Reklama

Reklama

Kataklizm w Japonii

WHO: Bez paniki. Meteorolodzy: Wiatr w stronę Pacyfiku

Przedstawiciel Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) oświadczył, że nie ma dowodu na to, iż doszło do znaczącego rozprzestrzenienia się na skalę międzynarodową radiacji z uszkodzonej elektrowni atomowej Fukushima.

Michael O'Leary, przedstawiciel WHO w Chinach, wezwał ludzi do zachowania spokoju i nierozpuszczania plotek. - WHO pragnie zapewnić rządy i ludzi, że obecnie nie ma żadnych dowodów na znaczące rozprzestrzenianie się na skalę międzynarodową radiacji z elektrowni atomowej - uspokajał.

Reklama

- W SMS-ach i innych środkach przekazu pojawiły się pogłoski o zagrażającej chmurze promieniotwórczej z uszkodzonych reaktorów w Japonii, rozprzestrzeniającej się nad Azją i dalej - powiedział. Zwrócił się do "rządów i ludzi o podjęcie kroków mających na celu powstrzymanie tych pogłosek, które są szkodliwe dla morale". Zapewnił, że "sytuacja jest uważnie monitorowana".

Promieniowanie w ewakuowanej strefie o promieniu 20 km wokół uszkodzonej wskutek trzęsienia ziemi elektrowni atomowej Fukushima I "nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia" - oświadczył w środę rzecznik japońskiego rządu Yukio Edano.

- Promieniowanie wokół elektrowni Fukushima utrzymuje się na stabilnym poziomie - dodał Edano, cytowany przez agencję Kyodo.

Ze strefy o promieniu 20 km ewakuowano 200 tys. ludzi. Władze zaapelowały do mieszkańców strefy o promieniu od 20 do 30 km, by szczelnie zamknęli drzwi i okna.

Edano dodał, że poziom promieniowania "w pobliżu siłowni" wyniósł 1500 mikrosiwertów (1,5 milisiwertów) na godzinę. Jak podaje agencja AFP, normalny poziom promieniowania to 0,035 mikrosiwertów na godzinę.

Jak pisze agencja Reutera, w jednym z SMS-ów, opartym rzekomo na doniesienia mediów, ostrzegano o nadciągającym promieniowaniu nad terytorium Filipin; wiadomość zawierała poradę, by unikać deszczu i nacierać szyję jodyną.

Pewien prawnik z Pekinu powiedział, że przez najbliższe dni nie będzie wychodził z budynku; poradził to samo swoim znajomym i nie chciał przyjąć do wiadomości, że takie środki ostrożności nie są konieczne.

Wielu użytkowników chińskiej strony serwisu Sina Weibo (odpowiednik Twittera) wydawało się równie nieprzekonanych co własnego bezpieczeństwa. "Kto może powiedzieć, czy naprawdę doszło do promieniowania nuklearnego!!! Czy muszę kupić białe ubrania, tabletki jodyny, maskę, co muszę kupić?" - napisał jeden z użytkowników.

Wielu internautów zwracało uwagę, że pogłoski o promieniowaniu doprowadziły do tego, iż ludzie w Pekinie i Szanghaju wykupywali z aptek jodynę i maski.

Japońskie służby meteorologiczne podały, że wiatr w pobliżu uszkodzonej elektrowni, z której do atmosfery przedostaje się radioaktywna para, będzie wiał w środę z północnego zachodu w kierunku Pacyfiku. Siłownia znajduje się około 240 km na północ od Tokio.

Jak pisze Reuter, w ciągu ostatnich 24 godzin wiatr znad elektrowni spowodował niewielkie podwyższenie radioaktywności w japońskiej stolicy. Według władz, w pewnym momencie we wtorek jej poziom w zamieszkanym przez 13 mln ludzi mieście był 10-krotnie wyższy niż normalnie, jednak nie zagrażał zdrowiu.

We wtorek Światowa Organizacja Meteorologiczna (WMO) poinformowała, że substancje radioaktywne z uszkodzonej elektrowni są rozpraszane przez wiatr nad Pacyfikiem, z dala od Japonii i innych państw Azji. Oenzetowska agencja ostrzegła jednocześnie, że warunki pogodowe mogą się zmienić i dlatego dokładnie analizuje ona zdjęcia satelitarne i inne dane.

Według rosyjskich władz, sytuacja radiacyjna na Dalekim Wschodzie Federacji Rosyjskiej jest stabilna, nigdzie nie odnotowano przekroczenia dopuszczalnego poziomu promieniowania radioaktywnego.

W internecie zamieszczane są kolejne filmy dokumentujące moment trzęsienia i nadejście tsunami:

Jaka przyszłość czeka energię jądrową? Zapraszamy do rozmowy z naszym gościem dr Krzysztofem Kozakiem w piątek 18 marca od godziny 17.00

Dowiedz się więcej na temat: zdrowie | Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy