Reklama

Reklama

Wiceszef komisji ds. Amber Gold: Rostowskiego czekają trudne pytania

Byłego ministra finansów Jacka Rostowskiego, który będzie przesłuchiwany przez komisję ds. Amber Gold, czeka szereg trudnych pytań - zapowiedział wiceszef tej komisji Jarosław Krajewski (PiS). Przypomniał, że Rostowski odpowiadał za nadzór na administracją skarbową.

W środę sejmowa komisja ds. Amber Gold będzie kontynuować przesłuchania świadków z kierownictwa resortu finansów, w wątku dotyczącym służb skarbowych. Od godz. 10 zeznania składać ma b. minister finansów w rządzie PO-PSL Jan Vincent Rostowski.  

Reklama

"Na pewno pan minister Rostowski będzie musiał odpowiedzieć na szereg trudnych pytań związanych również z relacjami, jeśli chodzi o premiera Donalda Tuska: kiedy premier wiedział o tym, że firma Amber Gold to lipa, kiedy pan minister Rostowski wiedział, że Amber Gold to lipa i jakie podejmował działania. Bo na podstawie zeznań świadków, m.in. byłej dyrektor Urzędu Kontroli Skarbowej w Gdańsku, wiemy, że takiego bezpośredniego zainteresowania pana ministra Rostowskiego problemem Amber Gold nie zauważyła" - powiedział w radiowej Jedynce Krajewski, przypominając, że MF sprawował nadzór nad administracją skarbową.  

Poseł PiS podkreślił, że firma Amber Gold przez ponad trzy lata funkcjonowania nie płaciła podatków i nie składała deklaracji podatkowych. "Marcin P. nie musiał nigdzie szukać raju podatkowego, bo on ten raj podatkowy odnalazł w Gdańsku, korzystając z wielkiego bałaganu. Ale w mojej ocenie wiele wskazuje na to, że były to świadome działania, które polegały na bierności instytucji państwa wobec podmiotów z grupy Amber Gold" - mówił Krajewski. Dodał, że z wtorkowych zeznań b. wiceministra finansów Andrzeja Parafianowicza wynika, że firma Amber Gold była "pod opieką" Pomorskiego Urzędu Skarbowego.  

Wiceszef komisji ds. Amber Gold poinformował też, że do tej pory komisja złożyła ponad 20 zawiadomień do prokuratury, która prowadzi postępowanie dotyczące Amber Gold. "Zawiadomienia skierowane do prokuratury dotyczyły 20 osób i jednej instytucji - banku BGŻ. Myślę, że to naprawdę jest dość duża liczba" - powiedział Krajewski. W jego ocenie, prokuratura powinna postawić zarzuty - jak mówił - "za zorganizowaną grupę przestępczą pod nazwą Amber Gold".  

Poseł PiS dodał też, że praca sejmowej komisji śledczej, która ma zakończyć się w tym roku sprawozdaniem, pokaże głównie jak funkcjonowały instytucje państwa wobec podmiotów z grupy Amber Gold. "W końcowym sprawozdaniu będziemy bazować zarówno na materiale dowodowym, który jest bardzo obszerny, którym dysponuje komisja śledcza, jak i również protokołami z przesłuchań ponad 120 świadków" - zapowiedział Krajewski.  

Amber Gold powstała na początku 2009 r. i miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji. Firma ogłosiła likwidację 13 sierpnia 2012 r., a tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Według ustaleń, w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej firma oszukała w sumie niemal 19 tys. swoich klientów, doprowadzając do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje