Reklama

Reklama

Koronawirus. Władimir Putin przyznał rządowi prawo do ogłaszania sytuacji nadzwyczajnej

Prezydent Rosji Władimir Putin podpisał w środę, 1 kwietnia, ustawę dającą rządowi prawo ogłaszania reżimu sytuacji nadzwyczajnej na całym terytorium kraju bądź w jego części. Rzecznik Putina Dmitrij Pieskow powiedział, że Kreml nie rozpatruje ogłoszenia takiego stanu.

Obecnie w Rosji obowiązuje stan podwyższonej gotowości, który jest pośrednią sytuacją pomiędzy stanem normalnym i reżimem sytuacji nadzwyczajnej.

Reklama

Rosyjska konstytucja przewiduje dwa rodzaje stanu nadzwyczajnego: stan wyjątkowy i stan wojenny. Natomiast reżimu sytuacji nadzwyczajnej dotyczy ustawa z 1994 roku, mówiąca o ochronie społeczeństwa i terytorium kraju przed sytuacjami nadzwyczajnymi, którymi mogą być katastrofy technologiczne i naturalne czy klęski żywiołowe.

Kary zostały zaostrzone

Putin podpisał także w środę przepisy uchwalone dzień wcześniej przez parlament, zaostrzające kary za naruszenie wymogów sanitarnych oraz za rozpowszechnianie fałszywych informacji na temat epidemii. Surowsze restrykcje zaproponowano w związku z pandemią koronawirusa.

Osobie zakażonej, która dopuści się naruszeń wymogów sanitarnych, powodując masowe zachorowania, grozić będzie kara grzywny do 1 mln rubli (prawie 12,8 tys. USD) bądź ograniczenie wolności na okres do trzech lat. Jeśli takie naruszenie pociągnie za sobą czyjąś śmierć, to możliwa jest kara pięciu lat pozbawienia wolności, a jeśli umrą co najmniej dwie osoby, to wymiar kary wzrośnie do siedmiu lat.

Za publiczne rozpowszechnianie "świadomie fałszywych informacji o okolicznościach stanowiących zagrożenie dla życia i bezpieczeństwa obywateli bądź o działaniach podejmowanych w celu zapewnienia bezpieczeństwa ludności" grozić będzie kara grzywny w maksymalnej wysokości 700 tys. rubli (8,9 tys. USD), prac poprawczych w wymiarze do jednego roku bądź ograniczenia wolności do lat trzech.

Jeśli rozpowszechnianie fake newsów doprowadziło do śmierci ludzkiej "lub innych ciężkich następstw", możliwe będzie orzeczenie kary pięciu lat pozbawienia wolności.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy