Reklama

Reklama

Koronawirus w USA. Ponad 100 tysięcy ofiar śmiertelnych COVID-19

1401 osób zmarło w ciągu minionej doby w Stanach Zjednoczonych z powodu koronawirusa - wynika z danych Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa w Baltimore. W USA bilans ofiar śmiertelnych przekroczył w środę 100 tysięcy. Pod tym względem, USA zdecydowanie wyprzedzają inne kraje na świecie. Więcej niż co czwarty zmarły na COVID-19 jest Amerykaninem.

Przez trzy poprzednie dni informowano o dobowym przyroście zgonów mniejszym niż 700.

Reklama

Pierwszą śmierć z powodu koronawirusa odnotowano w USA w lutym. 24 kwietnia bilans ofiar śmiertelnych w tym kraju przekroczył 50 tys. Podwoił się w nieco ponad miesiąc.

Najnowsze dane obejmują 24 godziny od godz. 2.30 czasu polskiego w nocy z wtorku na środę.

W USA odnotowano trzykrotnie więcej zgonów niż we Włoszech, gdzie zmarło ok. 33 tys. osób. Drugi po Stanach Zjednoczonych najwyższy bilans ma Wielka Brytania - ok. 37,5 tys.

Jak wylicza dziennik "New York Times", w relacji "liczba zgonów na 100 tys. mieszkańców", USA (31) zajmują jedenaste miejsce na świecie, za m.in. Belgią (82), Hiszpanią (58), Francją (43) czy Szwecją (41), ale przed Szwajcarią (19), Kanadą (18), Niemcami (10) czy Polską (3).

Najgorsza sytuacja w Nowym Jorku

Za tak wysoki bilans w USA w znacznym stopniu odpowiada epicentrum epidemii w Nowym Jorku. Na ten stan przypada blisko jedna trzecia wszystkich zmarłych na COVID-19 w Stanach Zjednoczonych - 29 370. Pokaźne liczby odnotowano też w sąsiadującym z Nowym Jorkiem New Jersey (11 339) oraz Connecticut (3 769).

Portal CNN uznaje, że do rozwoju epidemii w Nowym Jorku przyczyniło się to, że miasto to jest popularnym węzłem transportowym o dużej gęstości zaludnienia. Dodatkowo - jak wskazuje - w porównaniu z innymi amerykańskimi metropoliami, podjęto tu relatywnie późno działania ograniczające życie społeczne i gospodarcze.

Na amerykańskiej prowincji koronawirus nie zebrał tak śmiertelnego żniwa jak w miastach. Niektóre stany z małą gęstością zaludnienia nie wprowadzały nawet nakazu pozostania w domach. Gospodarki zamykano tam w mniejszym stopniu niż na wybrzeżach.

Najnowsze przewidywania

Uaktualniane szacunki ekspertów z Uniwersytetu Waszyngtońskiego w Seattle przewidują, że do 4 sierpnia może umrzeć nawet 143 tys. Amerykanów zakażonych SARS-CoV-2.

W ograniczeniu epidemii w USA ma pomóc rozwój powszechnego system testów. Z dotychczasową liczbą blisko 15 mln przeprowadzonych pod kątem koronawirusa badań, Stany Zjednoczone nie mają na świecie konkurencji. Spośród nich, ponad 1 mln 695 tys. dało wynik pozytywny. Z tygodnia na tydzień odsetek badań z takim rezultatem w USA zmniejsza się. To - według ekspertów - jeden z kluczowych czynników przy analizie ustępowania epidemii.

Z Waszyngtonu Mateusz Obremski

Chcesz wiedzieć więcej na temat pandemii koronawirusa? Sprawdź statystyki:

Polska na tle świata

Sytuacja w poszczególnych krajach

Wskaźniki w przeliczeniu na milion mieszkańców

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje