Reklama

Reklama

"FT" o "toksycznej walce" Berlina z Europą Wschodnią

"Financial Times" dowodzi, że między Niemcami a krajami Europy Wschodniej toczy się "toksyczna walka" w sprawie relokacji uchodźców w UE. Niektóre kraje skarżą się też na brak kontaktu z Berlinem.

Według gazety czeski minister spraw wewnętrznych Milan Chovanec po raz pierwszy o kontrolach na granicy na granicy z Austrią wprowadzonych przez Niemcy dowiedział się z mediów, a Berlin już od kilku dni nie odpowiadał na telefony z Pragi, urażony brakiem zgody Czechów na przyjęcie planu ustalenia kwot migracyjnych w UE.

Reklama

- Chcą nas ukarać brakiem kontaktu(...) Nie ma żadnej komunikacji w sprawie kryzysu migracyjnego, mimo że my wciąż prosimy o rozmowy" - cytuje "FT" czeskiego urzędnika, wskazując, że wzajemne pretensje w tej niezwykle delikatnej sprawie to tylko ostatnia odsłona toksycznej walki między Niemcami i ich mniejszymi sąsiadami ze Wschodu.

Według "FT" jest wielce prawdopodobne, że zwołany na środę nadzwyczajny szczyt UE w sprawie uchodźców zakończy się głosowaniem, w którym przeciwnicy wprowadzenia obowiązkowych kwot podziału migrantów między kraje UE mogą zostać przegłosowani. Dziennik pisze, że nawet niemieccy sojusznicy obawiają się, jakie będą jego skutki dla relacji w i tak już podzielonej Unii.

Jak dodaje, niektórym politykom nie podoba się, że przewodniczący KE Jean-Claude Juncker uczynił plan relokacji uchodźców głównym zadaniem UE; wielu z nich oskarża go o działanie na rzecz Niemiec.

"Niemieckie władze publicznie wielokrotnie zmieniały zdanie"

"FT" przypomina, że same niemieckie władze publicznie wielokrotnie zmieniały zdanie. Minister spraw wewnętrznych Thomas de Maiziere zagroził wycofaniem unijnych dopłat dla krajów, które nie poprą planu relokacji uchodźców. Choć Merkel później odrzuciła jego sugestię, z powodu tej propozycji Warszawa, Bratysława, Budapeszt i Praga zarzucały Berlinowi szantaż.

Wprowadzenie kontroli na niemieckiej granicy z Austrią to dla wielu o krok za daleko - komentuje "FT". Nawet najbliżsi sojusznicy Berlina kwestionują tę decyzję. Choć Francja oficjalnie poparła niemieckie władze, prywatnie Paryż zastanawia się, czy nie był to zły moment i czy ta decyzja była konieczna.

"FT" pisze, że wśród krajów przeciwnych planowi Junckera są jednak takie, które niechętnie pogodziły się z faktem, że przyjmą uchodźców. Gazeta wskazuje, że urzędnicy z Polski - która początkowo była przeciwna planowi szefa KE - prywatnie przyznają, że w jakimś zakresie wezmą w nim udział i ubolewają nad straconą okazją na zbudowanie dobrych relacji z Berlinem.

Brytyjski dziennik podkreśla jednak, że inne państwa nie poddadzą się, wskazując na Węgry i Słowację.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje