Matteo Salvini: Będziemy rządzić Włochami 30 lat

Wicepremier i szef MSW Włoch Matteo Salvini oświadczył w niedzielę, że kierując się katechizmem Kościoła katolickiego, jego kraj będzie przyjmował kobiety i dzieci uciekające przed wojną. Inni nie będą przyjmowani - dodał. Zapowiedział, że jego partia będzie rządzić Włochami przez 30 lat.

Salvini, lider prawicowej Ligi, wygłosił przemówienie na dorocznym zlocie partii w miejscowości Pontida koło Bergamo na północy Włoch, czyli w kolebce tego niegdyś separatystycznego ugrupowania. Zgromadziły się tam tysiące działaczy i sympatyków Ligi.

Reklama

Szef MSW, realizujący w nowym rządzie zaostrzoną politykę migracyjną, powiedział: "Zgodnie z katechizmem świętego Kościoła rzymskiego drzwi Włoch będą otwarte na oścież dla kobiet i dzieci, które uciekają przed wojną i przybywają samolotem, a nie pontonem. Dla wszystkich innych - nie".

Wyrażając ponadto przekonanie, że należy inwestować w Afryce, Salvini dodał: "Dziękuję libijskiej straży przybrzeżnej, która przy milczeniu mediów pomogła ponad tysiącu zdesperowanych ludzi, którym groziło zatonięcie i zabrała ich z powrotem do Libii".

"Szakalami" nazwał tych, którzy nowy rząd Włoch obarczają odpowiedzialnością za śmierć migrantów w Morzu Śródziemnym.

Zaznaczył jednocześnie, że to on jako szef MSW podjął decyzję o zamknięciu portów dla statków zagranicznych organizacji pozarządowych, które ratują migrantów. "Porty dla tych, którzy przemycają ludzi, są i pozostaną zamknięte" - wyjaśnił Salvini. Dodał też, że włoskie porty będą tak długo zamknięte dla kolejnych statków, aż "przemytnicy nie przestaną" wysyłać ludzi.

W swym wystąpieniu w czasie najważniejszego w roku zjazdu Ligi jej lider mówił ponadto: "Włochy, którymi będziemy rządzić przez 30 lat, to kraj, który się nie boi niczego i nikogo, to Włochy dumne i oparte na autonomii".

Salvini powtórzył również swój zamiar stworzenia międzynarodowej siły politycznej. "Objadę wszystkie kraje, stolica po stolicy, nie tylko w Europie, by stworzyć alternatywę dla wspólnoty europejskiej opartej na wyzysku" - zapowiedział. Przyznał, że nazywanie przez niektórych takiej przyszłej formacji "międzynarodowym sojuszem populistów" to dla niego komplement.

Szef włoskiego MSW podkreślił też, że przyszłoroczne wybory do Parlamentu Europejskiego będą swoistym referendum, w którym dokona się wyboru między "Europą elit, banków, finansów, imigracji i prekariatu z jednej strony a Europą narodów i pracy z drugiej".

Z Rzymu Sylwia Wysocka (PAP)

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje