Reklama

Reklama

Dramat w DPS w Kaliszu. Jedyna pielęgniarka opuściła ośrodek

​Jedyna pielęgniarka, która zajmowała się pacjentami w Domu Pomocy Społecznej w Kaliszu opuściła ośrodek, ze względu na skrajne wyczerpanie - donosi RMF FM. Na miejscu zostali już tylko opiekunowie, którzy formalnie nie mogą np. podawać leków. Pracownicy DPS-u odbyli w czwartek, 16 kwietnia, pełną emocji wideokonferencję z prezydentem Kalisza Krystianem Kinastowskim.

Prezydent Kalisza obiecał pracownikom wsparcie, ale przyznał wprost, że nie ma chętnych do pomocy w ośrodku.

Reakcja prezydenta miasta

Reklama

Jak zaznaczają rozmówcy RMF FM, Krystian Kinastowski, do tej pory nie zdawał sobie sprawy z dramatu, jaki od tygodnia rozgrywa się za bramą DPS-u. W piątek rano (17 kwietnia) przyjechał jednak przed ośrodek, spotkał się z dziennikarzami i przyznał wprost, że nie wiadomo, kto z przebywających w środku jest zdrowy, a kto może być nosicielem COVID-19.

Wspomniał też, że prosił m.in. szpital w Kaliszu o przyjęcie części pensjonariuszy w ciężkim stanie, ale spotkał się z odmową.

Personel wsparło w piątek pięć sióstr zakonnych, ale do środka obawiają się wejść medycy, m.in. dlatego, że w budynku nie ma nawet prowizorycznej śluzy do dezynfekcji, dla osób, które pracują z zakażonymi pacjentami.  

Posłanka przestrzega

"Osoby zakażone nie mogą przebywać ze zdrowymi w jednym, zupełnie nieprzygotowanym do tego budynku, bo za chwilę wszyscy tam będą chorzy, a w kaliskim DPS-ie będziemy mieli centrum epidemii" - podała posłanka Karolina Pawliczak (SLD).

Zaapelowała do wojewody i do sanepidu o jak najszybsze podjęcie decyzji o bezpiecznej ewakuacji osób chorych do szpitali zakaźnych.

"Tylko w ten sposób, oddzielając osoby zdrowe od zakażonych, można skutecznie rozwiązać dramatyczną sytuację kaliskiego DPS i zahamować dalsze rozprzestrzenianie się wirusa. Podobnie uczyniono już w kilku innych placówkach na terenie kraju" - oświadczyła.

Kilkudziesięciu chorych

Pierwsze objawy koronawirusa u mieszkańców kaliskiego DPS-u pojawiły się 4 kwietnia. Wcześniej wystąpiły u jednej z pracownic administracji ośrodka, u której kilka dni później potwierdzono jego obecność. Na miejscu nie wdrożono jednak żadnych procedur, które mogłyby zapobiec rozprzestrzenianiu się choroby. Jak informują RMF FM pracownicy - dyrekcja placówki starała się zataić pierwszy potwierdzony przypadek.

Na razie COVID-19 potwierdzono u około 50 osób z kaliskiego DPS-u, z czego 19 osób to pracownicy, którzy trafili na izolację domową. Jest wśród nich kierownictwo placówki. Kolejne osoby czekają jeszcze na wyniki. Według danych dyrekcji Domu Pomocy Społecznej w Kaliszu, od 9 do 17 kwietnia zmarło siedmiu pensjonariuszy. 

Mateusz Chłystun

Adam Zygiel


Czytaj też na stronie RMF24.pl.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje