Reklama

Reklama

Łukasz Szumowski: Koronawirus z Wuhan na pewno dotrze do Polski

"Obecnie w Polsce nie ma jeszcze potwierdzonego ani jednego przypadku zakażenia koronawirusem z Wuhan, ale na pewno on dotrze do Polski" - powiedział w rozmowie z TVP minister zdrowia Łukasz Szumowski. Szef resortu przekazał, że Polska zamówiła testy wykrywające wirus. W czwartek lub piątek powinny dotrzeć do kraju.

Minister zdrowia poinformował, że obecnie w Polsce nie ma jeszcze potwierdzonego ani jednego przypadku zachorowania na koronawirusa (2019-nCoV). 

Reklama

"Ale na pewno on dotrze prędzej czy później do Polski. (...) Jesteśmy przygotowani. Nasze działanie nie zmieni się w związku z tym, że któryś z pacjentów, który jest w szpitalu, okaże się być zakażony tym wirusem" - powiedział.   

Zobacz: Chińskie władze podały najnowszy bilans ofiar i zakażonych koronawirusem 

Dodał, że część pacjentów, u których podejrzewano zakażenie tym koronawirusem, już wychodzi do domów i czuje się dobrze.   

Minister zdrowia powiedział, że Polska zamówiła testy wykrywające ten wirus. W czwartek lub piątek powinny dotrzeć do kraju.   

Szumowski był pytany, czy jego zdaniem Polska powinna zawiesić loty do Chin. "Chiny to jest gigantyczny kraj, w związku z tym mamy tysiące kilometrów pomiędzy Wuhan, gdzie (...) ten wirus się rozprzestrzenia, a innymi miejscami" - powiedział. Zaznaczył, że każdy sam powinien podejmować decyzję o ewentualnej podróży do tego kraju.   

"Pamiętajmy, że na razie ta epidemia jest ograniczona do prowincji, gdzie się pojawił wirus. To nie jest pandemia, nie jest to nawet epidemia, która obejmuje całe Chiny" - podkreślił.   

"Znacznie większym problemem dla Polski, polskich pacjentów w tej chwili jest grypa, która się pojawia. Ludzie umierają z powodu grypy niestety, szczególnie osoby z osłabioną odpornością, ze współistniejącymi chorobami. A na razie wirusa z Wuhan w Polsce nie ma" - dodał. 

Szef resortu zdrowia zwrócił uwagę, że ten koronawirus ma niewiele większą śmiertelność niż wirus grypy.    

Szumowski powiedział, że maseczki ochronne można zakładać wówczas, gdy jest się chorym, żeby nie zarażać innych. "Jeżeli jesteśmy zdrowi, to maseczka naprawdę nas nie ochroni. Po pierwsze większość ludzi nie potrafi jej używać prawidłowo, po drugie to nie jest tak, że możemy się zarazić, idąc po ulicy. (...) To jest zarażanie drogą kropelkową i przez bezpośrednie przenoszenie. Dlatego podstawowe zasady higieny są najważniejsze" - powiedział.   

Epidemia zapalenia płuc wywoływanego przez nowy rodzaj koronawirusa wybuchła w grudniu w Wuhan w środkowych Chinach. Przypadki zachorowań wystąpiły w kilkunastu państwach - w tym trzech w Europie - w Niemczech, Francji i Finlandii.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy