Reklama

Reklama

Koronawirus w USA. Dobre wieści z Nowego Jorku

Stan Nowy Jork odnotował w ciągu ostatniej doby 0,65 proc. pozytywnych wyników testów na obecność koronawirusa. Jest to najniższy wskaźnik od wybuchu pandemii. Tymczasem, ostatniej doby w całych Stanach Zjednoczonych odnotowano 1221 zgonów na COVID-19.

Jak powiadomił w piątek 28 sierpnia gubernator Andrew Cuomo tylko 636, czyli 0,65 procent z 97 826 testów przyniosło w ciągu ostatniej doby w całym stanie Nowy Jork pozytywny wynik. Wskaźnik poniżej 1 proc. utrzymuje się od trzech tygodni.

Reklama

Około 270 nowych przypadków wirusa zarejestrowano w mieście Nowy Jork. Stanowi to 42,5 proc. z 636 zarejestrowanych w całym stanie.

Obecnie z powodu COVID-19 w stanie Nowy Jork pozostaje hospitalizowanych 478 osób. 122 z nich znajduje się na oddziałach intensywnej terapii. Trzy osoby w ciągu ostatnich 24 godzin zmarły, w tym jedna w mieście, w dzielnicy Queens.

Gigantyczna liczba testów

"Walka z COVID-19 wymaga od nowojorczyków ogromnej odwagi i dyscypliny. Dziękuję im za nowy rekordowo niski współczynnik zakażeń. To dowód na to, że to, co każdy z nas robi aby spowolnić rozprzestrzenianie (wirusa) - nosi maseczki, zachowuje dystans społeczny i myje ręce - przynosi rezultaty" - ocenił Cuomo.

"Kamieniem milowym" - jak podkreślają nowojorskie media - było uzyskanie w czwartek 8-milionowego wyniku testu. Od początku kryzysu 1 marca br. zdiagnozowano z pozytywnym wynikiem 432 767 nowojorczyków. Zmarło łącznie 25 312 osób.

"Wciąż rozwijamy nasze możliwości testowania i monitorowania kontaktów dążąc do stopniowego, opartego na statystykach reaktywowania gospodarki. (...) Dane wykazują również, że większa liczba testów niekoniecznie prowadzi do większej liczby z pozytywnym wynikiem. Stanowi to dobry znak. Jeszcze nie wyszliśmy jednak na prostą, więc zachowajmy ostrożność, pozostań twardy Nowy Jorku" - apelował gubernator.

Sytuacja w USA

Tymczase, w ciągu ostatniej doby w USA zmarło 1221 osób - wynika z bilansu prowadzonego przez Uniwersytet Johnsa Hopkinsa w Baltimore. Stany Zjednoczone zbliżają się do sześciu milionów wykrytych przypadków SARS-CoV-2.

Od początku epidemii w Stanach Zjednoczonych z powodu koronawirusa zmarło już 181 748 osób. Ponad 5,9 mln testów na SARS-CoV-2 dało wynik pozytywny.

Zgodnie z nowymi prognozami uniwersytetu stanu Waszyngton w Seattle do grudnia w Stanach Zjednoczonych bilans ofiar śmiertelnych pandemii przekroczy 317 tys.

Ponowne zakażenie

W piątek potwierdzono naukowo pierwszy przypadek ponownego zakażenia koronawirusem. Testy genetyczne wskazują, że 25-letni pacjent był zarażony dwiema różnymi odmianami wirusa - poinformował w czwartek zespół badaczy z Reno School of Medicine uniwersytetu stanu Nevada i stanowego Laboratorium Zdrowia Publicznego.

U pacjenta po raz pierwszy zdiagnozowano koronawirusa w kwietniu, gdy bolało go gardło i miał kaszel oraz nudności. Jego stan następnie poprawił się i od tego czasu dwa testy dały negatywny wynik na obecność wirusa.

Pod koniec maja u mężczyzny powróciły symptomy. W czerwcu został hospitalizowany i wymagał stałego wspomagania tlenem. Ponownie przetestowano go pod kątem koronawirusa i - jak wynika z informacji przekazanych przez naukowców - testy wskazały na zakażenie SARS-CoV-2.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje