Reklama

Reklama

Koronawirus w Hiszpanii. Rosną obawy po nagłej decyzji Wielkiej Brytanii

Władze hiszpańskich regionów spodziewają się, że wraz z wprowadzeniem w nocy z soboty na niedzielę (26 lipca) przez Wielką Brytanię 14-dniowej kwarantanny dla przylatujących z Hiszpanii osób nasili się kryzys branży hotelarskiej, a placówki tego sektora będą zamykane.

Obawy takie wyrazili w niedzielę m.in. przedstawiciele rządów regionalnych Wysp Kanaryjskich, Walencji, Murcji, a także Balearów.

Reklama

W niedzielę po południu władze balearskiej Ibizy ogłosiły, że spodziewają się, iż wraz z decyzją brytyjskiego rządu nastąpi zjawisko masowego zamykania hoteli na tej hiszpańskiej wyspie. Podobny scenariusz przewidują też władze największej wyspy tego archipelagu, Majorki.

Pierwsze skutki nagłej decyzji

Tymczasem w niedzielę agencja prasowa EFE opublikowała komunikat biura podróży TUI, którego dyrekcja zapowiedziała, że musi odwołać wszystkie swoje loty do tego kraju zaplanowane pomiędzy 27 lipca a 9 sierpnia, a także skasować rezerwacje urlopów w tym okresie.

W komunikacie władze TUI przyznały, że decyzja spółki ma związek z wprowadzeniem kwarantanny dla osób przylatujących z Hiszpanii do Wielkiej Brytanii.

Cios dla turystyki

Madrycka prasa spodziewa się, że decyzja ta ostatecznie pogrąży i tak słabą już kondycję hiszpańskiego hotelarstwa podczas tegorocznego sezonu wakacyjnego. 

Stołeczny dziennik "Expansion" wskazuje, że w związku z epidemią koronawirusa liczba rezerwacji w hiszpańskich hotelach już w czerwcu 2020 r. była niższa o ponad 95 proc. w porównaniu z tym samym miesiącem w 2019 r.

Trwają negocjacje

W niedzielę rząd Pedra Sancheza ogłosił, że rozpoczął negocjacje z władzami Wielkiej Brytanii w sprawie zmian zasad obejmowania obowiązkową kwarantanną osób przybywających do tego kraju z Hiszpanii. 

Centrolewicowy gabinet zaproponował władzom brytyjskim, aby 14-dniowa izolacja nie dotyczyła pasażerów przylatujących z Wysp Kanaryjskich oraz Balearów.

Według madryckiego dziennika "El Mundo" podczas negocjacji strona hiszpańska wskazuje, że sytuacja epidemiologiczna na obu archipelagach jest zdecydowanie lepsza niż w Wielkiej Brytanii.

Nagła decyzja

Ze źródeł w MSZ Hiszpanii, na które powołuje się "El Mundo" wynika, że rząd Sancheza zapewnił władze brytyjskie, że przekaże im dokumentację świadczącą o tym, że "epidemia jest w kraju pod kontrolą, a ogniska zakażenia zidentyfikowane i odizolowane".

W niedzielę ministerstwo zdrowia Hiszpanii nie podało dobowego bilansu zakażeń w tym kraju, podobnie jak w sobotę. Według piątkowych statystyk dotychczas potwierdzono w tym kraju 272 421 przypadków zakażenia wirusem SARS-CoV-2, a także 28 432 zgony.

Sobotnia decyzja brytyjskich władz została ogłoszona nagle, z zaledwie trzygodzinnym wyprzedzeniem. 

Jak doniosły brytyjskie media, wśród dotkniętych zmianą jest m.in. minister transportu Grant Shapps, który wyjechał na urlop do Hiszpanii kilkanaście godzin przed tym, gdy kierowany przez niego resort wprowadził nowe obostrzenia.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy