Reklama

Reklama

​Koronawirus na świecie. Lek tocilizumab może pomóc krytycznie chorym pacjentom

Podłączeni do respiratorów chorzy na COVID-19, którzy otrzymali pojedynczą dawkę leku o nazwie tocilizumab, byli niemal o połowę mniej zagrożeni zgonem i wcześniej opuszczali szpital. Jednocześnie osoby te były bardziej narażone na inne infekcje - poinformowali naukowcy na łamach pisma "Clinical Infectious Diseases".

Naukowcy z University of Michigan (USA) opisali działanie tocilizumabu (atlizumabu). Jest to przeciwciało monoklonalne osłabiające działanie układu odpornościowego, a stosowane m.in. w reumatoidalnym zapaleniu stawów.

Reklama

Lek, jak wyjaśnili badacze, oddziałuje na jeden z elementów układu odpornościowego - interleukinę 6 (IL-6). W ten sposób wycisza tzw. burzę cytokinową - zbyt silną odpowiedź układu immunologicznego, która uszkadza płuca i inne organy. 

Dwa miesiące prób

Badacze leczyli 154 krytycznie chorych pacjentów z SARS-CoV-2, od początku marca do końca kwietnia bieżącego roku. To czas, gdy niewiele było wiadomo na temat tego, co pomoże pacjentom pod respiratorami.

Połowa chorych otrzymała pojedynczą dawkę tocilizumabu, najczęściej w ciągu 24 godzin od podłączenia do respiratora.

W czasie 28 dni od podłączenia zmarło 18 proc. z tych, którzy leczeni byli tocilizumabem i 36 proc. z tych, którzy nie otrzymali leku. Oznacza to zmniejszenie śmiertelności o 45 proc. 

Większe ryzyko innych infekcji

Spośród tych, którzy na koniec badania pozostawali w szpitalu, 82 proc. leczonych tocilizumabem zostało odłączonych od respiratora, a z drugiej grupy - 53 proc.

Jednocześnie u 54 proc. pacjentów, którzy otrzymali lek, rozwinęła się inna infekcja, zwykle związana z użyciem respiratora zapalenie płuc. Podobne problemy wystąpiły tylko u 26 proc. osób, które leku nie otrzymały.

Takie dodatkowe zakażenia zwykle zmniejszają przeżywalność chorych na COVID-19.

Naukowcy podkreślają, że konieczne są dalsze badania. 

"Nasze wyniki są solidne"

Jeden z głównych autorów pracy, prof. Jason Pogue wyjaśnia, że pewniejsze wyniki z randomizowanych badań brytyjskich skłoniły go do zalecania sterydowego leku - deksametazonu, jako środka podawanego w pierwszej kolejności pacjentom z COVID-19 w krytycznym stanie.

"Jak na retrospektywne, prowadzone w jednym ośrodku badanie, nasze wyniki są solidne. Jednak na tę chwilę, ze względu na brak randomizowanych, kontrolowanych badań i dużo wyższej ceny, zalecamy pozostawienie tocilizumabu na terapię wybranych pacjentów, u których zachodzi dekompensacja w czasie lub po przyjmowaniu deksametazonu lub pacjentów, u których ryzyko niepożądanych działań terapii sterydami przewyższa potencjalne korzyści" - podkreśla prof. Pogue.

Jego zdaniem dalsze badania powinny uwzględnić łączenie obu leków oraz precyzyjne porównanie ich działania. 

Droga terapia

Jeśli oparte o celowanie w interleukinę 6 do terapii okaże się skuteczne, to ważne będzie też określenie najlepszych dawek i czasu podawania leku, tak aby poprawić stan pacjenta, ale jak najbardziej ograniczyć skutki uboczne - ryzyko kolejnych infekcji i zaburzenie regeneracji tkanek.

Prof. Pogue zaznacza też, że jedna dawka tocilizumabu jest 100 razy droższa niż całe leczenie deksametazonem.

Przypomina, że inny lek, który działa na IL-6 i uspokaja burzę cytokinową - sarilumab wydaje się nie działać w przypadku COVID-19. 

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy