Katastrofa Airbusa w Alpach

Katastrofa w Alpach: Po nocnej przerwie wznowiono poszukiwania

Po nocnej przerwie wznowiono poszukiwania w miejscu katastrofy w Alpach gdzie rozbił się samolot linii Germanwings ze stu pięćdziesięcioma osobami na pokładzie. Wśród nich było szesnaścioro licealistów. Samolot leciał z Barcelony do Duesseldorfu.

Do maleńkiej wioski zatopionej wśród szczytów i dolin Alp Prowansalskich, do Seyne-les-Alpes przybywają rodziny hiszpańskich i niemieckich ofiar, które zginęły w katastrofie. Czekają na nich lekarze, psycholodzy i tłumacze.

Reklama

Do katastrofy doszło w odludnym, trudno dostępnym miejscu. Samolot rozbił się o skaliste zbocze wyrastające niemal pionowo z wąskiej doliny. Wprawdzie w tym miejscu nie ma już śniegu, ale żeby się tam dostać trzeba się przedrzeć przez szlak pokryty jego grubą warstwą. Co więcej znaczne ilości śniegu w żlebach grożą zejściem lawin.

Jak na razie mnożą się hipotezy co do okoliczności w jakich doszło do katastrofy. Nie wiadomo, dlaczego piloci samolotu powoli tracącego wysokość - z dziesięciu na dwa tysiące metrów w ciągu ośmiu minut, nie nadali sygnału SOS. 

Airbusem A320 mieli lecieć piłkarze III ligowej szwedzkiej drużyny piłkarskiej. W ostatniej chwili zmienili plany i polecieli do domu przez Zurych. W 1953 roku w tym samym rejonie miała miejsce katastrofa lotnicza. Rozbił się tutaj samolot lecący z Paryża do Sajgonu. Zginęły 42 osoby.

Wasze komentarze
No hate

Dodawanie komentarzy pod tym artykułem zostało wyłączone.

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym, nasyconym nienawiścią komentarzom, niezależnie od wyrażanych poglądów. Jeśli widzisz komentarz w innych serwisach, który jest hejtem – wyślij nam zgłoszenie.
Dowiedz się więcej na temat: katastrofa Airbusa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy