskich w marcu 1924 r.

Najważniejsze uporządkowanie skarbu

Z wagi uporządkowania skarbu państwa i stabilizacji wartości pieniądza jako podstawy niepodległego państwa polskiego najsilniej zdawał sobie sprawę Władysław Grabski, ekonomista i polityk zasiadający przed wojną w Dumie rosyjskiej. Po zawarciu Pokoju Brzeskiego przez Niemcy z bolszewicką Rosją Grabski wrócił do Warszawy i zaangażował się w przygotowania do odrodzenia państwa polskiego. Krótko nawet zasiadał w jednym z ostatnich gabinetów rządowych utworzonych przez działającą w ramach okupacji niemieckiej Radę Regencyjną. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości Grabski był członkiem kilku ministerialnych gabinetach, był też - w gorących dniach wojny polsko-bolszewickiej, w lipcu 1920 r. - prezydentem Rady Ministrów, jak wówczas określało się premiera.

Władysław Grabski, chociaż pełnił funkcje polityczne, przede wszystkim był jednak ekonomistą. Pierwszy plan stabilizacji finansów państwa Grabski przygotowywał już wiosną 1920 r. Zakładał on redukcję budżetowych wydatków i wstrzymanie emitowania marek polskich na cele budżetowe. Zabezpieczeniem utrzymania wartości pieniądza miała być przymusowa pożyczka wewnętrzna i pożyczka od Polaków w USA. Stabilizację skarbu przekreśliła eskalacja wojny polsko-bolszewickiej.

Latem 1921 r., już po zakończeniu wojny z ZSRR Grabski, który nie zasiadał już wówczas w rządzie, przedstawił swój poselski projekt uzdrowienia jeszcze bardziej zdestabilizowanych finansów państwa. Oprócz wstrzymania emisji pustego pieniądza i redukcji budżetowych wydatków, w tym i zmniejszenia personelu urzędniczego, zakładał on także podniesienie podatków oraz pożyczkę wewnętrzną opartą na wartości dolara. Kolejnym rządom zabrakło jednak politycznej woli do przeforsowania koniecznej redukcji wydatków budżetowych.

Kryzys przyspiesza reformy

Na początku 1923 r., pod wpływem rosnącej drożyzny powróciła idea stabilizacji skarbu. Jego uzdrowienie postawił sobie za cel prezydent RP Stanisław Wojciechowski, wybrany po zabójstwie pierwszego prezydenta Gabriela Narutowicza. Na realizację radykalnego planu Grabskiego nadal jednak brakowało dostatecznej woli politycznej, chociaż sam Grabski został ministrem skarbu w rządzie Władysława Sikorskiego i pozostał nim nadal w kolejnym rządzie Wincentego Witosa. Grabski uczynił jednak wówczas istotny krok ku przyszłej reformie, zlecając jako minister skarbu prof. Romanowi Rybarskiemu z Uniwersytetu Jagiellońskiego przygotowanie statutu przyszłego Banku Polskiego.

Inflacja tymczasem zaczęła gwałtownie przyspieszać. Jak podaje Jerzy Tomaszewski ("Stabilizacja waluty w Polsce 1924 - 1925", Książka i Wiedza, Warszawa 1961 r.) tempo wzrostu cen z 12,9 proc. miesięcznie w maju 1923 r., wzrosło do 48,5 proc. w czerwcu i 51,0 proc. miesięcznie w lipcu 1923 r. Sejm z powodu pustki w budżecie i ze strachu przed hiperinflacją uchwalił wprowadzenie podatku majątkowego, ale Grabski w proteście wobec braku zdecydowania rządu Witosa podał się latem 1923 r. do dymisji.

Wśród polskich ekonomistów dominował wówczas pogląd, że skarbu nie da się uzdrowić bez finansowego wsparcia z zagranicy. Takie były świeże doświadczenia walki z hiperinflacją w Austrii. Rząd prowadził w tej sprawie jesienią 1923 r. negocjacje z misją brytyjskiego wiceministra skarbu Hiltona Younga, ale do porozumienia nie doszło. Ceną pomocy miało być przyjęcie, tak jak w przypadku Austrii, nadzoru nad realizacją polskiego budżetu przez brytyjskich urzędników.

W tych to właśnie okolicznościach, przy galopującej już hiperinflacji, w warunkach pogarszającego się zaopatrzenia w żywność w miastach, doszło w Krakowie, który był ówcześnie dużym ośrodkiem przemysłowym (m.in. Zakłady Zieleniewskiego) do wybuchu strajków i krwawych starć ulicznych. Zamieszki zostały stłumione, ale prezydent Wojciechowski zdecydował się kilka tygodni później na powołanie nowego ponadpartyjnego rządu z premierem Władysławem Grabskim, który niezmiennie uważał, że Polska może uzdrowić skarb własnymi silami.

Grabski nie miał zaufania do zagranicznych pożyczkodawców, a do Brytyjczyków w szczególności. Brytyjczycy radzili głębokie cięcia wydatków wojskowych, co było nie do przyjęcia z obawy o naruszenie równowagi militarnej z Rosją. Misja Younga radziła także przerzucenie kosztów oświaty z rządu na samorządy, co też było nierealne z wewnętrznych racji politycznych. Poza wszystkim Grabski obawiał się - o czym napisał w swoich wspomnieniach (Dwa lata u podstaw państwowości naszej - 1924-1925) - że celem misji Younga jest przede wszystkim chęć znalezienia pracy dla brytyjskich urzędników skarbowych, którzy właśnie ją stracili w opuszczanym przez Wielką Brytanię Egipcie. Do porozumienia nie doszło.

Krótkotrwałe pełnomocnictwo

Rząd Grabskiego otrzymał w styczniu 1924 r. specjalne pełnomocnictwa do przeprowadzenia reformy skarbowej. Sejm udzielił pełnomocnictwa, ale niechętnie i jedynie na pół roku. Przyspieszyło to jedynie przeprowadzenie reformy, która w swoim głównym zrębie została zrealizowana w ciągu czterech miesięcy.

Plan reformy skarbowo-walutowej w swoim głównym zrębie opierał się na tym co Grabski publicznie proponował już od wiosny 1920 r. Reforma przewidywała wstrzymanie finansowania wydatków rządowych przez PKKP, wprowadzenie uchwalonego latem 1923 roku podatku majątkowego (obejmował majątki o wartości powyżej ówczesnych 10 tysięcy złotych franków), a także podniesienie taryf przewozowych PKP, aby zapewnić samowystarczalność finansową kolei, jednego z poważniejszych beneficjentów budżetu. W części walutowej plan Grabskiego przewidywał utworzenie nowej instytucji emisyjnej - Banku Polskiego.

Kluczowym momentem - wspomina w "Dziesięcioleciu Polski Odrodzonej 1918 - 1928" Feliks Młynarski, wiceprezes Banku Polskiego - było zamknięcie 1 lutego 1924 r. kredytu skarbowego w instytucji emisyjnej, przy jednoczesnym ściągnięciu dwóch zaliczek na podatek majątkowy. Po tych zmianach kurs marki polskiej ustabilizował się na poziomie 9,35 miliona marek za 1 dolara i notowanie to zostało przyjęte za punkt wyjścia reformy pieniężnej. Została ustanowiona nowa waluta - złoty - pod względem wartości równa 1 złotemu frankowi szwajcarskiemu. Zadekretowana została konwersja marek polskich na złote na poziomie faktycznej stabilizacji, czyli 1,8 mln marek na 1 zł. Kurs dolara po przeprowadzeniu reformy wynosił 5,18 złotego.

Równolegle trwały prace nad przekształceniem PKKP w nową instytucję emisyjną - Bank Polski, funkcjonujący zgodnie z przygotowanym przez prof. Rybarskiego statutem w formie spółki akcyjnej ze stopniowo zmniejszającym się udziałem państwa. Rząd rozpisał sięgającą 100 mln złotych subskrypcję akcji Banku Polskiego. Po początkowych oporach - do brania udziału w subskrypcji nie byli chętni m.in. obciążeni podatkiem majątkowym posiadacze ziemscy - okazała się ona sukcesem. Spontaniczna była reakcja społeczeństwa polskiego, zmęczonego latami inflacji, a także urzędników państwowych i miejskich, wojskowych, spółdzielni, kas komunalnych, przedsiębiorców. Dzięki temu rząd mógł szybko ograniczyć swój udział w kapitale akcyjnym Banku Polskiego do zaledwie 1 proc. Obieg nowego pieniądza został zabezpieczony w 30 proc. zlotem i dewizami, a w 70 proc. wekslami, srebrem, monetami srebrnymi oraz zobowiązaniami skarbu państwa i prawem emisji bilonu.

28 kwietnia 1924 r. nastąpiła inauguracja działania Banku Polskiego. Do obiegu wprowadzone zostały nowe banknoty Banku Polskiego o nominałach 1, 2, 5, 10, 20, 50, 100 i 500 złotych. Monety srebrne, a właściwie z domieszką srebra, były bite w nominałach 1, 2 i 5 złotych. Monety groszowe - od 1 do 50 groszy wyrabiano z brązu i niklu.

Pomiędzy inflacją a recesją

Reforma skarbowa i walutowa została przeprowadzona, ale proces pieniężnej i budżetowej stabilizacji trwał znacznie dłużej. Szybko zduszona inflacja, zgodnie zresztą z przypuszczeniami Grabskiego, spowodowała poinflacyjną recesję w gospodarce. Produkcja w polskiej gospodarce spadła o kilkanaście procent, gwałtownie wzrosło bezrobocie. Katastrofalna na dodatek była pogoda w 1924 r., która spowodowała spadek zbiorów w rolnictwie i potrzebę importu rolnego. Na początku zaś 1925 r. wybuchła wojna celna z Niemcami, powodująca m.in. gwałtowny spadek eksportu węgla, głównego źródła dewiz polskiej gospodarki.

Na tym tle doszło w 1925 r. do poważnych kontrowersji pomiędzy premierem Grabskim, a prezesem Banku Polskiego Stanisławem Karpińskim. Grabski chciał nadal twardo bronić kursu złotego, ale Karpiński odmówił dalszych interwencji banku w jego obronie. Politycznym skutkiem było ustąpienie rządu Grabskiego, a ekonomicznym dewaluacja złotego i nawrót inflacji, która nie była już jednak tak gwałtowna jak przed reformą Grabskiego. Pełniejsza stabilizacja i ożywienie gospodarcze nadeszło dopiero w 1926 r., tuż przed przewrotem majowym. Nowa ekipa rządząca nie zmieniła polityki skarbowej i pieniężnej wprowadzonej przez Grabskiego. Budżet państwa został zrównoważony, a nawet osiągał w końcu lat 20. i okresowo w latach 30. finansową nadwyżkę.

Formalnym zakończeniem procesu stabilizacji polskiego pieniądza było podpisanie 13 października 1927 r. przez prezydenta Ignacego Mościckiego rozporządzenia ustanawiającego parytet wymiany na poziomie: 1 dolar za 8,91 złotego.

Izabella Kaliś


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy