Reklama

Reklama

Amber Gold: Iskrzy na komisji śledczej

Przesłuchanie Jacka Rostowskiego przed komisją śledczą ds. Amber Gold zamieniło się w słowną bijatykę między byłym ministrem finansów a przewodniczącą komisji Małgorzatą Wassermann.

Do jednego ze spięć doszło, kiedy Wassermann przytoczyła fragmenty zeznań złożonych przed komisją przez funkcjonariuszy ABW. Rostowski powiedział, że nie oglądał zeznań, o których mówiła Wassermann, i z uwagi na sposób, w jaki prowadzi ona komisję śledczą, nie może mieć do niej pełnego zaufania, że "tak było".

Reklama

Wassermann odpowiedziała, że Rostowski obraził ją po raz kolejny. "Tylko moja sytuacja i pana różni się tym, że ja, w przeciwieństwie do pana, nie okłamałam ludzi z mównicy sejmowej, nie napisałam nieprawdy w raportach. W przeciwieństwie do mnie, pan ma nie tylko szereg zaniedbań, niedopełnienia obowiązków przez podległych funkcjonariuszy, które skończą się w prokuraturze, połowy rzeczy pan nie wie i jeszcze w oficjalnych raportach wprowadzał pan opinię publiczną w błąd i pan śmie podważać moje zaufanie" - podkreśliła Wassermann.

Pytała Rostowskiego, czy jest w stanie wskazać, w którym momencie powiedziała nieprawdę. "Jak pan śmie, mając taką historię trzyletnią w swoim ministerstwie, mówić do mnie coś takiego i obrażać mnie którąś godzinę?" - wskazała przewodnicząca komisji.

I kontynuowała: "Próbuje pan podważyć zaufanie do mnie, natomiast ja przez dwa lata obronię każdą swoją wypowiedź, problem polega na tym, że pan ani wtedy, ani teraz nie jest w stanie obronić trzech lat działalności urzędów skarbowych, które panu podlegały".

Rostowski powiedział, że nie zgadza się z tymi stwierdzeniami; zarzucał, że w trakcie środowego przesłuchania przed komisją dochodziło do manipulacji.

Spór o praworządność

Gorąco było już od samego początku zeznań.

"Ja tylko chcę powiedzieć, że wtedy, kiedy Platforma Obywatelska rządziła, kiedy ja i wielu kolegów piastowaliśmy wysokie funkcję w państwie, to dla nas najważniejszą podstawą naszego działania była konstytucja, ustawy zgodne z tą konstytucją i praworządność. Tego niestety dzisiaj nie można powiedzieć" - oświadczył Jacek Rostowski.

W odpowiedzi na te słowa przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann (PiS) odpowiedziała: "A dla nas najważniejsze jest to, żeby był porządek, żeby była uczciwość, sprawiedliwość, żeby przestępcy byli w więzieniach, a ludzie niewinni nie dostawali politycznych wyroków".

Rostowski odparł, że "aby to było możliwe, potrzebna jest praworządność".

"Ja dla polityki przyszłam dlatego, żebyście z niej na zawsze odeszli" - zwróciła się do Rostowskiego Wassermann, zarzucając mu cynizm.

"Koniec tych bzdur"

"Pani zakłada, że piramida Amber Gold upadłaby szybciej, gdyby urzędy skarbowe, służby skarbowe bardziej konsekwentnie egzekwowały powinności papierowe, albo nawet finansowe, od Amber Gold. Ja zasadniczo z tą tezą się nie zgadzam, dlatego że jestem przekonany, że człowiek taki jak Marcin P. - bardzo przebiegły, gdyby był przyciskany, to zatrudniłby przestępczego, ale bardzo sprawnego księgowego, który by mu te wszystkie papiery przygotowywał i urzędu skarbowe by te wszystkie obowiązki papierowe dostawały od Amber Gold i jeszcze w dodatku dostawałyby pieniądze. Tutaj tkwi zasadniczy błąd w tezie pani przewodniczącej i posłów PiS. Zakładacie, że takie działanie ze strony urzędów skarbowych, jakkolwiek by nie było naganne i jakkolwiek by nie było niesłuszne, to prawidłowe działanie doprowadziłoby do szybszego ukrócenia piramidy. Obawiam się, że mogło być dokładnie odwrotnie" - mówił Rostowski.

W odpowiedzi Wassermann powiedziała: "koniec tych bzdur". Dodała, że Rostowski nie odpowiada na pytania.

Rostowski stwierdził, że "absolutnie nie akceptuje stwierdzenia, że takie działania służb, mimo że nie powinny mieć miejsce, spowodowałyby szybszy upadek Amber Gold". Jak dodał, "P. by się przygotował, wszystkie papiery by przekazywał" i płacił podatki. Jak stwierdził, wówczas "jeszcze później urzędy by się zorientowały, co się dzieje".

"Czy dobrze się bawi"

Przesłuchanie Rostowskiego przez Wassermann ciągle przerywały wymiany zdań między nimi. Włączał się w nie również pełnomocnik świadka Marek Chmaj. W pewnym momencie Wassermann zwróciła się do Chmaja z pytaniem, "czy dobrze się bawi".

"Jakoś będę z tym żył"

Wassermann oceniła, że Rostowski jest "bardzo nieelegancki", ponieważ jej przerywa. Były szef MF odpowiedział, że "będzie jakoś z tym żył".

Następnie Wassermann, odnosząc się do rządów Rostowskiego w resorcie finansów, powiedziała, że będzie miał poczucie humoru dopiero podczas obrad komisji śledczej ds. wyłudzeń VAT.

"Na tę dopiero czekam, czekam z wielką antycypacją (...) wtedy zobaczymy, jak te wasze kłamstwa będą obnażone" - odpowiedział jej Rostowski.

Przeczytaj pełną relację z zeznań Jacka Rostowskiego

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje