Reklama

Reklama

Kopacz: Takie warunki Polska stawia w sprawie uchodźców

Rozdział uchodźców od emigrantów ekonomicznych, wzmocnienie granic UE i pomoc uchodźcom przebywającym w obozach - to warunki, z którymi jadą do Brukseli moi ministrowie - powiedziała premier Ewa Kopacz, odnosząc się do negocjacji ws. uchodźców, które odbędą się we wtorek.

O godz. 14.30 na nadzwyczajnym spotkaniu w sprawie kryzysu związanego z uchodźcami zbierają się w Brukseli ministrowie spraw wewnętrznych państw UE, którzy podejmą kolejną próbę uzgodnienia programu podziału 120 tys. uchodźców docierających do UE. Polskiej delegacji przewodniczyć będą minister spraw wewnętrznych Teresa Piotrowska i wiceszef MSW Piotr Stachańczyk.

Reklama


Kopacz na wtorkowym briefingu w Legionowie zapewniła, że ministrowie jej rządu będą "bardzo twardo negocjować".

"Będą negocjować twarde warunki. Po pierwsze rozdział uchodźców od emigrantów ekonomicznych. Po drugie bardzo mocne wzmocnienie granic. My to pokazujemy. My, Polacy na wschodzie bardzo mocno wzmocniliśmy zewnętrzną, wschodnią granicę Unii" - mówiła Kopacz.

"Trzecia sprawa to pomoc tym, którzy uciekają, w ich obozach - w Syrii, w Libanie, W Jordanii. Tam, gdzie nie mają jedzenia, gdzie nie mają środków do mycia, gdzie nie mają wody, gdzie dzieci płaczą z głodu. Tam im trzeba pomagać" - dodała premier.

Jej zdaniem UE powinna w tę stronę "przekierować swoje działania". "To są te warunki, z którymi moi ministrowie tam jadą" - dodała.   

Zdaniem Kopacz solidarność nie może być wymuszona i nieodpowiedzialna. "My, jako naród polski chcemy odpowiedzialnie powiedzieć, ile możemy przyjąć (uchodźców), żeby nie zdestabilizować życia" - podkreśliła szefowa rządu. Jak zaznaczyła, "na pewno" nie jest to kwota wymieniana przez Komisję Europejską.

Dopytywana, czy w grę wchodziłaby liczba o połowę mniejsza szefowa rządu odpowiedziała: "może tak". Dodała jednak, że nie chce zaszkodzić trwającym w tej sprawie negocjacjom.

"Ministrowie są uzbrojeni w pełną wiedzę, ile mamy miejsc, jak to wpłynie na nasze życie i życie naszych obywateli, więc jadą tam przygotowani" - dodała premier.

Kilka krajów, w tym Polska, chce, by podział uchodźców opierał się na dobrowolnych deklaracjach państw unijnych, a nie na obowiązkowych kwotach relokacji, zaproponowanych przez Komisję Europejską. Według propozycji KE do Polski miałoby trafić ponad 9 tys. uchodźców. W środę odbędzie się nadzwyczajny szczyt UE w sprawie uchodźców zwołany przez przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy