Reklama

Reklama

Marek Pleśniar: Egzamin ósmoklasisty powinien zostać odwołany

Należy zrezygnować z przeprowadzania egzaminu ósmoklasisty, a skupić się na maturach i przygotowaniu polskiej szkoły na pracę wirtualną także jesienią - uważa Marek Pleśniar, dyrektor Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty (OSKKO).

Gdyby nie koronawirus dziś uczniowie klas ósmych byliby w trakcie egzaminów. Jednak w związku z epidemią od 12 marca 26 kwietnia zajęcia stacjonarne w szkołach są zawieszone, a od 25 marca szkoły mają obowiązek kształcenia na odległość. Przesunięto także terminy matur i sprawdzianów na zakończenie edukacji w szkole podstawowej.

O wątpliwościach wokół egzaminu ósmoklasisty, rekrutacji do szkół średnich i ogromnym wyzwaniu, przed jakim stoją teraz polskie szkoły, rozmawiamy z Markiem Pleśniarem, szefem Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty (OSKKO).

Reklama

Justyna Kaczmarczyk, Interia: Jak ma wyglądać egzamin w późniejszym terminie? Na co się nastawiają dyrektorzy szkół?

Marek Pleśniar, dyrektor Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty (OSKKO): - Na razie niewiele wiadomo poza tym, że najprawdopodobniej trzy tygodnie przed planowanym terminem dyrektorzy szkół zostaną o nim poinformowani. Nie wiemy, czy egzamin będzie przeprowadzony wirtualnie, czy na żywo, czy w maseczkach, czy w szkole, czy w jeszcze innym miejscu. Próbne sprawdziany online nie wyszły. Były dobrowolne, więc wielu dyrektorów zdecydowało, że ich szkoła do nich nie przystępuje, albo robią to tylko chętni uczniowie. Poza tym technika zawiodła. Trudno było dostać się do pytań egzaminacyjnych. Strona padła. Dopiero po jakimś czasie pojawiło się źródło alternatywne. Można by takiemu przedsięwzięciu życzliwie kibicować - może się kiedyś uda. Gdyby było ważne i potrzebne. Ale nie było.

Dlaczego?

- Sprawdziany ósmoklasisty powinny być zniesione. To opinia coraz większej liczby dyrektorów i nauczycieli.

MEN nie wyklucza takiej opcji, choć na razie dąży do ich przeprowadzenia.

- Niepotrzebnie traci się siły i środki na przygotowanie do przeprowadzenia egzaminu ósmoklasisty. Te sprawdziany nie dają żadnej użytecznej informacji zwrotnej. Na  tym etapie edukacji zupełnie wystarczyłoby to, co działa w wielu innych krajach, i to takich rozwiniętych edukacyjnie jak Finladia, czyli oceny końcowe wystawione przez nauczycieli uczących. Ci i tak lepiej znają ucznia oraz jego zaangażowanie w pracę niż nawet najzdolniejszy budowniczy testów i sprawdzianów. Taki egzamin miałby większą wartość na wcześniejszym etapie nauki. Szkoła dostałaby wówczas informację, że danego ucznia z danych zagadnień uczono słabiej bądź lepiej. Można by wtedy wyciągnąć wnioski i zareagować. Obecnie - nie ma na to szans. Jako OSKKO zachęcamy MEN do rezygnacji ze sprawdzianu ósmoklasisty i to za zawsze.

Czy zapowiadane trzy tygodnie na przygotowanie egzaminu to wystarczający czas dla szkół?

- Dla dyrektorów tak, ale czy dla państwa? Gdyby to były egzaminy w wersji wirtualnej - Czy system zadziała? Czy dane będą bezpieczne? A co z ryzykiem ściągania?

Minister Dariusz Piontkowski mówi, że arkusze egzaminacyjne są już gotowe. Czyli raczej wersja stacjonarna?

- Bardzo dobrze, że są gotowe, bo póki nie ma decyzji, trzeba się przygotowywać na różne opcje. Zresztą zajmuje się tym nie ministerstwo edukacji, a Centralna Komisja Egzaminacyjna. W przypadku egzaminu klas ósmych powinna zostać podjęta jednoznaczna decyzja o rezygnacji z przeprowadzenia, a praca resortu powinna się skupić na maturach. To, że z taką decyzją się zwleka, nie przydaje powagi ani rządowi, ani ministerstwu, ani oświacie w ogóle.

Już teraz wiadomo, że rekrutacja uczniów po szkole podstawowej będzie przesunięta. Jaki jest najpóźniejszy możliwy termin, żeby szkoły średnie zdążyły przed 1 września?

- Myślę, że nawet w sierpniu. Dyrektorzy już niejedną czynność wprowadzali w wakacje. To i tak będzie czas zupełnie inny niż do tej pory. Ale przypominam, że nauczyciele mają urlopy. Co prawda zgodnie z przepisami oświatowymi można ich powołać do pracy w czasie urlopu, ale na okres do siedmiu dni. A na pracę średnich szkół będą się nakładać dwa tryby - z jednej strony rekrutacja uczniów po podstawówkach, z drugiej - matury.

- Tymczasem mamy ogromne zadanie do wykonania, bo polska szkoła powinna się porządnie przygotować na pracę wirtualną także jesienią. Nie wiemy, jak rozwinie się pandemia. Już się mówi - sam minister Piontkowski o tym wspominał - że może się zdarzyć tak, że od września trzeba będzie wrócić do nauczania zdalnego. Polskim uczniom trzeba teraz przygotować porządną edukację elektroniczną i wdrożyć jednolite systemy, by nie było już sytuacji, że każdy nauczyciel radzi sobie z lekcjami, jak potrafi. Niektóre miasta już to robią, np. Warszawa wprowadza system Microsoft Teams. Takie zaplecze warto mieć, nawet jeśli pandemia wygaśnie latem. Edukacja zdalna jest potrzebna i bardzo wzbogaci naszą pracę z uczniami. Ponadto łatwiej będzie docierać z nauczaniem indywidualnym. 

Czy wyobraża sobie pan sytuację, że rekrutacja do szkół średnich przesunęłaby się tak bardzo, że jej wyniki znane byłyby po 1 września?

- Wszystko jest możliwe, bo jeśli sytuacja tego będzie wymagać, trzeba będzie zmienić Prawo oświatowe i organizację roku szkolnego. Podkreślam jednak, że nie warto tego robić dla egzaminu ósmoklasisty.

Koronawirus w Polsce

388
37
1317
40
9158
238
715
49
2693
117
123
2232
156
515
22
1826
76
3796
281
601
47
496
9
180
1
567
36
553
19
509
15

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje