Reklama

Reklama

Koronawirus w Polsce. Szef MSWiA: Kary będą nakładane w drodze tzw. szybkiej ścieżki

"Kary na osoby, które nie będą przestrzegać wprowadzonych w celu ograniczenia epidemii zasad, będą nakładane w trybie szybkiej ścieżki" - poinformował w środę, 1 kwietnia, szef MSWiA Mariusz Kamiński. "Kary będą określali inspektorzy sanitarni w porozumieniu z policją. Maksymalnie sięgną 30 tysięcy złotych" - podał. Szef MSWiA zapowiedział również, że "od czwartku straże gminne, straże miejskie zostaną poddane ścisłemu nadzorowi policji".

Szef MSWiA podkreślił na środowej konferencji, że ograniczenie kontaktów społecznych jest podstawowym warunkiem ograniczenia epidemii. "Jest to działanie niezbędne. Bardzo proszę wszystkich o poddawanie się rygorom, które zostały wprowadzone na mocy przepisów" - powiedział.

Reklama

Jak zaznaczył, oprócz wydanego przez rząd rozporządzenia, znowelizowane zostały także przepisy ustawowe. "Za nieprzestrzeganie zasad związanych z zakazami dotyczącymi rozwoju epidemii w naszym kraju wprowadzono karę maksymalną do 30 tysięcy złotych" - wskazał Kamiński.

Minister wyjaśnił, że kary administracyjne będą określali inspektorzy sanitarni w ścisłym porozumieniu z policją. "Dzisiaj były robocze spotkania przedstawicieli Komendy Głównej Policji i Głównego Inspektora Sanitarnego, gdzie wypracowano bardzo konkretną procedurę przekazywania przez policję informacji dotyczących bulwersujących przypadków wyłamywania się z zasad zwalczania epidemii w naszym kraju" - podkreślił.

Kamiński poinformował, że kary na osoby, które wyłamują się z obywatelskiej solidarności i narażają nie tylko siebie, lecz także innych, będą nakładane w trybie tzw. szybkiej ścieżki. "Te osoby będą w sposób efektywny ponosiły konsekwencje swoich nieodpowiedzialnych, niemądrych i zagrażających innym osobom działań" - zapowiedział szef MSWiA.

Więcej policjantów na ulicach

"Znacząca część policjantów będzie wykonywała intensywne czynności patrolowe na ulicach miast i mniejszych miejscowości. Dziś na ulice wyruszyło 20 tys. policjantów wspomaganych przez 1,5 tys. żołnierzy, głównie z Żandarmerii Wojskowej" - zaznaczył również Kamiński. Jak zapowiedział, te działania będą jeszcze bardziej wzmocnione.

"Od jutra, 2 kwietnia, na mocy decyzji wojewodów straże miejskie i gminne zostaną poddane zwierzchniemu nadzorowi policji i policja będzie ściśle koordynowała pracę patrolową wszystkich służb, które mogą być w tym zakresie pomocne". "Wojewodowie wydali odpowiednie polecenia prezydentom, burmistrzom, wójtom, które dysponują formacjami tego typu. Te polecenia spotkały się z ogromnym zrozumieniem władz samorządowych, za co bardzo im dziękuję" - mówił Kamiński.

"Czas jest bardzo trudny"

Minister dodał, że jedynym celem restrykcji nakładanych na życie społeczne "jest skuteczne zamrożenie - choć brzmi to może twardo, ale taka jest prawda - kontaktów społecznych, maksymalne ich ograniczenie". 

"Czas jest bardzo trudny, zagrożenia dla zdrowia i życia wszystkich obywateli ogromne, musimy działać w maksymalnej dyscyplinie społecznej, okazywać sobie nawzajem solidarność, wykonywać polecenia funkcjonariuszy, którzy wiedzą, co robią i po co to robią" - podkreślił minister.

Jak ocenił, "poziom dyscypliny społecznej jest bardzo duży", a na 150 tys. obywateli w kwarantannie, odwiedzonych przez policjantów w ciągu minionej doby, naruszenie rygorów odnotowano tylko w przypadku kilkuset osób, czyli około pół procenta ogólnej liczby izolowanych.

Zmiana formuły kontroli osób pozostających w kwarantannie

Komendant Główny Policji gen. insp. Jarosław Szymczyk podczas konferencji w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji poinformował, że jednym z działań, na których skupią się teraz policjanci, jest obszar kontroli osób pozostających w kwarantannie. 

"Chcę powiedzieć, że podjęliśmy decyzję o zmianie formuły kontroli osób pozostających w kwarantannie. Przede wszystkim chcę przypomnieć, że od dzisiaj, w związku ze specustawą, obowiązkowe jest korzystanie ze specjalnej aplikacji" - powiedział szef KGP.

"Tylko w szczególnych wyjątkach można z tej aplikacji nie korzystać. I bardzo zachęcam i proszę o to, abyście państwo wszyscy ci, którzy pozostają w kwarantannie, z tej aplikacji korzystali, bo to dla nas jest też ogromne odciążenie, a tych zadań nam nie brakuje" - podkreślił.

Wskazał też, że zmieniają się zasady kontroli osób pozostających w kwarantannie. "Zasada była taka, że raz dziennie odwiedzaliśmy w miejscu odbywania kwarantanny każdą osobę kwarantannie poddaną. Chcemy trochę to zmienić z uwagi na to, że w naszej ocenie taka formuła się wyczerpała" - zaznaczył szef KGP.

"Teraz będziemy pojawiać się częściej pod niektórymi adresami, tam, gdzie jest problem z przestrzeganiem kwarantanny, czy też pod tymi adresami, gdzie kwarantanna się rozpoczyna. Natomiast być może u tych, którzy wzorowo do tej pory przestrzegali kwarantanny, będziemy pojawiać się raz na dwa lub trzy dni" - dodał.

Spadła przestępczość, ale oszuści działają

Szymczyk podkreślił również, że dodatkowe działania, które policjanci wykonują każdego dnia, nie zwalniają ich z odpowiedzialności za podstawowe zadania związane z bezpieczeństwem w kraju. 

"Oczywiście, monitorujemy przestępczość. Chcę powiedzieć, że zauważalny jest spadek przestępczości w Polsce, i to znaczący, bo blisko 50-procentowy" - poinformował.

Szymczyk zwrócił uwagę, że bieżąca sytuacja powoduje jednak wzrost kreatywności przestępców i pojawiają się oszustwa dotyczące m.in. wyłudzeń pieniędzy na rzekomą walkę z koronawirusem. "Przestępcy próbowali wprowadzić w błąd naszych obywateli, sugerując, że ta zbiórka jest właśnie w takim celu, a okazywało się, że jest to zwykła działalność przestępcza. Kilka takich spraw ujawniliśmy. W większości przypadków ustaliliśmy sprawców. Te osoby są zatrzymane i rozliczane" - powiedział Komendant Główny Policji.

Dodał, że pojawia się też cały szereg oszustw związanych z oferowanymi do sprzedaży cudownymi lekami, szczepionkami czy testami na koronawirusa. "Również staramy się bardzo szybko reagować, blokować te strony, także docierać do osób, które te fałszywe informacje zamieszczają i próbują oszukiwać naszych obywateli. Pojawiła się też informacja o rzekomych oszustwach na dezynfekcję mieszkań. My takich przypadków nie odnotowaliśmy, ale bardzo proszę i zwracam się z apelem do wszystkich państwa - gdyby tego typu sytuacje gdziekolwiek miały miejsce, prosimy o sygnał" - zaznaczył.

"Bardzo mocno będziemy stawiać na represje"

"Chcemy skoncentrować się na drugim priorytetowym dla nas obszarze, a więc kontroli przestrzegania obowiązków wynikających z rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów, a więc tego, co dzieje się na naszych ulicach" - powiedział mediom Szymczyk.

Jak wyjaśnił, "codziennie chcemy, aby co najmniej te 20 tys. funkcjonariuszy policji, wspieranych przez żołnierzy Żandarmerii Wojskowej, ale także innych rodzajów sił zbrojnych oraz strażników miejskich brało w tym udział". "To będzie generowało znacznie większą liczbę patroli i tych zmotoryzowanych, i tych pieszych na naszych ulicach po to, aby kontrolować oraz sprawdzać, jak przestrzegane są zapisy rozporządzenia premiera" - powiedział.

Podkreślił przy tym, że "w dalszym ciągu będziemy bardzo mocno stawiać na prewencję i edukację, ale ona nie będzie miała tak dominującej roli jak przez ostatni tydzień".

"Nadal będziemy jeździć z komunikatami głosowymi z naszych pojazdów, nadal będziemy apelować, nadal będziemy prosić, nadal będziemy zalecać, ale też bardzo mocno będziemy stawiać na represje. Zwłaszcza wobec tych osób, które w sposób szczególnie lekceważący będą łamać zapisy tego rozporządzenia" - wskazał.

"Nie chcemy turystyki, nie chcemy sportu i nie chcemy rekreacji"

Kamiński przypomniał, że na mocy rozporządzenia Rady Ministrów, zamknięte są wszelkie miejsca tradycyjnej rekreacji, takie jak m.in. parki miejskie, skwery, bulwary, plaże. "Z tego też względu miejscowości, które tradycyjnie cieszyły się dużą popularnością, które mają swoje walory turystyczne, będą też pod tym kątem ściśle monitorowane przez policję" - powiedział.

"Nie chcemy turystyki, nie chcemy sportu i nie chcemy rekreacji w najbliższych tygodniach" - podkreślił. "Nie dlatego, że to jest nasze widzimisię, ale to jest w interesie nas wszystkich" - podkreślił. "Bardzo państwa prosimy zostańcie w domach, ograniczajcie wyjścia do niezbędnego minimum" - apelował.

Wyraził jednocześnie zrozumienie, że każdy ma potrzebę wyjścia na krótki spacer, ale nie może się to odbywać w taki sposób, jak miało to miejsce w ostatni weekend, kiedy w parkach miejskich zobaczyliśmy bardzo duże grupy osób. "Na szczęście te osoby przestrzegały zasad trzymania dystansu wobec siebie, ale jednak liczba tych osób i potencjalne zagrożenie, jakie gromadzenie się takiej liczby osób w parkach czy na bulwarach miało miejsce, musiało się spotkać z jakąś reakcją na to" - wyjaśnił.

Kontrole na drogach

Kamiński odniósł się także do kwestii kontroli dróg wylotowych z dużych miast i ruchu samochodowego. Poinformował, że będzie on także monitorowany przez policję, m.in. z uwagi na ograniczenia w transporcie zbiorowym, zarówno tym publicznym, jak i prywatnym. 

"Przypominam, że jeżeli chodzi o liczbę miejsc, które można zajmować w transporcie zbiorowym, to jest to połowa miejsc siedzących. I ten zakaz będzie egzekwowany przez polską policję" - zaznaczył.

Kamiński zaznaczył także, że działania funkcjonariuszy, którzy będą na ulicach i w radiowozach, będą wspierane przez środki techniczne, takie jak m.in. drony. "W dużych miastach będą monitorowały drony również sytuację na osiedlach, w różnych miejscach, tak, żeby ta pełna wiedza o gromadzeniu się osób, jakimś nieodpowiedzialnym, była błyskawicznie przekazywana do funkcjonariuszy i żeby szybko podejmować efektywne działania" - powiedział.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy