Reklama

Reklama

Granica Polska-Niemcy. "Absurdalne przepisy"

Polacy nadal nie mogą wjeżdżać do Meklemburgii-Pomorza Przedniego na zakupy lub jednodniowe wycieczki – informuje rozgłośnia NDR.

Granica między Polską a Niemcami jest już otwarta, ale nowe problemy sprawiają przepisy w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Polacy nie mogą przyjechać do tego landu na zakupy lub jednodniową wycieczkę - informuje rozgłośnia NDR.

Reklama

W Niemczech o środkach podjętych w walce z koronawirusem decydują obecnie kraje związkowe. Stosowne przepisy w Meklemburgii-Pomorzu Przednim zabraniają przyjazdu do landu jednodniowych turystów. W praktyce oznacza to, że Polacy nie mogą wybrać się na zakupy do Pasewalku, do ZOO w Ueckermuende, czy na plażę po niemieckiej stronie wyspy Uznam.

Chyba że autobusem...

Wyjątki przewidziane są dla tych turystów, którzy podróżują autobusami. Do Meklemburgii-Pomorza Przedniego można też przyjechać, jeśli pracuje się w tym landzie lub zamierza spędzić więcej niż jeden dzień - donosi NDR, informując, że w innym landzie graniczącym z Polską - Brandenburgii - takich ograniczeń nie ma.

Absurdalne przepisy odbijają się także na Niemcach. Jeśli Bawarczyk lub berlińczyk przebywa w hotelu w Świnoujściu, nie może urządzić sobie wycieczki na niemiecką stronę Uznamu.

"Wielu Polaków z regionów przygranicznych, którzy często jeżdżą do Niemiec, są rozczarowani i niezadowoleni z regulacji" - czytamy na portalu NDR. Kiedy w połowie czerwca Polska zlikwidowała kontrole graniczne, wszyscy mieli nadzieję, że i Meklemburgia-Pomorze Przednie zlikwiduje ograniczenia w podróżowaniu. W regionie tym wiele osób mieszka po jednej stronie granicy, a pracuje po drugiej.

Na razie jednak do zniesienia regulacji nie doszło.

List z Warszawy

8 lipca koordynator do spraw polsko-niemieckiej współpracy przygranicznej i regionalnej Bartosz Grodecki interweniował u swojego odpowiednika w Niemczech Dietmara Woidkego.

Zaznaczył, że pomimo zniesionych obostrzeń na polsko-niemieckiej granicy, władze landu utrzymują de facto zakaz wjazdu dla turystów bez udokumentowanego wykupionego noclegu. Kontrole przeprowadzane są wyrywkowo, a za złamanie przepisów grozi wysoki mandat. 

"Mam pełną świadomość autonomii landów w tym zakresie. Wiem doskonale, że przepis ma charakter powszechny i dotyczy wszystkich, niezależnie od posiadanego obywatelstwa. Niemniej uważam, że sytuacja jest trudna do zaakceptowania przez stronę polską i wymaga pilnej korekty" - przekazał w liście wiceminister Grodecki.

"Obywatele RFN na terytorium Polski cieszą się nieskrępowaną swobodą przemieszczania. Sytuacja na granicy Polski z Meklemburgią-Pomorzem Przednim i związane z nią utrudnienia niewątpliwie negatywnie wpływają na funkcjonowanie społeczności zamieszkujących po obu stronach granicy" - czytamy na stronie MSWiA.

Również Polacy mieszkający w Meklemburgii-Pomorzu Przednim domagają się szybkich rozwiązań. Aby wzajemne relacje nie uległy ochłodzeniu, sugeruje się spotkanie premier landu Manueli Schwesig z marszałkiem województwa zachodniopomorskiego Olgierdem Geblewiczem. "Na razie jednak nic się nie zmienia" - informuje NDR. 

Pomorski sekretarz stanu Patrick Dahlemann powiedział w wywiadzie radiowym, że rozumie niezadowolenie, ale zdrowie jest priorytetem.

Katarzyna Domagała-Pereira, Redakcja Polska "Deutsche Welle"

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje