Reklama

Reklama

Kiedy sądy w Polsce powrócą do orzekania?

Generalnie od poniedziałku zgodnie z przepisami stopniowo powinny być wyznaczane rozprawy w sądach. Część z nich może odbywać się zdalnie, wiele zależy od konkretnych warunków w danym sądzie - powiedziała wiceminister sprawiedliwości Anna Dalkowska. Sądy w Polsce stopniowo wracają do orzekania.

W sądach trwają przygotowania do powrotu spraw na wokandy po okresie "zamrożenia" w związku z zagrożeniem epidemicznym, w niektórych już się odbywają rozprawy z udziałem stron. Zachowany pozostaje reżim sanitarny, który ma zapobiec zawleczeniu koronawirusa do sal sądowych. Są w nich zakładane pleksiglasowe ekrany, sędziowie zostali wyposażeni w przyłbice ochronne, a przed wejściem do budynków układa się nawet maty dezynfekujące. Obowiązkowe jest: mierzenie temperatury wchodzącym do sądów, zakrywanie ust i nosa, dezynfekcja rąk i zachowanie dystansu społecznego.

Reklama

Jak przypomniała wiceminister Dalkowska, część spośród przepisów odnoszących się do odwieszania pracy sądów weszła w życie 16 maja, zaś druga wchodzi w życie w sobotę 23 maja. Dodała, że "przepisy te mają wartość normatywną i są powszechnie obowiązujące, więc nie jest tak, iż sądy mogą we własnym zakresie dowolnie je stosować".

Jak podkreśliła, "możliwości manewru nie ma" w odniesieniu do przepisów, a mówią one np., że rozprawy w postępowaniu cywilnym prowadzi się w czasie epidemii w formie zdalnej, chyba że są warunki, aby przeprowadzić je bezpiecznie w formie tradycyjnej. "Natomiast oczywiście, jeśli chodzi o dostosowanie warunków technicznych na salach rozpraw, to prezesi i dyrektorzy sądów w dużym zakresie mają pewną dowolność" - zaznaczyła Dalkowska.

Wyjaśniła, że w praktyce sądy rozpoczynają w większym zakresie wprowadzać rozprawy na wokandy w różnych dniach. "To wynika z tego, że sprawy były wcześniej odwoływane, a wyznaczyć rozprawy nie da się z dnia na dzień. Być może część sądów stopniowo dostosowuje warunki do takich rozpraw, natomiast przepis obowiązuje de facto od poniedziałku i w zasadzie od tego dnia te rozprawy zdalne powinny się odbywać" - wskazała.

Wiceminister powiedziała także, że jeśli sąd ma do tego odpowiednie warunki, to w pierwszej kolejności powinny odbywać się rozprawy w formie tradycyjnej, ale decyzja co do danej formy i terminów konkretnych spraw należy do poszczególnych sądów i składów orzekających, które są gospodarzami poszczególnych procesów.

"Próbujemy się z rozsądkiem otwierać"

Sędzia Sylwia Urbańska z Sądu Okręgowego w Warszawie powiedziała, że decyzje o odwieszaniu spraw zapadną w najbliższym czasie, ale obecnie obowiązuje zarządzenie prezesa o zawieszeniu do końca maja. Dodała, że wymagane zabezpieczenia zostały zamontowane na części spośród sądowych sal. "Część sal została wyłączona z obiegu, bo są malutkie i tam się nie da spełnić wymogów odległości" - zastrzegła.

Z kolei Sąd Okręgowy Warszawa-Praga poinformował, że od poniedziałku "zamierza ruszyć w dużo większym zakresie z sądzeniem spraw". Rzecznik prasowy tego sądu sędzia Marcin Kołakowski przekazał, że "raczej nie będzie tak, że do sądu będzie mógł wejść każdy". "Na każdą salę musimy wprowadzić limit wejść. (...) Wartością większą jest, aby strony miały termin, niż żeby ktoś mógł sprawę obejrzeć jako publiczność" - zaznaczył.

"Mamy świadomość, że jak nie zaczniemy, to spraw będzie przybywało i wychodzenie z zaległości będzie dłuższe. Wybieramy mniejsze zło i zamierzamy sądzić w większym zakresie, prawie normalnym" - przekazał sędzia Kołakowski.

Przygotowania są zaawansowane także w Sądzie Rejonowym w Olsztynie, w którym od poniedziałku 25 maja rozprawy będą się odbywać w systemie dwuzmianowym - od godz. 8.30 do 13.30 oraz od 14.30 do 18.30-19. Sąd wysyła już stronom wezwania na rozprawy zaplanowane w tym systemie. Ponieważ tak pracują też prokuratury - zarówno okręgowa, jak i rejonowe - rozprawy wyznaczane na późniejsze godziny nie są problemem dla oskarżycieli. Na razie sąd nie odnotował sprzeciwu obrońców i świadków w związku z popołudniowymi godzinami rozpraw.

"Próbujemy się z rozsądkiem otwierać" - powiedziała rzecznik Sądu Rejonowego w Białymstoku sędzia Beata Wołosik. W tym sądzie i w sądzie okręgowym skończył się okres "zdejmowania" spraw z wokand. Sędziowie zwracają jednak uwagę, że rozpatrywanych spraw może być nieco mniej, niż przed wprowadzeniem ograniczeń. Będzie to wynikało, np. z konieczności wzywania świadków na określone, różne godziny czy z potrzeby dezynfekowania sal przed kolejną rozprawą. "Nie należy się więc spodziewać, iż będziemy sądzić w rytmie takim, jak przed 15 marca" - przyznała sędzia Wołosik.

"Z zachowaniem środków bezpieczeństwa"

Przywracanie normalnego orzekania rozpoczął już Sąd Apelacyjny w Lublinie. W środę odbyła się pierwsza po przerwie rozprawa, w przyszłym tygodniu zaplanowana jest następna. Kolejne wyznaczane są na czerwiec. "Wybierane są w pierwszej kolejności sprawy, gdzie jest jeden oskarżony, albo jeden wnioskodawca. Chodzi o to, żeby zminimalizować liczbę osób na sali rozpraw" - powiedziała rzecznik SA sędzia Barbara du Chateau. Dodała, że do sądu mogą wchodzić tylko strony i osoby wezwane na dany dzień. Inne nie są wpuszczane.

W sądach woj. podkarpackiego na posiedzenia wyznaczane są - jeśli jest to możliwe - większe sale, aby zachować odstęp między osobami. Tam, gdzie nie ma takiej możliwości, rozprawy będą się odbywały w dwóch salach jednocześnie przy połączeniu wideo; tak będzie np. w Krośnie. Sądy wyznaczają kolejne terminy w sprawach z udziałem stron. Najbliższe - w drugiej połowie czerwca, konieczne jest bowiem wysłanie zawiadomień. Posiedzenia będą się odbywały bez udziału publiczności.

Od poniedziałku - zgodnie z zarządzeniem prezes Sądu Rejonowego w Lęborku Katarzyny Wesołowskiej - strony, uczestnicy postępowań sądowych w sprawach pilnych, pełnomocnicy i w uzasadnionych przypadkach - osoba towarzysząca - są wpuszczani do sądu nie wcześniej niż 10 minut przed planowaną rozprawą czy posiedzeniem. W Sądzie Rejonowym w Słupsku wytyczne te mają obowiązywać od 1 czerwca.

Jak poinformowała rzeczniczka Sądu Okręgowego w Płocku sędzia Iwona Wiśniewska-Bartoszewska, terminy spraw są tam wyznaczane na czerwiec. "Nie ma w tej chwili jeszcze nowego zarządzenia, ale ostatnie o wstrzymaniu wszystkich rozpraw i posiedzeń jawnych, z wyjątkiem spraw pilnych, obejmuje okres do 31 maja. Jeżeli ten termin minie, i nie będzie kolejnego wstrzymania, będziemy wracać do zwyczajnego trybu, oczywiście z zachowaniem środków bezpieczeństwa" - powiedziała sędzia Wiśniewska-Bartoszewska.

Powoli do orzekania - z zachowaniem dodatkowych zasad bezpieczeństwa - wraca sąd w Częstochowie, gdzie dotychczas rozpoznawano także wyłącznie sprawy pilne, a pozostałe były zdejmowane z wokandy. "Widać pewien ruch. Sprawy są terminowane, staramy się już powoli wracać do sądzenia. To jeszcze nie jest pełny zakres, ale myślę, że od początku czerwca rozpoznawanych spraw będzie widocznie więcej" - powiedział rzecznik częstochowskiego sądu Dominik Bogacz.

Jak powiedział rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Szczecinie sędzia Michał Tomala, w tym sądzie też rusza rozpatrywanie spraw z wynikającymi ze stanu epidemii ograniczeniami. Spowodują one, że liczba spraw na wokandzie nie będzie tak duża, jak przed pandemią. Sąd poinformował, że w jednej sali rozpraw będzie się odbywała jedna sesja dziennie. W przypadku dwóch - musi nastąpić pomiędzy nimi dwugodzinne wietrzenie.

Sąd Okręgowy w Gdańsku już wcześniej informował, że wznawia prowadzenie rozpraw i posiedzeń jawnych w sprawach cywilnych i karnych od 18 maja z zachowaniem reżimu sanitarnego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje