Reklama

Reklama

​Koronawirus w Kanadzie. Burmistrz Toronto przeprasza za złamanie zasad

Burmistrz Toronto John Tory skrytykował mieszkańców Toronto, którzy w weekend licznie zgromadzili się w parku Trinity Bellwoods, po czym sam musiał przeprosić za nieprzestrzeganie zasad bezpieczeństwa.

Trinity Bellwoods Park to jeden z popularnych torontońskich parków, znajdujący się na zachód od Chinatown, na wschód od rejonu nazywanego Małą Portugalią, pomiędzy dwiema z głównych ulic Toronto - Queen Street West i Dundast Street West. 

Reklama

Znany jest m.in. z wiewiórek albinosów, którym spacerowicze chętnie robią zdjęcia. W ostatnią sobotę, gdy w Toronto zapanowała letnia pogoda, ok. 10 tys. osób wybrało się właśnie do parku Trinity Bellwoods, łamiąc ograniczenia związane z COVID-19, które obowiązują w mieście. 

Reportaże telewizyjne i zdjęcia w mediach społecznościowych pokazywały ludzi, którzy nie zachowywali odległości i nie nosili maseczek.

Krytyka mieszkańców

Naczelna lekarz miasta dr Eileen de Villa wyraziła swoje rozczarowanie, napisała na Twitterze, że takie "egoistyczne i niebezpieczne zachowanie może nas cofnąć do poprzedniej sytuacji".

Ratusz opublikował stanowisko, w którym przypomniano, że 700 mieszkańców Toronto zmarło już w wyniku panedmii, a zachowania takie jak w parku są nie do przyjęcia. Burmistrz Toronto w sobotę pisał na Twitterze o swoim oburzeniu zachowaniem, które jest zagrożeniem i może stać się przyczyną ponownego wzrostu zachorowań. Ostrzegł, że policja będzie patrolować park. Napisał też, że sam był w parku, rozmawiał z ludźmi i wie, że muszą lepiej zachowywać się w przyszłości.

Zdjęcie burmistrza obiegło sieć

Po czym w mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia burmistrza w Trinity Bellwoods, rozmawiającego ze spacerowiczami bez zachowania należytej odległości i z maseczką zsuniętą na brodę - przed czym przestrzegają lekarze.

W niedzielę wieczorem Tory opublikował oświadczenie, w którym przeprosił za swoje zachowanie. "Chciałem zachować właściwą odległość, ale było to bardzo trudne. Włożyłem maseczkę, ale nie używałem jej właściwie" - napisał Tory. 

W poniedziałek rano w lokalnej telewizji CP24 Tory jeszcze raz przepraszał za dawanie złego przykładu i powiedział, że miasto musi zastanowić się nad rozwiązaniami, by uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości. Wskazał na przykłady amerykańskie, gdzie w niektórych parkach na trawie zaznaczono sporych rozmiarów koła jako wskazówkę, jak zachowywać odległości. 

"Ale powstaje problem, jak to wyegzekwować, kiedy w każdym parku są limity. Mamy 1500 parków w Toronto, musi być jakiś stopień osobistej odpowiedzialności" - mówił Tory.

Policja zdecydowała się na pouczenia i wystawiła tylko kilka mandatów w okolicach parku Trinity Bellwoods, głównie osobom zanieczyszczającym pobliskie posesje.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje